W tym znakomitym przedstawieniu muzyka Mozarta jest skojarzona ze zgodą jednej z kochanek głównego bohatera Alexa Portnoy'a na podjęcie seksu oralnego. Dzieje się to jakoby podczas koncertu w sali filharmonii. Boskie tony arcydzieła klasyki motywują kobietę do zachowań, na które nie mogła się wcześniej zdobyć. Czy tak wielka jest siła pięknej sztuki? Fragment, do którego ilustracją stała się muzyka W.A. Mozarta jest jednak wyjątkiem. W pozostałych scenach bohaterom towarzyszy głównie twórczość klezmerska.

Nie zmienia to faktu, że spektakl będący adaptacją powieści Philipa Rotha należy do najlepszych przewijających się przez warszawskie sceny i jest ozdobą repertuaru Teatru WarSawy. Zasługa to Adama Sajnuka kreującego główną rolę, a także autora adaptacji scenicznej powieści (wespół z Aleksandrą Popławską) i reżysera spektaklu. W ogóle całej czteroosobowej obsadzie należy pogratulować niezwykłej wprost kondycji i dynamiki. Świetną rolę stworzyła Sylwia Kochaniec, jako matka Alexa, wyrzucająca z siebie słowa z szybkością karabinu maszynowego. Bardzo dobrze też się zapisała w pamięci debiutująca w przedstawieniu Anna Smołowik, grająca na zmianę skromną siostrę Portnoya i liczne wcielenia jego kochanek. Udana adaptacja głośnej i skandalizującej powieści w niczym nie usiłuje poprawić literackiego bestsellera. Dialogi i powiedzenia obecne w książce słyszymy teraz na scenie.
Wyznanie: „Jestem Raskolnikowem masturbacji" tyleż zabawne, co nieobyczajne, dowodzi doskonałych lektur pisarza i tytułowego bohatera Kompleksu Portnoy'a. Maksyma ojca Alexa, będąca zdroworozsądkową zachętą do wykupywania polis na życie – „Człowiek musi mieć parasol na wypadek deszczu" – dałaby się zastosować z powodzeniem i w polskich warunkach, bo jesteśmy społeczeństwem, które się dosyć niechętnie ubezpiecza.

Głównym problemem utworu jest jednak niezgoda na hipokryzję obyczajową ortodoksyjnych rodzin żydowskich (i nie tylko) i usilne dążenie do wolności osobistej.

Ilustruje to zgrabne powiedzenie Alexa: „Mogliby równie dobrze nosić blaszki w wargach, kółka w nosach i malować się na niebiesko, bo tyle mieli wspólnego z cywilizowanymi ludźmi!". Do skarbnicy cytatów z powieści Philipa Rotha zaliczyć też można: „Pośrodku żydowskiego znalazłem się żartu”. Wielokrotnie nagradzane przedstawienie posiada bardzo funkcjonalną scenografię autorstwa Katarzyny Adamczyk, Silwii Kochaniec i Adama Sajnuka. Kostiumy zaprojektowała Katarzyna Adamczyk.
Joanna Tumiłowicz