Kiedy słyszymy Scarlatti to najczęściej myślimy o Domenico. Tymczasem jego ojciec Alessandro Scarlatti też był kompozytorem i to o wiele bardziej wszechstronnym od syna. Pełne wdzięku scenki operowe zostały przywrócone do życia całkiem współcześnie i okazały się dzięki doskonałej inscenizacji Jitki Stokalskiej zupełnie sensowne także dziś.

Perypetie zalotników stają się zabawne niezależnie od okoliczności. Nie raz uśmiechamy się widząc flirtującego starszego pana z dużo młodszą dziewczyną. Liczne są też próby wymuszenia czy szantażu inicjowane przez zrozpaczonych kandydatów do żeniaczki.
Kilka takich niewyszukanych historyjek zaproponowała szóstka solistów Polskiej Opery Królewskiej pod wodzą utalentowanego klawesynisty i dyrygenta Krzysztofa Garstki, który pokierował też orkiestrą dawnych instrumentów Capella Regia Polona. Artyści podzielili się w sposób bardzo sprawiedliwie trzema scenkami: Gl’inganni felici, Dafne oraz Il pastor di Corinto. Każda z par miała swój solowy występ, natomiast pozostali stanowili mini spektakl tworząc oprawę, statystując i wykonując zabawne pantomimy.
Panie śpiewające sopranami: Iwona Lubowicz, Marta Boberska i Agnieszka Kozłowska przeistoczyły się w księżniczkę, nimfę i pasterkę, panowie zaś z głosami barytonowymi: Robert Szpręgiel, Sławomir Jurczak i Witold Żołądkiewicz towarzyszyli swym partnerkom próbując zdobyć ich serca, raczej ze zmiennym szczęściem.
W scenkach tych było więcej dialogów, a zatem wokalnych duetów niż monologów, czyli arii. Dodatkowo reżyserka postanowiła poprzedzić poszczególne etapy rozwoju tych miłosnych zapędów dosyć ironicznie sformułowanymi planszami, jakby żywcem zaczerpniętymi z niegdysiejszego bestselleru, pt. Sztuka kochania Michaliny Wisłockiej.
Zaloty i karesy pokazywane na scenie były jednak jak najbardziej umowne i przyzwoite, bo tak nobliwie zwykło się dziś ukazywać tzw. momenty stylizowane na spektakl barokowy. W sumie w pełni udany spektakl na scenie Teatru Stanisławowskiego w warszawskich Łazienkach zaprezentowała tłumnie przybyłej publiczności Polska Opera Królewska w ramach toczącego się w lipcu Letniego Festiwalu.
Joanna Tumiłowicz