Przegląd nowości

Szekspir miłośny i krwawy

Opublikowano: poniedziałek, 05, sierpień 2019 17:39

Na inaugurację 23. już Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku, który od 5 lat korzysta z miejscowej Mekki Szekspirowskiej, czyli obiektu ze sceną pełniącą rolę The Globe, wybrano komedię Jak wam się podoba. Nie jest to dzieło łatwe, lekkie i przyjemne w rozumieniu kultury popularnej, ale daje, jak sądzę, satysfakcję i przyjemność publiczności oraz wykonawcom.

 

Szekspir 1

 

Krystyna Janda przyłożyła tu swoją kobiecą rękę eksponując fenomen zakochania się Orlanda i Rozalindy, ale obudowała intrygę, zgodnie z treścią dramatu w znakomitym przekładzie Stanisława Barańczaka, wieloma kontekstami i epizodami. Podstawowa trudność polegała na ubóstwie środków, bo przedstawienie w zasadzie nie ma dekoracji, tylko kolorowe desenie wyświetlane na poszyciu sceny i ekranie za sceną.

 

Szekspir 2

 

Podziwiamy więc głównie pełne żaru kwestie młodych kochanków granych przez Piotra Biedronia i Magdalenę Gorzelańczyk, ale zarazem w skupieniu wysłuchujemy różnych szekspirowskich, a właściwie ogólnoludzkich mądrości wygłaszanych przez błazna – Michała Jarosa, czy zgorzkniałego barda – samotnika Jakuba, granego przez Macieja Konopińskiego. Zabawa w przebierankę Rozalindy, która staje się ogolonym na łyso chłopcem, ma jeszcze inne odnogi, bo kilku aktorów wykonuje podwójne role: zapaśnik staje się np. tępawym wieśniakiem, zaś okrutny książę pijanym księdzem. Mamy też prawdziwą wizualno-sportową atrakcję – pojedynek zapaśników, z fachowo wykonanymi rzutami na matę.


Inną cechą scalającą i charakteryzującą ducha przedstawienia jest muzyka grana na żywo i śpiewana przez zespół. Temu elementowi warto poświęcić więcej słów. Jest bowiem warstwa emitowana z nagrania, głównie fanfary zapowiadające wejście złego księcia Fryderyka, może trochę monotonna, ale niezbędna, gdyż żadne dekoracje nie sugerują akcji w ponurym zamczysku. Wszystko jest dziełem Mateusza Dębskiego.

 

Szekspir 3

 

Ale dużo bardziej klimatyczne są stylizowane, skoczne  piosenki biesiadne śpiewane z akompaniamentem gitar. Dwaj aktorzy brząkają w sposób klasyczny, a jeden – Adam Matysek – gra głośniej, bo ma wzmocnienie i to służy za podkład.

 

Szekspir 4

 

Szczególne wrażenie wywołują grupowe rącze wejścia na scenę drużyny wygnanego księcia, z radosnym śpiewem, co wyraźnie oddziela te sceny od wcześniejszych lirycznych czy nostalgicznych, nadaje przedstawienie rys pełen ludycznego optymizmu. A na zakończenie – niespodzianka. Słyszymy głos Krystyny Jandy. Pani reżyser śpiewa o miłości, tyle, że z taśmy. – Uwielbiam tę historię – napisała twórczyni spektaklu – jej humor, różne sposoby mówienia o miłości, traktowania miłości i związku dwojga ludzi, przez postaci tej sztuki. Radość, kpina, wesołość, prostota, beztroska i młodzieńcze temperamenty, zapisane w tekście, zostawiały zawsze w mojej głowie uwodzące

obrazy i wciąż chciałam je ucieleśnić.


I to się Krystynie Jandzie udało. Pokazała nam Szekspira mądrego, wesołego i szanującego ludzkie uczucia. Dla kontrastu zobaczyłam następnego dnia festiwalowe  przedstawienie pokazywane w nurcie OFF przez młodych aktorów reprezentujących brytyjską uczelnię Royal Academy of Dramatic Art. Ich Juliusz Cezar był oparty głównie na słowie, geście i mimice, choć, jak to u Szekspira trup słał się gęsto, ale bez nadmiaru keczupu. Kostiumy artystów dopasowane były w zasadzie do zwyczajów panujących w dzisiejszych korporacjach.

 

Szekspir 5

 

Każdy miał tabliczkę ze zdjęciem i nazwiskiem. Organizatorzy napisali, iż przedstawienie przeznaczone jest również dla młodego widza, ale przybyło kilkoro dzieci na oko z pierwszej klasy, które albo z przerażeniem obserwowały dźganie nożem Cezara, albo zasłaniały sobie oczy. Thriller polityczny pokazywał fragment historii Juliusza Cezara od przygotowania do zabójstwa, zbiorowego mordu po krwawe wydarzenia wojny domowej wykorzystywanej przez Marka Antoniusza.

 

Szekspir 6

 

Tutaj też była warstwa muzyczna wykonywana na żywo, ale bez wielkich ambicji artystycznych. Głośne walenie w perkusję miało towarzyszyć radości z powrotu Cezara do Rzymu lub potęgującego się napięcia spiskowców. Była tu też gitara, tym razem elektryczna, tworząca bardziej liryczno – obyczajowy nastrój niektórych scen. Cechą przedstawienia było wykonywanie dwóch męskich ról przez kobiety (Juliusz Cezar, Kasjusz) i wprowadzenie do tekstu odpowiadającego im zaimka „she”. Tutaj więc mieliśmy „gender” w klasycznej postaci, zaś zdradliwy Brutus był czarnoskóry. Jak wynika  z zapowiedzi inne propozycje festiwalu miały być jeszcze bardziej drastyczne.

                                                                          Joanna Tumiłowicz