Przegląd nowości

Doroty Grynczel alfa i omega

Opublikowano: piątek, 11, listopad 2016 12:43

Co można przekazać za pomocą sztuki abstrakcyjnej? Oglądając wystawę prof. Doroty Grynczel w warszawskiej Galerii Test dochodzimy do wniosku, że wszystko. Od najbardziej ogólnych rozważań na wszelkie możliwe tematy do drobiazgów i szczególików, którymi usiane są nasze dni, od spraw poważnych i ponadczasowych do całkiem incydentalnych i nic nie znaczących w danej chwili, choć w sumie składających się na tzw. smak życia.

Grynczel 1

Jest to wreszcie okazja do wciągnięcia się w świat idei niewidzialnej jak i wejścia w realny konkret. Dorota Grynczel podpowiada nam poprzez jedną ze swych prac, że w tej sztuce jest alfa i omega, a więc całość ludzkiego poznania, wiedzy tajemnej i akademickiej, choć środki użyte do zaprezentowania tej tezy są wydawałoby się niekiedy bardzo skromne. Jedna z prac zawiera właśnie podwójnie naniesione greckie litery haftowane złotą nicią, ale ułożone naprzemiennie, u góry alfa i omega, na dole omega i alfa.


Czyli to wszystko co poznajemy i zapisujemy w naszej ludzkiej encyklopedii możemy później odtwarzać w odwrotnej kolejności. Warto zauważyć, że na tej wystawie jest to jedyna praca mówiąca „otwartym tekstem” i w jakimś sensie figuratywna. 

Grynczel 2

Wystawa w Galerii Test pokazuje prace jednorodne stylistycznie, umiarkowane i wyciszone, w których nie słychać krzyku współczesności i realności. Nawet ślepy zauważyłby, że wyszły spod tej samej ręki, niezwykle misternie dziergającej, haftującej cieniutkimi, właściwie prawie niewidocznymi gołym okiem niteczkami na drobnej siateczce. Jednak oczka tej siateczki wydają się i tak ogromne wobec wątłości nici, którymi artystka się posługuje. W innych miejscach nici zaczynają pęcznieć, układają się już w wyraźniejsze ciągi, ale i tak wrażenie szalonej delikatności struktury i materii pozostaje.


W bardzo interesującym katalogu artystki Dorota Grynczel Tkanina wydanym przy okazji tej wystawy Bożena Kowalska tłumaczy, że nie chodzi tutaj o abstrakcję dla abstrakcji, nie o zabawy geometrią, ani też o badanie właściwości materii, ale o rzeczy głębsze, o postawę artystki wobec Universum, o jej umiłowanie natury, której wcale nie trzeba literalnie naśladować, aby wyrazić podziw dla sensu i harmonii jaka w niej panuje. Wszystko co widać na obrazie, to tylko widać, a może nam się jedynie wydaje, że widzimy.

Grynczel 3

 Bo nasze wrażenia mogą być tak samo kruche i niedoprecyzowane jak misternie tkane i haftowane prace Doroty Grynczel. Pytanie, czy nie poddajemy się złudzeniu nasuwa się nieodparcie podczas oglądania wystawy, bo przecież te delikatne obrazy – czarno-białe bardzo szlachetne grafiki ułożone z nitek bez udziału papieru – rzucają cień na białą ścianę. Niby nie ma powodu, by cień powstał, tak bardzo są to drobniutkie struktury, ale jednak światło o nie zaczepia. Powstają "duchy" prac. Szkoda tylko, że oświetlenie padające z góry nie zawsze współgra z logiką myśli artystki.


Ale i tak mamy zdwojenie wrażeń, a wystawa zawiera podwójną liczbę prac, niż artystka zdecydowała. Zupełnie inną tkaninę prezentowała tego samego dnia w Galerii Delfiny Joanna Lohn-Zając. Większość prac utkanych z różnorodnych włóczek pokazywała nie tylko ciekawe faktury, ale i bajeczność kolorów np. Miasto. Wśród zaprezentowanych prac znalazł się też monochromatyczny Labirynt.

Grynczel 4

Kilimy sprawiały wrażenie fizycznie ciężkich. Niektóre oderwały się od formy płaskiej jak np. Lohnokan zawieszony w środku sali tworzył wielki, zasznurowany walec. Artystka pokazała też prace uszyte z zestawionych tkanin o różnych wzorach i fakturach przeszyte ściegiem fastrygowym, który nadawał rytm padającego Zielonego deszczu. W czasie wernisażu zabrała głos Bożenna Leszczyńska – prezes Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków, która zauważyła, że polska sztuka tkaniną stoi. Tworzenie prac plastycznych przy pomocy nitek i niteczek jest czynnością niezwykle żmudną, ale daje ciekawe i bardzo różnorodne obrazy-tkaniny. 

                                                                                            Joanna Tumiłowicz