Taką nową jakość tworzy widowisko Baletu Cracovii Danza „La Fortuna – Dama z łasiczką”, którego znaczną część wypełnia recital Sławomira Zubrzyckiego na klawiolinie, instrumencie łączącym cechy smyczkowego i klawiszowego, a skonstruowanym na podstawie sugestii Leonarda da Vinci.

Wcześniej na podstawie tych samych danych jego prototypy tworzyli: Hans Heiden pod nazwą geigenwerku, Raymund Truchado (zachowany w muzeum w Brukseli, lecz nienadający się do użytku), Johann Hohfeld, na który Carl Philip Emanuel Bach skomponował Sonatę G-dur, wreszcie w XIX wieku ksiądz Jan Jarmusiewicz, a współcześnie Japończyk Akio Obuchi.

Leonardo da Vinci pojawia się zresztą na scenie Teatru Variété, personifikowany przez Pawła Wojsczyka, reżysera spektaklu. Wraz z nim ożywają postacie z mediolańskiego dworu Sforzów. A więc Ludwik II Maur w osobie Krzysztofa Antkowiaka oraz Cecilia Gallerani, jego metresa,której portret zyskał sławę pod nazwą Damy z łasiczką, choć ściślej rzecz biorąc należałoby mówić raczej o gronostaju, będącym godłem księcia, a co za tym idzie symbolizującym w tym przypadku ich związek, zwłaszcza że jego grecka nazwa zawiera się w nazwisku rodowym kobiety. Postaci użycza jej Romana Agnel, kierująca zespołem i autorka układów choreograficznych, odwołujących się do tańców z epoki, zrekonstruowanych przez Barbarę Sparti, wskrzeszającej między innymi prace Wilhelma Żyda z Pesaro (Guglielmo Ebreo da Pesaro).
Pierwszoplanową rolę odgrywają w nich tancerze, również w tym z girlandami, towarzyszącym książęcym zrękowinom z Beatrice d'Este. Pierwiastek fantastyczny, a zarazem lokalny wprowadza odgrywany przez dwóch artystów Smok, którego głowy odcina i przepoławia sam Lodovico, zyskując tym uznanie w oczach Cecilii, a także przyszłej żony oraz dworzan.

Cały zespół uczestniczy natomiast w pełnym humoru tańcu z ramami, w których postacie na moment zastygają jako obiekty malarskie, dostarczając inspiracji mistrzowi Leonardowi, który dzięki temu wybrać może właściwego dla siebie modela. Pojawiają się też sbandieratori, dający pokaz żonglowania flagami, charakterystyczny dla uroczystości sieneńskich, choć szczupłość przestrzeni nie pozwoliła na ich wyrzucanie wzwyż.

Na słowa szczególnego uznania zasłużyli Jan Fečko oraz nade wszystko Łukasz Szkiłądź, wyróżniony zresztą tego wieczora nagrodą Fundacji „Ardente sole”. W ich wykonaniu można było podziwiać bardziej popisowe figury typu batterie, a więc uderzanie w powietrzu jednej nogi o drugą. Dzięki temu do pełnych galanterii tańców dworskich niepostrzeżenie wkrada się pierwiastek wirtuozowski, zapowiadający już całkiem nową epokę w historii baletu.
Lesław Czapliński