Przegląd nowości

„Złote runo” na łódzkiej scenie

Opublikowano: poniedziałek, 05, grudzień 2016 16:20

Światowe pisma specjalistyczne zajmujące się operą zapowiadały premierę, a właściwie prapremierę odnalezionej opery Aleksandra Tansmana, jako wydarzenie roku. Wyczuły, że to musi być coś niezwykłego, bo kompozytor za życia był niezwykle ceniony, stawiany na równi z członkami francuskiej Grupy Sześciu, do której należeli m.in. Poulenc, Milhaud, Honegger, a może nawet wyżej, bo był twórcą autonomicznym.

Zlote runo 1

W Teatrze Wielkim w Łodzi zadanie powierzono Łukaszowi Borowiczowi i Marii Sartovej. Włączyli się też dwaj artyści z Francji – Ives Collete odpowiedzialny za scenografię i Matthieu Mullot – twórca projekcji wideo. Wreszcie bardzo ważną rolę powierzono Jarosławowi Stańkowi, bo on układając ruch zespołu tanecznego TWŁ ilustrował poszczególne sekwencje akcji, o której śpiewali soliści w założeniu stojący przy pulpitach jako, że miało to być wykonanie semi-koncertowe.


Stało się jednak inaczej. Pulpity z nutami pełniły rolę rekwizytów i elementów scenografii, a soliści zdawali się z nich nie korzystać, gdyż zdołali opanować swe trudne role na pamięć.

Zlote runo 2

Mało tego, Janusz Ratajczak, który kreował swym świetnie prowadzonym tenorem rolę Króla Strzałwgłówkę, władcy Krainy Szczęśliwości, siedział na wózku wyposażonym w pulpit, ale gdy wstawał i odchodził na bok, to jego przyboczny błazen – w tej charakterystycznej roli dobrze się sprawdził Łukasz Gaj – szedł za nim z nutami, pełniąc funkcję przenośnego pulpitu. To wszystko sprawiało, że opera wcale nie była wykonywana jak koncert, ale jak najbardziej scenicznie, z krwistymi rolami traktowanymi jednak z przymrużeniem oka.


Na wyróżnienie zasługują panie. Patrycja Krzeszowska jako Biała Księżniczka spełniła swoją rolę z dziewczęcym wdziękiem i śpiewała ładnym, okrągłym głosem sopranowym zdradzającym bardzo dobrą szkołę. Podobnie mezzosopran Agnieszka Makówka (Lekkipiszczel) wyposażyła swoją rolę w temperament Carmen, co zdradzała głosem i ruchem  wywijając swą falbaniastą spódnicą.

Zlote runo 3

Przyznać trzeba, że kompozytor pomógł jej wkładając w partię Lekkiegopiszczela rytmy hiszpańskie, jakby wzięte z De Falli albo Granadosa. Śpiewaczka była dublowana, jak i pozostali bohaterowie tej opery komicznej, przez identycznie ubraną tancerkę, która swoimi ewolucjami opowiadała część historii, ale w pamięci pozostanie jednak Agnieszka Makówka.

Zlote runo 4

Inaczej było w przypadku czterech króli karcianych, którzy wystąpili w charakterze pretendentów do ręki księżniczki. Tutaj reprezentujący ich tancerze mieli do wykonania kilkuminutowe solówki, a śpiewacy tylko nieruchomo „dawali głos”: Króla Mieczy wyśpiewał Robert Ulatowski, Króla Maczug – Aleksander Kunach, Króla Złota – Łukasz Motkowicz i Króla Pucharów – Patryk Rymanowski. Ci sami soliści, niestety identycznie ubrani w czarne koncertowe fraki, kreowali też role groteskowych ministrów Krainy Szczęśliwości. Ministrem sprawiedliwości, czyli Pokrętnym Lisem był Patryk Rymanowski, ministrem skarbu czyli Wincentym Długarączka okazał się Robert Ulatowski, ministrem publicznej rozrywki o imieniu Analfabeta Osioł – Aleksander Zuchowicz, zaś ministrem publicznego porządku (Barbarzyńską Pałką) – Aleksander Kunach.


Był też premier rządu (Ostrożny Małymózg) – Dawid Kwieciński, znany też jako Wielki Łowczy Cmentarza Niehonorowanych, oraz Szef Kościoła Kraju Szczęśliwości (Ojciec Rubaszny) – Patryk Rymanowski. W podwójnej roli swój doskonały baryton zaprezentował Stanisław Kierner, jako Marszałek i Agitator. 

Zlote runo 5

Skomplikowana i całkowicie absurdalna fabuła opery z librettem Salvadora de Madariaga, powstała jeszcze przed II wojną światową, była jednak przez publiczność odbierana jako satyra całkiem aktualna i wywoływała śmiech na sali, niczym w popularnym kabarecie. Bo przecież pomysł, że Kraina Szczęśliwości utrzymuje się ze strzyżenia jednego tylko obywatela, którego grube owłosienie jest ze szczerego złota, można chyba tylko potraktować jako alegorię do społeczności, z której ściągane są drakońskie podatki.


Ów symboliczny Jan Wełna występuje na scenie w postaci wiszącej instalacji ze złotych płytek (dzieło scenografa Ivesa Collete) co dodaje przedstawieniu tajemniczości. Chociaż libretto Złotego runa jest napisane w języku francuskim, to jednak reżyserka słusznie zdecydowała się wprowadzić co jakiś czas sceny mówione po polsku, które popychały akcję do przodu.

Zlote runo 6

W ten sposób dowiedzieliśmy się, że ów enigmatyczny Jan Wełna nie został otruty, a jedynie zażył środek symulujący zgon, podobnie jak legendarna kochanka w dramacie Szekspira Romeo i Julia. Prapremierze opery Aleksandra Tansmana towarzyszyła wystawa grafik niżej podpisanej Król Ubu, czyli Poczet Kompozytorów Polskich, która prezentuje sylwetki naszych twórców muzyki w formie figur karcianych.


Pomysł pokazania tego cyklu wyszedł od kierownika literackiego Teatru Wielkiego. Michał J. Stankiewicz skojarzył fakt, że w operze występują czterej karciani królowie i są też czterej królowie w talii kart Ubu Król. Na jednej – walecie – widnieje nawet  podobizna Aleksandra Tansmana.

Zlote runo 7

Z tej karty bardzo łatwo dało się więc zmontować plakat przedstawienia. Warto również wiedzieć, że w Muzeum Miasta Łodzi wśród pamiątek po Łodzianinie Aleksandrze Tansmanie znajduje się talia kart do gry wykonanych własnoręcznie przez córki kompozytora, Mireille i Marianne. Obie panie przyjechały do Łodzi na premierę, jedna z Francji, druga z Włoch, i były honorowymi gośćmi Festiwalu Tansmana, który odbywa się w tym mieście co dwa lata. Obecny był jedenastym z kolei.

                                                                                      Joanna Tumiłowicz