Belizariusz

Kontrakt na Belizariusza podpisał Donizetti 25 lipca 1835 roku, trzy tygodnie po ukończeniu partytury Łucji z Lammermoor, której zakończona głośnym sukcesem prapremiera, na scenie Teatro San Carlo w Neapolu odbędzie się dwa miesiące później, 26 września 1835 roku. Belizariusz skomponowany został na zamówienie Teatro La Fenice w Wenecji, gdzie 4 lutego 1836 roku miał swoją prapremierę, po której zachwycona publiczność zgotowała kompozytorowi nie tylko gorącą owację na scenie, ale po przedstawieniu odprowadziła go ze śpiewem i pochodniami do hotelu. Jednym z czynników zapewniających sukces najnowszemu dziełu Donizettiego był udział w prapremierze wielkiej śpiewaczki Karoliny Ungher, która zaśpiewała partię Antoniny, żony Belizariusza. Wcześniej, w marcu 1833 roku, we Florencji śpiewała partię tytułową w prawykonaniu Parisiny.
Obok Unger w prapremierowym spektaklu partię tytułowego bohatera śpiewał Celestino Salvatori, a rolę Ireny jego córki Antonietta Vial. Trzyaktowy Belizariusz (pięćdziesiąta druga opera z rzędu Donizettiego) osiągnął w swojej pierwszej inscenizacji liczbę 28 przedstawień, co było w tym teatrze i tym czasie, imponującą liczbą. Kompozytor po trzecim przedstawieniu 8 lutego wyjechał z Wenecji do Rzymu, gdzie niecierpliwie czekano na jego przyjazd.

Ledwie dotarł do Wiecznego Miasta otrzymał okrutną wiadomość o śmierci matki, która zmarła 10 lutego w Bergamo. Wcześniej, w grudniu 1835 roku pochował ojca. Jakby złych wiadomości nie było dość, po następnych kilkunastu dniach dotarła do niego wiadomość o śmierci przedwcześnie urodzonej córki i popołogowej chorobie żony Virgini. Dopełnieniem miary nieszczęść osobistych Donizettiego była śmierć żony, która umarła w 1837 roku, po trzecim porodzie. Byli małżeństwem zaledwie dziewięć lat.
Autorem libretta, był niezastąpiony w tym czasie Salvatore Cammarano, który według Piotra Kamińskiego oparł je na sztuce Belisario Eduarda von Schenka wystawionej w 1820 roku w Monachium. Wiarosław Sandelewski, w swojej monografii Donizetti twierdzi, ze pierwowzór literacki jest nieznany. Mimo tych rozbieżności powiedzmy to sobie od razu nie jest to najlepsze z librett tego autora. Raczej należy umieścić je w grupie tych mniej udanych. Zresztą sam Donizetti również nie był w pełni z niego zadowolony. Świadczą o tym liczne poprawki jakich w nim dokonał, ale i ta interwencja nie podniosła zbytnio wartości libretta powszechnie uznanego za najsłabszą stronę tego dzieła. Zresztą sam kompozytor zdawał sobie sprawę ze słabości swej opery. W liście z 19 kwietnia 1836 roku do paryskiego wydawcy napisał: Belizariusz jest mniej wyszukany, osobiście zdaję sobie sprawę, że wywarł on wrażenie w teatrze, i że publiczności nie da się na dłuższą metę oszukać, pomimo to jednak sam stawiam go poniżej Łucji”. Historia pokazała, że się zbytnio nie mylił, Łucja z Lammermoor nadal jest ozdobą afiszy największych teatrów operowych na świecie, podczas gdy o Belizariuszu mało kto wie, i jeszcze mniej o nim pamięta, a niewielu go widziało. Wszystko to nie zmienia faktu, że ta opera cieszyła się w swoim czasie sporym powodzeniem i zainteresowaniem. W roku prapremiery, już w sierpniu, dzieło trafiło na scenę La Scali w Mediolanie, gdzie utrzymało się przez 32 wieczory. Wróciło w 1840 roku na kolejne 17 wieczorów. W roku prapremiery w Wenecji wystawiono Belizariusza w Londynie – premiera 1 kwietnia 1837 roku. Nowy Jork miał okazję poznać to dzieło 14 lutego 1844 roku, wcześniej wystawiono Belizariusza w Filadelfii – premiera 29 lipca 1843 roku. Polska premiera tej opery miała miejsce w Teatrze Wielkim w Warszawie w 1843 roku. Mimo niewątpliwych sukcesów jakie opera odnosiła wszędzie tam, gdzie zdecydowano się ją wystawić po 1899 roku zniknęła z afisza. A jednak Belizariuszowi nie towarzyszył jedynie zachwyt i powodzenie, odezwały się również głosy kwestionujące jego wartość. Jeden z nich należał do Lii Bossi, która w 1956 roku napisała: „Opera to nie tylko muzyka, ale i dramat. A jako dramat Belizariusz jest dziełem chybionym. (…) Główne grzechy opery to: powierzchowność w odmalowaniu postaci wielkodusznego i nieszczęśliwego wodza Belizariusza, pośpiech, również muzyczny, widoczny w rysunku postaci cesarza bizantyńskiego oraz zamieszania w całej akcji. Piękne i – niekiedy - trafne melodie Donizettiego, które swego czasu upajały publiczność, nie są w stanie ocalić tej opery od zapomnienia w jakie popadła”. Polska premiera Belizariusza odbyła się 15 sierpnia 1843 roku, dyrygował Jan Quattrini, reżyserował Jan Jasiński. Przedstawienie wznowiono w czerwcu 1850 roku, więcej tej opery na polskich scenach nie wystawiono. Myślę, że nadszedł czas by nieco szerzej przyjrzeć się postaciom tej opery. Tytułowy bohater Belizariusz, wódz, największy geniusz wojskowy bizantyjskiego imperium wraca po zwycięskiej wojnie przeciwko Gotom. Jednak zamiast oczekiwanej nagrody spotyka go więzienie, oślepienie i wygnanie. Sprawczynią tych nieszczęść jest Antonina jego żona, przekonana, że Belizariusz przed laty rozkazał zabić ich syna. Teraz z zemsty doniosła cesarzowi Justynianowi, że mąż stoi na czele spisku przeciw jego władzy.
Cesarz wydaje wyrok na podstawie którego Belizariusz zostaje oślepiony i wygnany. Razem z oślepionym Belizariuszem idzie na wygnanie Irena, jego córka, – duet Ah! Se potessi pinagere. Wyrok wywołuje bunt wojska wiernego swojemu wodzowi, na czele zbuntowanych oddziałów staje Alamir, ulubieniec Belizariusza nie mogący się pogodzić z tragicznym losem swojego pana – aria Trema, Bisanzio.

Wybucha rebelia, jej stłumienie powierzono Belizariuszowi, który zwycięża rebeliantów, ale wskutek odniesionych w walce ran umiera. Dopiero teraz wychodzi na jaw, że Alamir jest jego synem niesłusznie uznanym za zamordowanego przez ojca. W finale widzimy rozpacz Antoniny nad zwłokami niesłusznie oskarżonego męża.

Jak widać libretto Salvatore Cammarana nie było ani szczególne oryginalne, ani szczególnie logiczne w dramaturgicznym sensie. Donizetti zdawał sobie z tego sprawę, a usiłując je poprawić i uwiarygodnić poczynił sporo poprawek, ale i to na niewiele się zdało. Przyznać jednak należy, że mimo tych mankamentów Donizetti stanął na wysokości zadania i skomponował piękną muzykę dobrze charakteryzującą postaci i akcję co zresztą zostało przez ówczesną publiczność docenione. Szczególnym względami publiczności cieszyły się oboj wyżej wspomnianych – tercet Belizariusza, Ireny i Alamira Se il frater oraz wspaniała finałowa aria Antoniny Egli é spento.
Niestety, na dłuższą metę i te wspaniałe arie i sceny nie uchroniły opery przed zapomnieniem. Oczywiście, jak w każdej z oper Donizettiego, mamy w tym dziele pięknie rozpisane partie wokalne stawiające wykonawcom niemałe trudności. Pięknie prezentują się tutaj sceny ansamblowe i sceny z udziałem chórów. Jednak nie brakuje też w tej partyturze miejsc pozbawionych większej inwencji twórczej.
Myślę, że właśnie to leży u podstaw braku powodzenia w kilka razy podejmowanych w ostatnich kilkudziesięciu latach próbach powrotu Belizariusza na operowe sceny. Pierwszą taką próbę podjął w 1969 roku wenecki Teatro La Fenice, gdzie – jak wspomniałem wyżej – w 1836 roku miała miejsce prapremiera opery.

Po nim w 1970 roku wystawiono operę w rodzinnym Bergamo w Teatro Donizetti, drugą próbę podjęto w tym teatrze w 2012 roku. Ponadto Belizariusz gościł krótko w Londynie (1973), Neapolu (1990), Buenos Aires (1981). W Teatro Colon w Buenos Aires partię Ireny śpiewała polska śpiewaczka Stefania Toczyska. W lipcu 2010 roku miało miejsce koncertowe wykonanie w teatrze Buenos Aires Lirica, partię Antoniny śpiewała Nelly Miricioiu. W większości wspomnianych przedstawień partię Antoniny kreowała Leyla Gencer, a partię tytułowego bohatera Renato Bruson lub Giuseppe Taddei.
Adam Czopek