Przegląd nowości

ESOS czyli w orkiestrze siła

Opublikowano: niedziela, 04, grudzień 2016 17:12

Miałam być solistką: drugą Danczowską czy Wiłkomirską. Od zawsze – to jest od początku szkoły podstawowej, potem średniej. Że niby taka nadzwyczaj zdolna? Bez przesady! Ty przecież też miałeś być solistą: drugim Zimermanem, Rostropowiczem, Holligerem et cetera, et cetera. Bo w naszym szkolnictwie muzycznym kształci się wyłącznie solistów.

ESOS 1

Nawet jeśli nie masz predyspozycji – choćby psychicznych. A co z szóstym albo dziewiątym pulpitem skrzypiec, co z setkami, tysiącami owych orkiestrowych pulpitów – kto je wypełni? I to godnie: z umiejętnością gry zespołowej, dopasowaniem się do reszty, odczytywaniem intencji dyrygenta? Kto?... Może już niedługo oni: Europejska Studencka Orkiestra Symfoniczna czyli młodzi adepci z wyższych szkół muzycznych z Wrocławia, Drezna i Pragi. 19 listopada we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki spotkali się, by pod wodzą Maestra Marka Pijarowskiego przedstawić utwory powstałe w owym europejskim zakątku świata – tak wiele mające ze sobą wspólnego.


Wrocław – miasto przez wieki będące na styku różnych kultur, tradycji i nacji – zdaje się miejscem wybitnie à propos tego pożytecznego, zainicjowanego przed dwoma laty w ramach Programu Muzycznego Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, projektu. 20 i 21 XI program został też przedstawiony w Katowicach i Dreźnie.

ESOS 2

Koncert rozpoczął się bardzo lokalnie: Uwertura Akademicka op.80 Johannesa Brahmsa powstała wszak jako podziękowanie dla tutejszego Uniwersytetu, który w 1879 r. postanowił przyznać kompozytorowi (wielokrotnie z ogromnym powodzeniem występującemu we Wrocławiu) tytuł doktora honoris causa za „mistrzostwo w sztuce kontrapunktu”. Wigor, humor i efektowne brzmienie zwiększonej orkiestry doskonale oddała ESOS, podkreślając zwłaszcza finałową melodię hymnu Gaudeamus igitur.

ESOS 4

Odmienny, wyrafinowano-melancholijny nastrój przyniósł Koncert skrzypcowy A-dur op.8 Mieczysława Karłowicza. Z niezwykle wymagającą partią solową bardzo dobrze poradził sobie wyłoniony na drodze konkursu Jacek Ropski – absolwent i pracownik wrocławskiej AM. Jego grę cechowała subtelność, czystość i selektywność, niepozbawiona wirtuozerii (jak choćby w rozpędzonym, często wykorzystującym wysokie rejestry finałowym rondzie) – mnie wszak najbardziej ujęło legatissimo i glissandowe branie dźwięków w drugim, lirycznym temacie początkowego Allegra.


Niedosyt pozostawiało jedynie niedostateczne osadzenie dźwięku, „dmuchawcowa” lekkość – choć należy tu wziąć poprawkę na karłowiczowską dysproporcję między masą orkiestry a solistą. Owa orkiestrowa masa, w stylu grande, stanowiła natomiast walor następnej kompozycji: Poematu symfonicznego „Don Juan” op.20 Richarda Straussa. Feeria barw, niespożyta energia, popis techniki (solistyczne fragmenty w skrzypcach i dętych, błyskotliwy temat w czterech waltorniach), wreszcie wspomniana już umiejętność gry zespołowej – a wszystko to, by ukazać nieokiełznany, szaleńczy pęd Don Juana ku zatopieniu się w cielesności, a ostatecznie – po nagłej generalnej pauzie – w śmierci.

ESOS 5

Podczas gdy w poemacie Straussa owej pauzy, tak ważnej dla sensu utworu,  nieco mi zabrakło, dramaturgia ostatniego punktu programu – II Suity symfonicznej z baletu „Dafnis i Chloé” Maurice’a Ravela – przeprowadzona została, pełną ekspresji i precyzji ręką Maestra, po mistrzowsku.

ESOS 3

Owa, wedle słów kompozytora, „wielka symfonia choreograficzna” o miłości pasterza i pasterki na greckiej wyspie Lesbos skrzyła się zarówno impresjonistycznymi barwami (brawo flet solo!) jak i energią rytmiczną (blacha i perkusjonalia), doprowadzającą efektownie aż do finałowej ekstazy. Niemała w tym zasługa miejscowego akademickiego chóru Feichtinum, który udatnie wkomponowywał się w narrację. Koncertu dopełnił wykonany z pasją moniuszkowski Mazur na bis. Ten udany, energetyczno-oniryczny wieczór w NFM przyniósł pożytek dwojaki: słuchaczom dał przyjemność, młodym muzykom nie lada lekcję symfonizmu.

                                                                               Monika Partyk