Cappella Pratensis pod kierownictwem artystycznym Strattona Bulla jest dziś najlepszym zespołem specjalizującym się w wykonawstwie muzyki renesansowej. Na swojej nowej płycie – opublikowanej pod numerem katalogowym CC72710 przez Challenge Records – wokaliści (ośmiu mężczyzn) przedstawiają czterogłosową mszę Cum jocunditate (po polsku: „Z wdziękiem”, „Z powabem”) Pierre’a de La Rue, w której motyw przewodni zasadza się na pierwszych sześciu dźwiękach ostatniej antyfony gregoriańskich Nieszporów na święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Gdyby chcieć ową kompozycję w jakiś sposób sklasyfikować, można by posłużyć się terminem „msza ostinatowa”, melodia pojawia się tu bowiem jako ostinato w tenorze. O ile przenoszenie stałego repertuaru gregoriańskiego na grunt renesansowej polifonii było w owym czasie zabiegiem powszechnym, o tyle użyta tu technika ostinatowa należała do rzadkości (oprócz Pierre’a de La Rue, stosował ją bodaj tylko Josquin dés Prés), bo na ogół utwory powstawały w oparciu o cantus firmus (zazwyczaj prowadzony również w tenorze), czyli linię melodyczną, do której dopisywano kontrapunkt.

Przypomnijmy, że to nie pierwszy krążek z muzyką Pierre’a de La Rue w dyskografii zespołu; w 2012 r. śpiewacy wydali płytę Requiem, z mszami żałobnymi autorstwa rzeczonego de La Rue oraz Johannesa Ockeghema. Msza Cum jocunditate brzmi w prezentowanym wykonaniu ascetycznie, ale to właśnie w tej ascetyczności drzemie siła wyrazu i świeżość interpretacji. Muzycy od pierwszej do ostatniej nuty urzekają bezbłędną intonacją, prostotą frazowania, klarownością w zakresie realizacji kontrapunktu (w obsadzie znalazły się po dwie osoby na jeden głos) oraz pięknem i harmonijnością barw. Stałe części mszy Pierre’a de La Rue przeplatane są chorałami gregoriańskimi oraz improwizacjami organowymi. Na instrumencie gra Wim Diepenhorst. Nagrania zrealizowano w listopadzie 2015 r. w kościele pod wezwaniem świętego Remigiusza w Franc-Waret w Walonii. Dźwięk, zarejestrowany w systemie SACD Surround, zniewala głębią i przejrzystością. Polecam.
Maciej Chiżyński