Przegląd nowości

Kto zaprosił Edka?

Opublikowano: środa, 21, marzec 2018 19:06

Kompozytor Michał Dobrzyński wyszedł obronną ręką z zadania niesamowicie trudnego. Stworzył wersję operową Tanga Sławomira Mrożka, a nawet dodał do tego utworu trochę nowych wartości i znaczeń w dziedzinie psychologii i charakteru postaci. Muzyka opery, choć nie przedstawia jakiegoś wyodrębnionego stylu, jest nowoczesna w stopniu umiarkowanym – dodekafonia, neoklasycyzm, muzyka filmowa i efekty dźwiękonaśladowcze.

Tango,WOK 1

Wszystko starannie poskładane i poprowadzone przez doświadczonego dyrygenta José Maria Florêncio. W składzie orkiestry wyraziście odzywa się dźwięk akordeonu. Szacunek budzi wprowadzenie czteroosobowego chóru, który powtarza lub inicjuje kwestie wygłaszane przez Artura śpiewając wcale nie łatwą harmonicznie partię.

Tango,WOK 2

Postać Artura w wykonaniu Jana Monowida bardzo dobra wokalnie wydaje się trochę niespójna, bo falsecista, gdy zaczyna mówić, schodzi w normalne, męskie rejestry. Może to pomysł reżysera Macieja Wojtyszki, bo chyba kompozytorowi lepiej by pasowało utrzymanie tesitury kontratenora. Czy jednak nie należało dla „czystości formy” skoncentrować się wyłącznie na śpiewie, zwłaszcza, że wiele szybkich sekwencji  jest właściwie niezrozumiałych? Widzowie podpierali się angielskim tłumaczeniem wyświetlanym nad oknem sceny. Dobrze jednak, że nie zastosowano tutaj „drogi na skróty”, czyli mikroportów, które są wrogiem estetyki śpiewu.


Pozostali wykonawcy również prezentują wysokie walory wokalne i dobre przygotowanie aktorskie. Najbardziej charakterystyczny, a może i charakterny jest Piotr Nowacki jako ordynus Edek. Głosowo nie ustępuje mu Piotr Pieron jako wujek Gienek. Świetnie aktorsko i emisyjnie wypadli rodzice Artura Anna Mikołajczyk – jako Eleonora – mama, kobieta w pretensjach i podstarzały tata Stomil – Tomasz Rak. Marzanna Rudnicka – Eugenia i Ala – Aleksandra Żakiewicz to postacie z lekka histeryczne, ale każda inaczej.

Tango,WOK 3

W ostatecznym rozrachunku przedstawienie jest również ciekawe od strony wizualnej.  Scenografka Katarzyna Gabrat-Szymańska, nie mogła na małej scenie zrobić wielkiej wystawy, ale nawet udało się jej zasugerować obrotowe dekoracje.

Tango,WOK 4

Interesujące były też kostiumy, komponowane z różnych szaf. Na czele skali elegancji oczywiście byli przedstawiciele starszego pokolenia Eugenia i Eugeniusz, na dnie – nieśmiertelny Edek w nieodłącznej bejsbolówce. Artura i jego czteroosobowe alter ego wciśnięto w identyczne przyciasne garnitury w krateczkę i bordowe golfy. Złośliwi mówią, że Tango Dobrzyńskiego, to jeszcze spadek po poprzedniej dyrekcji, którego nie wypadało wykasować. I bardzo dobrze, bo trochę ambicji Warszawskiej Operze Kameralnej się przydaje, a turniej z Polską Operą Królewską trwa w najlepsze.

                                                                                  Joanna Tumiłowicz