Przegląd nowości

Podróże Beaty Zalot

Opublikowano: sobota, 03, wrzesień 2016 15:55

W eleganckiej kawiarni STRH Cafe&Gallery przy zakopiańskich Krupówkach otwarto wystawę prac Beaty Zalot. Autorka nastrojowych pasteli oraz prac ceramicznych jest dziennikarką Tygodnika Podhalańskiego, a zarazem osobą poszukującą wielu form aktywności pozazawodowej, czującą potrzebę wypowiedzi artystycznej w rozmaitych dziedzinach twórczości.

Beata Zalot 3

Wernisaż jej prac poprzedziło odczytanie przez aktorkę Teatru Witkacego Katarzynę Pietrzyk opowiadania z tomu zatytułowanego Opowieści niedoskończone. Forma tego tekstu zbliżona stylistycznie do Alicji w krainie czarów w sposób dosyć czytelny odpowiadała atmosferze obrazów wypełniających wnętrze kawiarni. Zaś one, choć odnosiły się do rozmaitych miejsc i obiektów na całym świecie były niezwykle spójne tematycznie i wyrazowo, jak gdyby powstawały w tym samym miejscu, o tej samej porze dnia i w tym samym czasie historycznym. Autorka zresztą sama przyznała, że jest zwolenniczką oszczędnych form, minimalistycznych i skondensowanych, bo choć z wykształcenia humanistka to jednak ma umysł ścisły i matematyczne myślenie nie jest jej obce.


Widoczne na obrazach miasteczka, domy, pejzaże, bardzo uproszczone figuratywnie, płaskie, ukazane w słabym, jakby przedwieczornym świetle, chociaż są inspirowane impresjami z bardzo dalekich nieraz podróży autorki i są wedle jej słów swoistym dziennikiem jej wędrówek zarówno po okolicznych podwórkach, pobliskich łąkach, leśnych kryjówkach ulubionych podhalańskich wiosek, miasteczkach na Słowacji, po zakamarkach Krakowa, Lublina, Lwowa czy Wilna, (ale także egzotycznych krainach Azerbejdżanu, Laosu, Tajlandii, Wenezueli, Indii, Nepalu, Indonezji, Libanu, Birmy czy Australii) to mimo to wszystkie wyrastają z wyobraźni artystki, są projekcją jej samej.

Beata Zalot 1

Autorka może nawet nie zdaje sobie sprawy, że to co ujrzała własnym okiem w tropikach czy też na Podhalu jest tylko pretekstem do wyrażanie własnego „ja”, ukazania kolorów swego wnętrza. Choć niebo nad Polską jest zupełnie inne niż w Ameryce Południowej czy w Himalajach, u niej przybiera barwę granatową. Obrazy Beaty Zalot nie są zatem odwzorowaniem widzenia, czyli, jak pisał Marcel Duchamp - sztuką siatkówkową czyli odbieraną instrumentem ludzkiego oka, lecz przeniesieniem jej ego na papier.


Wystawa prac Beaty Zalot zatytułowana Niedoskończoność znalazła miejsce w dosyć trudnej do ekspozycji przestrzeni. Na szczęście obrazy niewielkich rozmiarów zmieściły się na wąskich fragmentach ścian kawiarni, były jednak nienajlepiej oświetlone, zaś odblaski z wielkich okien na zwykłym szkle, jakim oprawiono prace dodatkowo utrudniały percepcję.

Beata Zalot 2

Ciekawe rozwiązania można było zauważyć w pracach ceramicznych autorki, głównie misach i talerzach. Miały one naklejone w środkowej części jakby plasterki skrzypiec czy wiolonczel, co wyraźnie sugeruje związki muzyczne. Dostrzegli to organizatorzy VIII Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej Muzyka na Szczytach w Zakopanem, i uznali, że ceramiki Beaty Zalot będą doskonałym prezentem i pamiątką dla wykonawców poszczególnych koncertów. Praktyczne i w przeciwieństwie do pasteli - o zdecydowanych kolorach. Wernisaż poprzedzał więc uroczyste otwarcie Festiwalu.

                                                                                 Joanna Tumiłowicz