Przegląd nowości

„Bal u Naczelnika” w Łodzi

Opublikowano: niedziela, 28, październik 2018 16:46

Teatr Wielki w Łodzi wystawił trzyczęściowe, zrealizowane z dużym nakładem sił i środków, monumentalne widowisko historyczne obrazujące stuletnią historię Polski – jej wzloty i upadki opowiedziane muzyką, piosenką i tańcem. Jerzy Wolniak, pomysłodawca i reżyser całego projektu, punktem wyjściowym wieczoru uczynił wydany przez Józefa Piłsudskiego bal sylwestrowy, pierwszy od odzyskania niepodległości po 123 latach zniewolenia porozbiorowego.

 

Bal u Naczelnika 2

 

Wśród zespołu wykonawców soliści Teatru Wielkiego w Łodzi (Agnieszka Makówka, Dorota Wójcik, Grzegorz Szostak), jego połączone chóry, zespół baletowy i orkiestra oraz kilkoro zaproszonych solistów: Piotr Cugowski, Michał Szpak, Grzegorz Wilk, Grzegorz Rostkowski oraz „Trubadurzy”.

 

Bal u Naczelnika 3

 

Ponadto Dominika Kowalczyk, Sandra Staniszewska Herbich, Karolina Żuk oraz para zaproszonych tancerzy Patrycja Cisowska-Grzybek i Jakub Grzybek w dobrym tangu do muzyki Astora Piazzoli. Potraktowaną epizodycznie rolę marszałka Piłsudskiego powierzono Dariuszowi Kowalskiemu. Na potrzeby tego widowiska Wojciech Trzciński skomponował Walca Naczelnika, który miał podczas tego wieczoru swoje prawykonanie. Kiedy oglądam tego typu widowiska okolicznościowe (ku czci, z okazji) przeważnie towarzyszą mi wątpliwości, że coś zostało niedopowiedziane, potraktowane zbyt powierzchownie, albo pominięte oraz czy dokonano właściwego doboru prezentowanych utworów.


Tym razem miałem tych wątpliwości jakby nieco mniej. W konstruowaniu fabuły widowiska wykorzystano niemal wszystkie ważne daty i fakty w naszej współczesnej historii. Co prawda czasami czegoś nie dopowiedziano, czasami nie udało się realizatorom i wykonawcom wypracować właściwego klimatu, ale generalnie było pod tym względem nieźle.

 

Bal u Naczelnika 1

 

Nie oznacza to jednak, że nie mam zastrzeżeń. Największe do opracowania muzycznego, w którym zupełnie pominięto bogatą i różnorodną twórczość współczesnych polskich kompozytorów. Jeden Moniuszko (Mazur z Halki), Górecki (fragment III Symfonii pieśni żałosnych) i Chopin (Polonez A-dur) wiosny nie czyni. Za poważny błąd uznaję brak muzyki Nowowiejskiego, Pendereckiego, Kilara, czy choćby jednego fragmentu muzycznego z dzieł Ignacego Jan Paderewskiego, od osoby którego byt Niepodległej Polski się rozpoczął.


Tutaj aż się prosiły o obecność popularny Menuet czy fragment Koncertu fortepianowego a-moll op. 17. Później w podobny sposób odebrałem brak Barki,ukochanej pieśni Jan Pawła II, w sekwencji jemu poświęconej. Zamiast tego mieliśmy okazję ponownego kontaktu z największymi przebojami międzywojennymi, w niezbyt udanej próbie powrotu do klimatu warszawskich teatrzyków rewiowych. 

 

Bal u Naczelnika 4

 

Jednak kilka  punktów programu robiło pozytywne wrażenie. Należą do nich fragment III Symfonii pieśni żałosnych Mikołaja Henryka Góreckiego przypisany wydarzeniom z 1970 roku. Interesujące opracowanie choreograficzne i Dorota Wójcik śpiewająca lamentacje dawały pełną satysfakcję dla ucha i oka. 

 

Bal u Naczelnika 5

 

Pięknie wypadł Prolog z Mefistofelesa Arrigo Boito w części poświęconej papieżowi Janowi Pawłowi II, śpiewany przez połączone chóry. Z prawdziwą przyjemnością odświeżyłem znajomość z kilkoma przebojami estradowymi, w tym tymi starymi (Ta mała piła dziś, Miłość ci wszystko wybaczy, Czerwony autobus), oraz tymi nowszymi: Jednego serca Czesława Niemena, Okularnicy Agnieszki Osieckiej, Psalm stojących w kolejce Ernesta Brylla. Oda do radości z IX Symfonii Ludwiga van Beethovena, jako symbol naszego wstąpienia do Unii i Niech żyje bal Seweryna Krajewskiego zakończyły ten szczególny wieczór.

                                                                                 Adam Czopek