Przegląd nowości

„Orfeusz w piekle” Offenbacha w Angers Nantes Opéra

Opublikowano: poniedziałek, 28, listopad 2016 08:01

Małżonkowie Orfeusz i Eurydyka bardzo się kochają. Kiedy ona umiera, on – pogrążony w rozpaczy – bierze lutnię i wyrusza do królestwa podziemi, czyli piekła. Zasłuchany w jego piękny śpiew i poruszony Pluton zgadza się oddać Orfeuszowi Eurydykę pod warunkiem, że ten ani razu nie obejrzy się za ukochaną żoną zanim nie dotrze do świata żywych. Orfeusz jednak nie wytrzymuje i odwraca się, na skutek czego traci Eurydykę już na zawsze.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 1

W swojej opéra-bouffon Orfeusz w piekle (Orphée aux Enfers) ów znany nam wszystkim doskonale mit Jacques Offenbach odwraca do góry nogami. Otóż Orfeusz i Eurydyka nie mogą się już znieść. Ona nienawidzi muzyki swego uprawiającego zawód skrzypka męża, on zaś interesuje się głównie nimfami i manifestuje niepohamowaną radość na wieść, że jego małżonka została uprowadzona przez Plutona. Problem polega wszakże na tym, że wyrocznia zasad moralnych w osobie Opinii Publicznej zmusza wdowca do złożenia u Jupitera reklamacji i podjęcia zdecydowanych starań o zwrot skradzionej małżonki. W celu przeprowadzenia właściwego rozpoznania to cały Olimp wyrusza już do piekła.


Ponieważ jednak pilnowany przez Opinię Publiczną Orfeusz nie ośmiela się odwrócić, Jupiter musi uciec się do skutecznego podstępu: wali celnie piorunem w siedzenie dozorowanego bohatera, który oczywiście w tym momencie odruchowo spogląda za siebie. Dzięki temu bogowie mogą zatrzymać Eurydykę, bo ta osłodzi im „nieśmiertelną nudę nieśmiertelności”.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 3

Takie przewrotne i kpiarskie wykorzystanie słynnego mitu wielokrotnie wywoływało skandale i niemalże histeryczne manifestacje oburzenia ze strony rzekomych obrońców prawdziwej sztuki. Oskarżali oni Offenbacha o prowokację, profanację liry Orfeusza, a nawet o obrazę ojczyzny. Nie potrafili oni lub może nie chcieli dostrzec, że kompozytor nie atakował mitu jako takiego, lecz jego nieuczciwe i szkodliwe nadużywanie przez różne, głównie polityczne, elity.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 4

Przecież pokazanie publiczności, że w rzeczonej opéra-bouffon bogowie zachowują się podobnie jak uliczni prostacy, to był także sposób na przypomnienie jej, iż jest rządzona przez banalnego człowieczka, czyli przez Napoleona, który przebrał się za cesarza. A jeśli wszystkie postacie w Orfeuszu w piekle też bez przerwy się przebierają i oddają szalonej zabawie, to dlatego, że czyni tak całe ówczesne społeczeństwo. Offenbach wyraźnie unika jednak nadętego tonu moralizatorskiego i wykazuje nawet pewną wyrozumiałość w stosunku do politycznego reżimu, w którym przyszło mu żyć i tworzyć. Toteż trywialne, ocierające się często o obsceniczność sytuacje i aluzje, nagłe zwroty sytuacji i puszczanie oka do odbiorcy ma na celu przede wszystkim dostarczenie mu przedniej zabawy i pokazanie, że w gruncie rzeczy „wszyscy jesteśmy tacy sami”. 


Skoro jednak pod względem treści i warstwy muzycznej Orfeusz w piekle opiera się na parodii, to oznacza, że jego pełne zrozumienie i właściwy odbiór wymaga od publiczności choćby podstawowej znajomości mitologii greckiej. A z tym w czasach współczesnych nie jest przecież najlepiej. Tym bardziej trzeba tutaj polegać na pomysłowości i talencie pochylających się nad tym dziełem reżyserów. Za niedościgniony wzorzec w tej materii można z pewnością uznać koprodukcję Lyonu i Genewy z 1997 roku, autorstwa Laurenta Pelly’ego, pod dyrekcją muzyczną Marka Minkowskiego.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 5

Dużo dobrego można też powiedzieć na temat pokazywanej obecnie we francuskim mieście Nantes inscenizacji amerykańskiego reżysera Teda Huffmana (pokazanej już uprzednio w Nancy i Montpellier), atrakcyjnej pod względem wizualnym i zręcznie przekazującej wszystkie zawarte w Orfeuszu w piekle treści.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 6

O ile bowiem stosowana dzisiaj tak często bez żadnego dramaturgicznego uzasadnienia i niejednokrotnie szkodząca operom aktualizacja wzbudza sprzeciw i irytację, o tyle w tym przypadku przeniesienie akcji w bliższe nam czasy sprawdza się znakomicie. I tak początek akcji rozgrywa się w holu jakiegoś luksusowego hotelu, którego styl Art Déco jest szczegółowo odtworzony przez duet scenografów: Clement et Sanôu, również odpowiedzialnych za kostiumy i oświetlenie. Bardzo szybko okazuje się, że ów hol symbolizuje ziemię, a widoczna w głębi winda pozwala bohaterom przenosić się do innych światów. Jadąc do góry docierają oni do przeznaczonej pewnie dla VIP-ów sali przyjęć, czyli Olimpu, gdzie wyraźnie króluje powszechna nuda. Zdecydowanie weselsza atmosfera panuje w kryjących cieszący się dużym powodzeniem bar podziemiach, czyli w piekle. 


W tym przypominającym wyłożony marmurami pałac hotelu kręci się liczny personel oraz wmieszany weń i przebrany za windziarza Pluton, który podstępnie umieszcza w wielkiej donicy węża, licząc słusznie na to, że ukąsi on Eurydykę. Jej nagła śmierć nie jest zatem spowodowana – tak jak w oryginalnym libretcie – nieszczęśliwym wypadkiem, lecz perfidnym działaniem groźnego boga świata podziemnego.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 2

Do świetnych pomysłów można też zaliczyć uczynienie z Opinii Publicznej sprzątaczki, która energicznymi gestami obsesyjnie „zmiata” szczotką otaczające ją niemoralności. Celnym zabiegiem jest ukazanie bogów Olimpu w postaci odzianych w karykaturalne złote stroje obleśnych grubasów, z tłustymi rękami i nogami, nadmuchanymi i zwisającymi biustami, wręcz wylewającymi się brzuchami. Komiczna aparycja tych osobników kojarzy się z reklamowymi wizerunkami produkującej opony firmy Michelin lub może ze słynną figurką Wenus z Willendorfu z rozbudowanymi atrybutami płodności. 


W rzeczywistości reżyser kpi sobie w ten sposób z obscenicznego wyglądu pożerających nieprawdopodobne ilości jedzenia i pijących bez umiaru „panów” tego świata, mistrzów szaleńczej konsumpcji korzystających z niezasłużonych przywilejów. Tym samym wprowadza – przecież zgodnie z zamiarem Offenbacha – wątek polityczny. Ciekawe, że ci wszyscy bogowie bardzo chętnie opuszczają Olimp, aby z pośpiechem udać się do oferującego im znacznie atrakcyjniejsze rozrywki świata podziemnego.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 7

A ten z kolei jest dzięki wyobraźni reżysera Teda Huffmana zaludniony człekopodobnymi istotami – pomiędzy którymi dostrzegamy między innymi różnego rodzaju płazy, ptaki i skorupiaki, żaby, indyki – tworzące zaangażowany w akcję chór. Nie brakuje tu też przyjmującego postać niedźwiedzia Johna Styxa, czyli byłego króla Beocji zdeklasowanego do roli piekielnego kamerdynera, oraz towarzyszących Plutonowi trzech psów-cerberów, które oprócz strzeżenia wejścia do świata zmarłych wspierają niecne działania swego pana.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 8

Wszyscy oni są wyposażeni w barwne i cieszące oko stroje, wszyscy też poruszają się w tworzących swoistą choreografię układach (ustawionych przez Yarę Travieso). W połączeniu z pomysłową grą aktorską i niezwykle dynamicznym, a czasem wręcz żywiołowym, prowadzeniem akcji powstaje porywające i tryskające przednim humorem widowisko. Każda z ról jest doskonale charakteryzowana w zakresie wokalnym, co zawdzięczamy młodemu, świetnie wyszkolonemu i zdradzającemu nieprzeciętną vis comica zespołowi wykonawców. Co ważne, czuje się, że jego członkowie stanowią idealnie zgraną i doskonale się ze sobą czującą grupę przyjaciół, toteż nic dziwnego, iż ich entuzjazm i radość udzielają się zachwyconym widzom. 


Franck Leguérinel daje prawdziwy popis najwyższej klasy gry scenicznej, a świetne brzmienie jego nasyconego barytonu idzie o lepsze z bezbłędną dykcją, co w przypadku opery, w której tekst odgrywa tak ważną rolę, ma trudne do przecenienia znaczenie. Mathias Vidal w roli Plutona wznieca wśród publiczności salwy śmiechu, a zarazem podziw dla niezwykłych umiejętności swobodnego poruszania się w górze skali lekko prowadzonego tenorowego głosu.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 9

W rolach tytułowych idealnie ze sobą współpracują sopranistka Sarah Aristidou oraz tenor Sébastien Droy, zaś nad całym towarzystwem czuwa groźnie wymachująca szczotką mezzosopranistka Doris Lamprecht, wcielająca się w Opinię Publiczną. Niemałą satysfakcję sprawia słuchanie młodych przedstawicieli francuskiej wokalistyki w osobach sopranistek Jennifer Courcier (Kupidyn), Anaïs Constans (Diana), Mathilde Nicolaus (Minerwa), mezzosopranistek Lucie Roche (Wenus) i Edwige Bourdy (Junona) oraz barytona Marca Mauillona (Merkury). Nie ma w tej obsadzie słabych, czy choćby wzbudzających najmniejsze wątpliwości czy zastrzeżenia ogniw.

Orfeusz i Eurydyka,Nantes 10

Stojący na czele tej licznej obsady i Orchestre National des Pays de La Loire dyrygent Laurent Campellone nadaje wykonaniu radosną energię, rytmiczny puls i tak ważną w tym przypadku lekkość, wydobywając jednocześnie z partytury Offenbacha smakowite szczegóły i niuanse oraz współgrające z akcją barwy muzyczne. Jednym słowem dyrektor Angers Nantes Opera Jean-Paul Davois sprawił tą produkcją swojej wiernej publiczności wyjątkową przyjemność, za którą ta ostatnia podziękowała jemu i całemu zespołowi wykonawców entuzjastycznymi owacjami.

                                                                              Leszek Bernat