Przegląd nowości

Być Córką pułku

Opublikowano: wtorek, 28, maj 2019 05:34

Opera Wrocławska porwała się na przedstawienie dzieła muzycznego, do którego nie kwapią się zbytnio „zwykłe teatry operowe”. Choć to dzieło z gatunku opera comique, ale śpiewakom wcale nie jest do śmiechu, kiedy trzeba pokazać jak się umie po mistrzowsku operować głosem. Wymagania z gatunku ekstremalnych dotyczą zarówno postaci tytułowej Córki pułku, ale przede wszystkim jej głównego partnera, który powinien mieć w małym paluszku wszystkie tajniki głosu belcantowego.

 

Corka pulku,Wroclaw 1

 

Dzięki transmisjom satelitarnym mamy możliwość zobaczyć i posłuchać artystów, którzy dostąpili zaszczytu wystąpienia w MET przed publicznością nowojorską. W ostatnim czasie dwukrotnie stworzono nam okazję odbioru tego samego przedstawienia, ale w dwóch doskonałych obsadach. Rolę Córki pułku – Marii kreowały gwiazdy: Natalie Dessay  i Pretty Yende, zaś jej ukochanego Tonia – Juan Diego Florez oraz Javier Camarena. Właśnie w tej drugiej obsadzie zdarzyła się erupcja entuzjazmu po występie tenora w popisowej arii, bodaj najtrudniejszej w historii opery Ah! Mes amis ... Pour mon ame.


Tutaj solista musi aż 9 razy pod rząd sięgnąć na najwyższą nutę, wysokie „c”, co okazało się prawdziwą rewelacją. Zerwał się żywiołowy huragan braw, zaś nowojorska publiczność wstała z miejsc i wymusiła na artyście powtórzenie tego karkołomnego fragmentu. Tak się też stało, Camarena bez wahania i objawów zmęczenia  zaśpiewał arię, ale długa stojąca owacja skierowana tylko do niego wycisnęła z oczu łzy szczęścia, które swobodnie spłynęły po jego okrągłej twarzy. W Operze Wrocławskiej takiej sceny nie przeżyliśmy.

 

Corka pulku,Wroclaw 2

 

Choć Jędrzej Tomczyk zewnętrznie prezentował się dużo lepiej od Camareny i Floreza, jednak głosowo mógłby iść w zawody najwyżej z Koziołkiem Matołkiem, gdyby ten zechciał wystąpić w operze. Ten młody artysta powinien trafić na pedagoga, który pomógłby mu lepiej osadzić głos i dodać więcej blasku. Natomiast Córka pułku w wykonaniu Katarzyny Oleś-Blachy nie ustępowała wcale gwiazdorskim obsadom z MET.

 

Corka pulku,Wroclaw 3

 

Ten sopran to prawdziwa maszyna do śpiewania, której nie są straszne ani dźwięki wysokie, ani niskie. A jej świetna gra aktorska, choć mieliśmy do czynienia tylko z wykonaniem semi-scenicznym, mogła skłonić do uśmiechu największych ponuraków. Artystom ubranym w barwne kostiumy (może z magazynów operowych) pomagał swoim polskim słowem wiążącym Jerzy Snakowski, który z powodzeniem starał się wypełnić miejsce po nieodżałowanym popularyzatorze opery Bogusławie Kaczyńskim. Jego występ w roli narratora, a także w jakimś sensie również reżysera i aktora wypadł zadowalająco.


Opera śpiewana w oryginalnym francuskim języku stała się dzięki temu przystępna i zrozumiała, a nawet zabawna. Bardzo udaną rolę stworzył baryton Jacek Jaskuła jako sierżant Suplicjusz, główny opiekun Córki pułku. Świetny, mocny i dobrze osadzony głos nie poddawał się zbyt gromko prowadzonej przez Nicolasa Krauze orkiestrze.

 

Corka pulku,Wroclaw 4

 

To była jedna z głównych wad koncertu/przedstawienia, bo instrumentaliści wydobyci z kanału orkiestrowego „dawali do wiwatu” solistom, co najbardziej zaszkodziło poprawnie śpiewającej Barbarze Bagińskiej w roli Markizy i Jakubowi Michalskiemu w roli Hortensjusza. Dobrze zapisali się w pamięci dwaj chórzyści w trzecioplanowych rólkach. Dyrygent dał też do wiwatu orkiestrze w Uwerturze, narzucając iście szaleńcze tempo.

 

Corka pulku,Wroclaw 5

 

Gwoździem programu w transmisjach z MET była postać mówiona – tutaj realizowana przez Zofię Dowjat, która raczej wolała techniki pantomimiczne, bo powiedziała tylko dwa słowa – „Coś takiego!” – i wyszła obrażona. W towarzystwie Pani Zofii mogliśmy sprawdzić też aktorskie kompetencje narratora Jerzego Snakowskiego. Nie można wreszcie pominąć roli chóru operowego, który wykonywał swoją partię dosyć niepewnie i niekiedy spóźniał się. Ponoć prezentacja dzieła Donizettiego wisiała na włosku z powodu nie dostarczenia na czas materiałów nutowych. Dobrze jednak, że mogliśmy na żywo uczestniczyć w tym muzycznym wydarzeniu i wczuć się w atmosferę klasycznej francuskiej opera comique z XIX wieku. 

                                                                         Joanna Tumiłowicz