Przegląd nowości

„La Divisione del Mondo” Giovanniego Legrenzi w Opéra du Rhin

Opublikowano: niedziela, 17, luty 2019 13:43

Pod koniec minionego roku Opéra national du Rhin w Strasburgu przyciągnęła uwagę publiczności i krytyki muzycznej przywróceniem do scenicznego życia opery komicznej Jacques’a Offenbacha Barkouf lub pies u władzy. Teraz rzeczona placówka znów zaskoczyła niecodziennym wydarzeniem, wystawiając kompletnie nieznaną operę Giovanniego Legrenziego La Divisione del Mondo (Podział świata), która miała swoją prapremierę w 1675 roku w weneckim Teatro San Salvatore (na jego miejscu znajduje się dzisiaj Teatro Goldoni).

 

La Divisione del Mondo 1

 

Partytura tego dzieła spoczywała na półkach Biblioteki Narodowej w Paryżu, a szczęśliwie odnalazł ją tam doskonale również w Polsce znany i ceniony francuski klawesynista i dyrygent Christophe Rousset. On też podjął się opracowania brakującej instrumentacji oraz uzupełnienia niektórych „luk”, a także objął muzyczne kierownictwo nad realizacją opery, której inscenizację przygotowała młoda holenderska reżyserka Jetske Mijnssen. Przed omówieniem rezultatów ich pracy warto jeszcze przypomnieć, co wiemy o samym kompozytorze.

 

La Divisione del Mondo 2

 

Jego dokładna data urodzenia nie jest znana, ale zachowała się data chrztu – 12 sierpnia 1626 roku. Nauki pobierał on u swojego ojca, który był skrzypkiem, a następnie studiował u Carlo Pallavicino i Giovanniego Rovetty w Wenecji. To pozwoliło mu rozpocząć w 1645 roku posługę w kościele Matki Bożej Większej w Bergamo w charakterze kapelana (po przyjęciu święceń prezbiteratu) i organisty. To tutaj poznał kapelmistrza Maurizio Cazzatiego, u którego boku rozwinął swój kompozytorski styl. W latach 1656 – 1665 już sam pełnił funkcję kapelmistrza w Accademia dello Spirito Santo w Ferrarze, którą zresztą szybko porzucił w dość tajemniczych okolicznościach. Wiadomo tylko, że w roku 1668 emigrował do Paryża i że około roku 1671 powrócił do Włoch.


Zamieszkał już definitywnie w Wenecji, gdzie początkowo był chórmistrzem w Conservatorio dei Mendicanti, a także kompozytorem oratoriów dla kościoła Santa Maria della Fava (tam spoczywają jego doczesne szczątki) oraz wreszcie od roku 1685 kapelmistrzem w bazylice św. Marka, gdzie prowadził słynny chór Cappella Marciana. Miał tam jakoby za uczniów Antonio Caldarę i być może młodego Antonio Vivaldiego. Legrenzi należał przecież wówczas do najbardziej renomowanych muzyków europejskich - komponował kantaty, sonaty, motety, koncerty oraz opery, których do tej pory doliczono się osiemnaście. Zmarł w Wenecji 27 maja 1690 roku.

 

La Divisione del Mondo 3

 

Jedną z tych oper jest właśnie La Divisione del Mondo, z librettem Giulio Cesare Corradiego, opowiadającym o tym, jak to po zwycięstwie bogów Olimpu nad Tytanami pojawiło się nowe zagrożenie w osobie Wenus. Odmawia ona oddania się własnemu mężowi Wulkanowi, bogowi ognia i rzemiosł metalurgicznych, natomiast sprytnie wykorzystując swoją urodę i umiejętność rozbudzania żądzy u mężczyzn doprowadza całą rodzinę do… zawrotów głowy. Jest to przyczyną zaburzenia porządku świata, który właśnie z jej powodu zmierza nieuchronnie do zagłady.

 

La Divisione del Mondo 4

 

Głównym wątkiem opery nie jest zatem władza, lecz zmysłowość, albowiem w operze Legrenziego na wszystkich poziomach porządku kosmicznego - w niebie, na ziemi, na morzach i w jego głębinach - rządzi cielesne pożądanie i zazdrość. Jedynie Apollo usiłuje - bez większego przekonania - wymknąć się magicznej sile erotyzmu Wenus, w przeciwieństwie do innych, chętnie jej ulegających, bogów. Nad całą sytuacją czuwa Junona, natomiast to Jupiter stara się nieudolnie przywrócić równowagę w tej wstrząsanej rozwiązłością najpiękniejszej z bogiń rodzinie. Na takiej kanwie Jetske Mijnssen buduje komedię obyczajową i to w najlepszym znaczeniu tego pojęcia. Oczywiście występują w niej bogowie, ale w rzeczywistości mamy tutaj precyzyjnie kreślony portret rozbudowanej, bo składającej się z aż czterech generacji rodziny.


Pomiędzy jej członkami zachodzą skomplikowane - pozytywne lub negatywne - relacje. Zakochane postaci znajdują się niemalże w stanie lewitacji, zaś te, które nienawidzą, wpadają w głęboką depresję, zachowując jednocześnie mocne więzi rodzinne, z których nie mogą ani nie chcą się w żaden sposób wyrwać. Według Mijnssen te wszystkie występujące w barokowej operze Legrenziego postaci, niezależnie od tego, iż mają status bogów, zaskakująco przypominają nas samych, a to pozwala reżyserce zaproponować nam realizację o wyraźnie współczesnym wydźwięku.

 

La Divisione del Mondo 5

 

W rezultacie pokazuje ona pełnokrwistych i bardzo ludzkich bohaterów o skomplikowanej psychice i cechujących każdego człowieka słabościach. Owa na pierwszy rzut oka poważna tematyka jest jednak w omawianym przedstawieniu ukazana w wesołej, powiedzmy nawet odważno-bezczelnej i karnawałowej konwencji, co zresztą jest zgodne z tradycją siedemnastowiecznej Wenecji, w której religijna cenzura nie odgrywała jeszcze znaczącej roli. O tonie, w jakim będzie utrzymane proponowane nam przedstawienie, jednoznacznie informuje już na wstępie umieszczony na kurtynie wielki portret nagiej Ledy, całującej się namiętnie z podstępnie przyjmującym wygląd łabędzia Jupiterem.

 

La Divisione del Mondo 6

 

Ów wizerunek będzie zresztą wykorzystany jako tło w trakcie całego spektaklu. Po lewej stronie sceny wznoszą się ogromne schody (scenografia Herberta Murauera), z umieszczonymi na różnych wysokościach drzwiami, pozwalające na prowadzenie dynamicznych działań aktorskich oraz aranżowanie zabawnych nieporozumień i zaskakujących zwrotów akcji. To z góry tych schodów ulegająca dość łatwo napadom złości Junona ciska różnego rodzaju kieliszki, materace, podarte ubrania swego męża czy tenisowe rakiety. Natomiast po prawej stronie sceny widnieje perspektywa mieszczańskiego salonu, w którym króluje Jupiter, przedstawiony tutaj jako biznesmen, utrzymujący całą swoją leniwą i ulegającą seksualnym obsesjom rodzinę. Gromadzi się ona wokół stołu, przy którym najpierw wybuchają gwałtowne awantury, a następnie dochodzi do finałowego pogodzenia.


Bardzo szybko okazuje się, że trudno jest uważnie śledzić zawiłe perypetie bohaterów i że właściwie samo podejmowanie przez widza takiego wysiłku w gruncie rzeczy nie ma większego sensu. Zamiast tego lepiej jest obserwować, z jaką finezją, znajomością ludzkiej natury, poczuciem humoru i pomysłowością reżyserka charakteryzuje - również za pomocą zaprojektowanych przez Julię Katharinę Berndt kostiumów - każdą z licznych postaci.

 

La Divisione del Mondo 7

 

I tak na przykład depresyjna Junona (Julie Boulianne) namiętnie odwiedza luksusowe sklepiki z kobiecą bielizną, usiłując za jej pomocą rozpalić namiętność odzianego w niebieską marynarkę Jupitera (Carlo Allemano). Wenus (Sophie Junker) jest elegancką kobietą ubraną w seksowną koszulę i opięte spodnie, Merkury (Rupert Enticknap) ma fryzurę punka, a Mars (Christopher Lowrey) nieustannie walczy z niesfornym kosmykiem. Kuśtykającemu Saturnowi (Arnaud Richard) towarzyszy Reja (rola niema), przemieszczająca się na wózku inwalidzkim popychanym przez nieco wyuzdaną Tetydę.

 

La Divisione del Mondo 8

 

Z kolei Apollo okazuje się być srogim pastorem, zaś obserwujący świat dorosłych i ubrani jak uczniowie prestiżowej szkoły Amor (Ada Elodie Tuca) i Eris (Alberto Migélez Rouco) zostają wyposażeni w tornistry, anielskie skrzydełka i aparat fotograficzny. Wszyscy występujący w wymienionych rolach soliści prezentują wysoki poziom wokalny i zdradzają nieprzeciętny talent aktorski. Stanowią oni zgrany i doskonale się rozumiejący zespół wykonawczy, sprawnie i subtelnie prowadzony przez stojącego na czele swego zespołu Les Talens Lyriques Christophe’a Rousseta. Nadaje on całej interpretacji odpowiednią energię i atrakcyjnie różnicuje barwy muzyczne, kreując w ten sposób emanujący zmysłowością klimat. I tak oto inicjatywa wskrzeszenia zapomnianego dzieła Legrenziego zakończyła się pełnym sukcesem, na co dowodem były długo trwające owacje rozbawionej i zachwyconej publiczności.

                                                                                      Leszek Bernat