Nagranie to najbardziej znana od ponad stu lat i uznana metoda dokumentowania muzyki i śpiewu. Dzięki nim przetrwały głosy wielkich śpiewaków by wspomnieć: Marcelinę Sembrich-Kochańską, Enrico Caruso, Lilly Pons, Adama Didura czy Antoniego Scotti. Dają one również możliwość poznania sztuki Ignacego Jana Paderewskiego, Artura Rubinsteina czy wielkości Arturo Toscaniniego. Stwarzają również zarazem możliwość dokonywania porównań różnych stylów wykonawczych i sposobu interpretacji. Wielu wielbicieli muzyki wręcz prześciga się w zdobywaniu nagrań ukochanych przez siebie artystów i czy dzieł. Znam maniaka, któremu udało się zgromadzić ponad dwadzieścia nagrań arii Króla Filipa Elle ne m'aime pas z Don Carlosa G. Verdiego otwierającej czwarty akt. Wśród nich ma takie rarytasy jak Mark Rejzen, Mikołaj Giaurow, Borys Christow. Inny z moich znajomych dorobił się kolekcji blisko tysiąca płyt CD znanych śpiewaków.
Oczywiście przez te wszystkie lata zmienił się sposób ich dokonywania, a przypomnę tylko, że pierwszych nagrań dokonywano na woskowych wałkach. Później nastała era płyt szybkoobrotowych, te z kolei przeszły w winylowe płyty długogrające, po które stało się czasami w tasiemcowych kolejkach bo przed laty zdobycie wymarzonej płyty było na naszym rynku nie lada wyczynem, a mieliśmy do dyspozycji jedynie: niemiecką Eternę, węgierski Hungaroton, czechosłowacki Suprafon i rosyjską Melodię.
Zapraszamy również do obejrzenia na naszej witrynie kolekcji plakatów operowych Autora - zobacz tutaj