Do 3 listopada 2016 roku można oglądać wystawę obrazów Wiesława Ochmana pt. „Impresje, szkice i drobiazgi” w Domu Kultury na Saskiej Kępie przy ul. Brukselskiej 23.

Kilkadziesiąt płócien o zróżnicowanej tematyce i kolorycie pozwala na konstatację, że mistrz operowej wokalistyki potrafi uchwycić na płótnie - w bardzo szczerej formie - martwą naturę, pejzaże polskie i hiszpańskie, ulotne chwile i nastroje duchowe.
Uroczyste otwarcie ekspozycji uświetnił wspaniały koncert prowadzony przez artystę, którego niezwykłe zdolności w roli konferansjera są powszechnie cenione. Cała sala przyjmowała te barwne i dowcipne zapowiedzi salwami śmiechu i gromkimi brawami. W programie znalazły się piękne arie i popularne pieśni, które śpiewali: Katarzyna Bochyńska-Wojdył – sopran, Renata Dobosz – mezzosopran i gospodarz wieczoru – Wiesław Ochman. Przy fortepianie z dużym wyczuciem akompaniowała artystom Halina Marsalińska.
Wiesław Ochman – mimo upływu lat – jest nadal w doskonałej formie wokalnej, o czym mogli się przekonać zebrani na koncercie zatytułowanym „Melodie dla Przyjaciół”. Aż do bólu jest dziwne, że w telewizji publicznej czy w programach Polskiego Radia ten wielki artysta właściwie jest nieobecny. Dlaczego tak się dzieje? Byłbym usatysfakcjonowany, gdyby dyrektorzy tych nadawców zechcieli w najbliższym czasie przypomnieć widzom i słuchaczom, jakich wspaniałych mamy artystów, którzy – tak to wygląda – są nadal na indeksie twórców rozmaitych programów.
Wydaje mi się, że kluczowe znaczenie w tej sytuacji mają dwa wypowiedziane kiedyś przez Wiesława Ochmana zdania: „Przyszło nam żyć w epoce, w której popularność zastąpiła jakość. Wszyscy dążą do tego, aby być kimś, a nie aby stworzyć coś wspaniałego, coś, co przetrwa dłużej niż kilkanaście dni”.
Miłośnikom artysty przypomnę przy okazji, że dwa lata temu ukazała sie znakomita książka Jerzego Skrobota pt. „Meandry” (wyd. Promotor), będąca zapisem rozmowy z Wiesławem Ochmanem na różne tematy. Ponadto wydano tegoż autora „Ochman-tonacje sławy” i „Wiesław Ochman – obrazy wyśpiewane kolorem”. Przyjemnej lektury!
Andrzej Socha