Wyobraźnia meksykańskiej artystki Marceli Lobo jest z jednej strony bardzo konkretna, gdy np. skarży się, że niepokój w niej budzi awaria bezpieczników prądu elektrycznego, z drugiej strony unosi się w poetyckich skojarzeniach, gdy snuje rozważania na temat upływającego czasu, odchodzenia i pamięci po minionym.

Środkiem wyrazu i podstawowym materiałem artystki są przedmioty znalezione na różnych targach staroci, poukładane obok siebie z namysłem i zgodnie z zasadami malarskiej kompozycji. Zdjęcia wykonane na wystawie nie oddają urody tej ekspozycji, bo spłaszczają te mini-instalacje czy okna wystawowe, które są przecież trójwymiarowe. To trzeba zobaczyć własnymi oczami.
Dodatkową wartością są przetłumaczone na język polski komentarze do każdego „okna", w których Marcela Lobo zaskakuje nas swoją szczerością i subtelnym poczuciem humoru.

Kilka prac artystki odnosi się do wrażeń muzycznych. Przy instalacji pt. Opera artystka napisała:„Od dziecka słuchałam Madama Butterfly. Pasjonował mnie też zgrzyt opadającego ostrza gilotyny. Później zakochałam się w głosie Pavarottiego i nie dostrzegałam niestosowności godzinami trwających wrzaskliwych kontrapunktów, którymi wtórowałam mu z tarasu mego domu nad brzegiem morza. Szczęśliwie nie miałam sąsiadów, a do tego żywiłam przekonanie, że śpiewam nieomal jak on sam.

Zaczęłam chodzić do opery, gdy tylko mogłam – uwielbiam to! Choć sama już nie śpiewam”. W innym miejscu artystka wspomina, że pierwszy raz do opery zabrała ją jej babcia. Wystawa Marceli Lobo znalazła miejsce w przepięknym, tajemniczym ogrodzie rzeźb Juana Soriano, znakomitego meksykańskiego twórcy zaskakującego fantazyjnym przetworzeniem kształtów egzotycznych, ale i całkiem pospolitych zwierząt, głównie ptaków.
Założyciel Fundacji Juan Soriano, p. Marek Keller dzięki swoim znakomitym kontaktom sprowadził do Galerii Soriano kilkadziesiąt prac Marceli Lobo wraz z samą artystką. Wystawę otwierali wspólnie wraz z ambasadorem Stanów Zjednoczonych Meksyku Alejandro Negri Muñozem.

Najnowsze dzieło artystki powstawało przez blisko rok. Wcześniej oglądała je publiczność francuska. W katalogu do wystawy Marek Keller napisał: „Artystycznie przetworzone pudła Marceli Lobo kryją nostalgię płynącą z jej własnych doświadczeń i najpoufniejsze wspomnienia z całego jej życia. (...) Marcela Lobo namacalną czyni ulotność niebytu, niwecząc tę codzienną jednoznaczność i bezsprzeczność”.
Joanna Tumiłowicz