Przegląd nowości

Ryzykowne tournée po amerykańskim Południu

Opublikowano: niedziela, 17, luty 2019 13:42

Trio Shirley'a ma oryginalny skład:  fortepian, wiolonczela i kontrabas. Taki jest też repertuar koncertowy – melanż klasyki z jazzem. Są to utwory w opracowaniu założyciela zespołu i głównej gwiazdy, wybitnego pianisty Don Shirley'a a konkretnie Donalda Walbridge Shirley'a, czarnoskórego muzyka, osoby obdarzonej sporą dystynkcją, doktora trzech dyscyplin: sztuki muzycznej, psychologii i sztuki sakralnej, osoby przy tym bardzo uduchowionej i samotnej.

 

GreenBook 1

 

Głównym bohaterem filmu Green Book nie jest jednak pianista, o którym w samych superlatywach wypowiadał się np. Igor Strawiński, ale jego kierowca i ochroniarz Tony, ordynus i prostak, typowy przedstawiciel amerykańskiego półświatka, z włoskim rodowodem. Takie są realia amerykańskiego kina, że to kierowca uczy życia wyalienowanego artystę, choć jest też subtelnie zarysowany proces odwrotny. Nas jednak interesuje muzyczna strona filmu, który przez dystrybutora został wstawiony w szufladkę komediodramatu.


 

Cóż, zetknięcie dwóch światów, kultury wyższej i przeciętnych zjadaczy chleba, musi być trochę śmieszne. Kulturowy przekładaniec pokazany jest z rozbrajającą szczerością i wiodącą rolę pełni w nim kierowca Tony Vallelonga grany przez Viggo Mortensena, a nie subtelny i wyciszony artysta wykreowany przez Mahershala Ali. Dla ilustracji tej opartej na autentycznych wydarzeniach historii jesteśmy też świadkami kilku koncertów Tria Shirley'a i trzeba przyznać, że reżyser Peter Farrelly postarał się, aby aktorzy bardzo precyzyjnie markowali grę na instrumentach. Pod tym względem film jest perfekcyjny, mamy pełne złudzenie, że szczupłe, niezmiernie długie palce Mahershala Ali dotykają właściwych klawiszy, podobnie jest wiolonczelistą i grającym na kontrabasie. Zadbano także o realia językowe, gdy rodzina Tony'ego mówi po włosku, a wiolonczelista odzywa się po rosyjsku.

 

GreenBook 2

 

Poznajemy też fragmenty autentycznego życiorysu artystycznego pianisty Shirley'a, który jako pierwszy Murzyn studiował w Leningradzie. Dowiadujemy się też, że uważa się on za muzyka klasycznego, a wykonywanie repertuaru popularnego traktuje jako degradację spowodowaną względami komercyjnymi. Towarzyszymy bohaterom w ich specyficznym  tournée po południowych stanach USA w latach 50. Don Shirley traktuje tę artystyczną podróż jako swoistą misję popularyzującą tolerancję rasową i dowodzącą, że tzw. kolorowi także mogą być nosicielami sztuki wyższej, Jednak to, że wykształcony i dystyngowany pianista stoi kulturowo i intelektualnie o wiele wyżej od swych słuchaczy, mało do kogo dociera. Głównymi spięciami dramatycznymi w filmie są właśnie nieporozumienia związane z kolorem skóry artysty. Może on grać na estradzie, ale nie ma prawa mieszkać w hotelach dla „białych" i stołować się w ich restauracjach. Do tego zasadniczego tematu nawiązuje też tytuł filmu Green Book, a dokładnie The Negro Motorist Green Book, jest po prostu poradnikiem – przewodnikiem dla podróżnych, aby zatrzymywali się właśnie w wyznaczonych miejscach noclegowych, oczywiście o dużo niższym standardzie. Mamy więc na ekranie film „retro" z muzyką w tle. Jest tutaj też polski wątek. Pianista, który zerwał ostatni koncert tego ryzykownego tournée, bo nie pozwolono mu skorzystać z restauracji, udaje się do zadymionego klubu dla kolorowych i tam na prośbę barmanki siada do skromnego pianina (na właściwych koncertach życzył sobie wyłącznie grania na Steinway'u). Gra to, co lubi i szanuje najbardziej - Etiudę Fryderyka Chopina, nazywaną też Drugą Rewolucyjną, wprawiając w zdumienie przygodnych słuchaczy i przygrywający do tańca jazzowy band. To jego wielki triumf nad amerykańską hipokryzją i dowód na wyzwolenie się z konwenansów.                                                                                   

                                                                                     Joanna Tumiłowicz