

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościJak Passini z Perytem
Strona 2 z 2
Dookoła krążyły stada „duchów” wykonujących konwulsyjne ruchy padaczkowców, co może dałoby się zaakceptować w przedstawieniu z udziałem przedszkolaków, ale tutaj szybko stawało się nudne i męczące. Wiele do życzenia pozostawiało też ustawienie roli aktorskiej Mariusza Bonaszewskiego, który wyglądał jak postać z kiepskiego horroru. Fakt, że wszystkich wykonawców wyposażono w mikroporty, co pewnie było uzasadnione nagraniem telewizyjnym, też nie świadczył najlepiej o tej realizacji, na której już wcześniej – po wykonaniu na festiwalu Wratislavia Cantans – nie zostawił suchej nitki Sławomir Pietras.
Czy dyrektorowi Pietrasowi spodobałoby się przedstawienie Ryszarda Peryta? To pytanie retoryczne. Byłby zachwycony. Maestria muzyczna z jaką podszedł do roli Guślarza Adam Kruszewski zachwycała od samego początku, także dlatego, że artysta ten ujawnił swój ogromny talent aktorski w partiach mówionych. Jego partnerzy byli zaledwie cieniami w zestawieniu z Mistrzem. Wybijał się charakterystycznym śpiewem jeszcze Witold Żołądkiewicz jako Widmo okrutnego właściciela wioski, choć tutaj reżyser trochę zbytnio starał się upodobnić owego bohatera do Drakuli (albo Mariusza Bonaszewskiego z Wrocławia). Orkiestrą POK (nie mylić z WOK) dyrygował z wyczuciem Tadeusz Karolak, ujawniając przy tym różne dramatyczne subtelności zawarte w partyturze Moniuszki, tworząc aurę muzyczną głęboką, pełną niuansów i kolorów. Śpiewał chór POK w składzie którego można było dostrzec świetnych kiedyś solistów WOK, np. Dorotę Lachowicz, Bogdana Śliwę, Leszka Świdzińskiego. W końcowym tutti dołączyli do nich nawet Andrzej Klimczak (vicedyrektor opery), Marta Boberska i jeszcze, tak, tak, dyrygent Ruben Silva. Ryszard Peryt był nie tylko reżyserem i autorem surowego i oszczędnego w środki, ale głębokiego pomysłu na uteatralnienie kantaty Widma, ale zaprojektował też rzucaną na ekran scenografię. Najpierw był to powiększony obraz, a na końcu, gdy ni stąd ni z owąd pojawiły się strofy z Pana Tadeusza, zobaczyliśmy ogromną Matkę Boską Ostrobramską. Ten akcent patriotyczny z pewnością u niejednego słuchacza mógł wycisnąć łzy. Ale zamiast szlochów były rzęsiste oklaski. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||