Przegląd nowości

Barwny świat Maksymiuka

Opublikowano: poniedziałek, 16, styczeń 2017 19:35

Maestro Jerzy Maksymiuk sam wybrał repertuar koncertu z orkiestrą Sinfornia Iuventus. Znalazły się w nim trzy odrębne dzieła należące do trzech epok, choć rozróżnienie faktur i stylów tych kompozycji nie było najważniejsze; trzeba się raczej skupić na ogólnym charakterze dzieł, których cechą wspólną była młodość – wykonawców i twórców.

Maksymiuk

Właściwość tę należy po pierwsze przypisać samemu dyrygentowi, który swoim nieposkromionym entuzjazmem, nieszablonowym podejściem i otwartością na kontakt z publicznością jest absolutnym fenomenem w skali świata. Tym razem Maestro zaproponował na wstępie kompozycję własną, powstałą całkiem niedawno (2014), a więc „młodą” pt. Vers per archi. Pierwsze takty tego krótkiego utworu na orkiestrę smyczkową przyniosły skojarzenia z Serenadą Piotra Czajkowskiego, z którą Maksymiuk odnosił wspaniałe sukcesy jeszcze w czasach założonej przez niego Polskiej Orkiestry Kameralnej.

 


 

Później odezwały się w tym nastrojowym i barwnym dziele bardziej współczesne brzmienia, nie wykraczające jednak poza stylistykę neoklasyczną. Utwór miał wyraźną narrację monologu przechodzącego w rozmowę, w której interlokutor przedstawia jakiś problem czy to w formie skargi, czy też zgłasza pewną wątpliwość, od czasu do czasu przerywając swój wywód. W kompozycji Vers per archi mamy też ciekawy przykład wykorzystania w celu wzmożenia  napięcia gry détaché.  Pięknie i po mistrzowsku doprowadzono tu do rozwiązania narastającego problemu emocjonalnego w zaskakujących ostatnich akordach, które nikną w klasycznie czystym diminuendo.

Smyczkowy apetyt rozbudzony przez utwór Jerzego Maksymiuka zaspokoił wirtuozowsko rozwichrzony Koncert wiolonczelowy Roberta Schumanna w wykonaniu Bartosza Koziaka. Solista ten opromieniony wieloma nagrodami krajowymi i zagranicznymi od razu przywitał słuchaczy pięknym, soczystym brzmieniem początkowego, melodyjno-miłosnego głównego tematu dzieła, który następnie poddawany jest licznym przekształceniom. W szybkich sekwencjach pierwszej części solista oczywiście „wyrabiał się”, ale gra w wysokich pozycjach mogłaby być bardziej precyzyjna. W części środkowej spod smyczka Bartosza Koziaka płynęła już tylko sama słodycz dyskretnie wspomagana przez czujnie prowadzoną orkiestrę. W finale artysta popisał się mistrzowską grą akordową na tym melodycznym instrumencie i we wspaniałym stylu zagrał kadencję i kodę. Patrząc bardziej krytycznie na występ zauważyłam, że solista pomaga sobie „taktując” lewą stopą, co uchodzi raczej tylko na występach jazzowych, a tutaj rolę „metronoma” pozostawić trzeba dyrygentowi. Jednak ta przywara dotyczyła też muzyków Sinfonii Iuventus, a zwłaszcza koncertmistrza wiolonczel Filipa Syski, taktującego dwiema stopami, co na szczęście nie przeszkodziło mu w doskonałym odegraniu solówek w kończącej występ młodzieżowej orkiestry I Symfonii Dymitra Szostakowicza. Pierwsza część wieczoru przyniosła jeszcze bis Bartosza Koziaka, który wybrał oryginalnie bardzo atrakcyjną i wymagającą od wykonawcy ogromnej muzykalności Wariację Sachrowską Witolda Lutosławskiego. W tym „awangardowym” w formie utworze na wiolonczelę solo pokazał jeszcze raz swój wybitny talent i otwartość na sztukę współczesną.

Przed wspaniałą I Symfonią Szostakowicza głos zabrał, jak to ma w zwyczaju, Maestro Jerzy Maksymiuk. Była to w istocie bardzo potrzebna prelekcja, która wprowadza słuchaczy w istotę i zawiłości dzieła, które nie jest być może dobrze osłuchane i stanowi wciąż pewną nowość, choć data powstania utworu to rok 1925. Dyrygent zwrócił uwagę, że napisał tę Symfonię zaledwie 19-letni kompozytor i że są w niej zawarte nie tylko cechy jego późniejszego indywidualnego stylu, ale także liczne pomysły fakturalne, melodyczne, harmoniczne, rytmiczne, wszystko doskonale i bardzo dynamicznie ze sobą połączone. Maksymiuk zasygnalizował, że są tutaj wzruszające fragmenty w III części Lento, niezwykłej piękności i liryzmu – zwłaszcza solówki skrzypiec – zagrane uroczo przez koncertmistrzynię Martę Nojgebaor, utwór zawiera również bardzo efektowne Scherzo, które Maestro raczył porównać z Mozartowskimi. We wcześniejszych koncertach Sinfonii Iuventus zapewniano prelekcję, którą wygłaszał red. Andrzej Sułek, tym razem rolę tę spełnił z ogromną pasją sam Maestro. I jeszcze na koniec zabisował Scherzo z Symfonii, które w pierwszym podejściu jego zdaniem nie do końca się udało.


 

Bo też cała kompozycja pełna jest polifonicznych „zakładek”, wymagających od orkiestry ogromnej dyscypliny i precyzji, nieustannego czuwania, gdyż nieokiełznany temperament kompozytora może się dla poszczególnych instrumentalistów okazać pułapką. Po zagraniu I Symfonii kapelmistrz nagradzał oklaskami wszystkich, licznie eksploatowanych w utworze solistów, koncertmistrzynię skrzypiec i koncertmistrza wiolonczel, grającego na kotłach, pianistę, który ma tutaj także wiele do powiedzenia, klarnecistę i fagocistę, trębacza, który miał pewnie gorszy dzień, świetną oboistkę, flecistkę, a wreszcie cały skład orkiestry Sinfonia Iuventus od pierwszego do ostatniego muzyka.

Bartosz Koziak

Ten młodzieżowy zespół wykonał arcydzieło radzieckiej klasyki z wielkim przejęciem i odpowiedzialnością, a koncert pod dyrekcją zachwycającego Jerzego Maksymiuka z pewnością na długo pozostanie w pamięci, jako znaczące wydarzenie artystyczne.

                                                                              Joanna Tumiłowicz