Przegląd nowości

„Lohengrin” w Dreźnie z polskimi akcentami

Opublikowano: poniedziałek, 30, maj 2016 11:12

Semperoper w Dreźnie wznowiła Lohengrina w inscenizacji Christine Mielitz z 1983 roku. Tym razem uczyniono to dla Anny Netrebko, która zmierzyła się z partią Elzy von Brabant i Piotra Beczały, który był wykonawcą roli tytułowego bohatera. Oboje pierwszy raz w swojej karierze zmierzyli się z wagnerowskimi partiami.

Lohengrin,Drezno 1

Towarzyszył im polski bas-baryton Tomasz Konieczny, jeden z najwyżej obecnie cenionych w świecie wykonawców basowo-barytonowych ról w operach Wagnera. I chociaż podwójne polskie obsady na najważniejszych operowych scenach świata nie są już  niczym sensacyjnym, to podwójna obsada eksponowanych partii w operze Wagnera nią jest!

Lohengrin,Drezno 2

Bo jednak polskich śpiewaków mogących z sukcesem zmierzyć się z trudnymi partiami w dziełach Wagnera wciąż mamy niewielu. Jednym z nich jest Tomasz Konieczny, dla którego wagnerowskie partie są niemal przysłowiowym chlebem powszednim, śpiewa je od 2000 roku. W swojej dotychczasowej karierze zaśpiewał już partię Wotana, Albericha, Guntera oraz Fasolta w Pierścieniu Nibelunga, Amfortasa i Titurela w Parsifalu, Holendra i Dalanda w Holendrze tułaczu.


Ponadto Króla Henryka i Telramunda w Lohengrinie oraz Króla Marka i Kurwenala w Tristanie i Izoldzie.

Lohengrin,Drezno 3

No cóż, imponująca lista!!! Niewielu artystów na świecie dysponuje tak bogatym repertuarem wagnerowskim. Wracajmy jednak już do najnowszego Lohengrina, z obsadą, której przez kilka lat trudno będzie dorównać. Obok wspomnianych już wyżej Netrebko, Beczały i Koniecznego w obsadzie znaleźli się: Evelyn Herlitzius (Ortrud) oraz Georg Zeppenfeld (Król Henryk). Serią czterech przedstawień dyrygował Christian Thielemann, od kilku lat dyrektor muzyczny Sächische Staatskapelle Dresden zasiadającej w orkiestronie Semperoper.


Wśród niemieckich scen operowych Sächsische Staatsoper Dresden, zwanej najczęściej Semperoper działającej w swoim pięknym – zaprojektowanym przez Gottfrieda Sempera – gmachu od 1841 roku, zaliczana była do grona najważniejszych w Niemczech.

Lohengrin,Drezno 4

Na tej scenie miały miejsce prapremiery dzieł Richarda Straussa (Dafne, Salome, Elektra, Arabella, Kawaler z różą, Helena Egipska) i Ryszarda Wagnera (Rienzi, Holender tułacz, Tannhäuser). Na tej scenie pierwszy raz (29 maj 1901 roku) ujrzała światła scenicznej rampy Manru, jedyna opera Ignacego Jana Paderewskiego.

Lohengrin,Drezno 5

Jednocześnie scena Semperoper zawsze była łaskawa dla naszych artystów. Wielu z nich właśnie tutaj debiutowało  rozpoczynając swoje międzynarodowe kariery. Jedną z pierwszych polskich śpiewaczek jaka wystąpiła na scenie Opery Dworskiej w Dreźnie była Antonina Miklaszewiczówna-Campi-Leonowicz. W Dreźnie rozpoczęła legendarną karierę Marcelina Sembrich-Kochańska. Odniesiony w Semperoper  sukces w partii tytułowej Łucji z Lammermoor Donizettiego (23 września 1878 roku) otworzył jej drogę do międzynarodowej kariery. W 1891 roku na tej scenie rozpoczął karierę nasz znakomity tenor Aleksander Bandrowski.


W czasach nam bliższych występowali tutaj między innymi: Wacław Domieniecki, Ryszard Karczykowski, Agnieszka Zwierko, Andrzej Dobber, Urszula Kryger, Krzysztof Molenda, Wiesław Bednarek, Marcin Bronikowski. 

Lohengrin,Drezno 6

Lohengrin jest bez wątpienia jednym z najważniejszych dzieł muzycznego romantyzmu, będąc zarazem pełnym ukoronowaniem pierwszego okresu twórczości Wagnera. Splatają się w nim mit z historią oraz baśń z tragedią. Zanika już też niemal zupełnie podział na poszczególne operowe numery przez co melodia, nie krępowana tradycyjnymi regułami okresowej budowy, płynie zupełnie swobodnie.

Lohengrin,Drezno 7

Muzyka staje się funkcją dramatu i nabiera niespotykanego dotychczas symfonicznego rozmachu oraz niespotykanej siły wyrazowej i ekspresji. W tym dziele ustalają się wyraźnie wagnerowskie proporcje między sferami „ciemności i „jasności”. Właśnie między dwoma biegunami: złowrogą ciemnością oraz dobroczynnym światłem zawiera się cała muzyczna dramaturgia Lohengrina. „Orkiestra staje się już zwierciadłem falującego wyrazu i nastroju, nabiera elastyczności, gra światłem i cieniem” – Karol Stromenger.


Wypracowany w tym dziele język dźwiękowy, wewnętrzna dramaturgia muzyki, kształt motywów przewodnich i rodzaj dźwiękowej symboliki to już wyraźna zapowiedź przejścia od opery do muzycznego dramatu, czego najpełniej doświadczymy w pełnym cyklu Pieścienia Nibelunga, Tristanie i Izoldzie, Śpiewakach norymberskich. Wymyślona przez Wagnera koncepcja totalnego dzieła sztuki w Lohengrinie zaczyna nabierać jasnych i realnych kształtów.

Lohengrin,Drezno 8

Partytura Lohengrina została ukończona 28 kwietnia 1848 roku, a na jesień zapowiedziano jej prapremierę w Operze Królewskiej w Dreźnie. W międzyczasie Wagner, jako kapelmistrz drezdeńskiego dworu zdążył wkroczyć do polityki, co sprawiło, że musiał uciekać z Drezna. Pierwszym etapem ucieczki był Weimar, gdzie rezydował Franciszek Liszt, kompozytor, wirtuoz fortepianu i wielki admirator twórczości Wagnera. To właśnie jemu pozostawił zabraną z Drezna partyturę Lohengrina, który w Weimarze 28 sierpnia 1850 roku – dzięki Lisztowi i pod jego dyrekcją, ujrzał – po raz pierwszy światła scenicznej rampy. Wagner nie był przy tym obecny. Kompozytor pierwszy raz obejrzał swoje dzieło na scenie dopiero 1861 roku w Wiedniu. W Dreźnie wystawiono Lohengrina 6 sierpnia 1859 roku.

Lohengrin,Drezno 9

Okazuje się, że zapowiedź kreowania na scenie Semperoper głównych partii przez wspomnianych artystów wywołało takie zainteresowanie publiczności, że już kilka dni po ogłoszeniu obsady bilety na każde z czterech zaplanowanych przedstawień zostały błyskawicznie wyprzedane. Biuro prasowe Semperoper umożliwiło mi obejrzenie jednego z czterech przedstawień tej serii, co stało się 25 maja.


Na początku warto zaznaczyć, że oglądana inscenizacja została zrealizowana w 1983 roku przez Christinę Mielitz, ma więc blisko 33 lata, ale ogląda się ją jeszcze dzisiaj z prawdziwą przyjemnością, tym większą, że już dzisiaj nikt tak nie wystawia oper Wagnera. Inscenizacja jest niemal punkt po punkcie wierna Wagnerowskim didaskaliom, chociaż może momentami irytować nieco bezwładnym przemieszczeniem się chórów z prawej na lewą stronę sceny i odwrotnie. Można by też dyskutować o kilku innych reżyserskich pomysłach, jednak nie można jej odmówić dramaturgicznej zwartości, udanej konstrukcji dużych scen zbiorowych i czytelnego prowadzenia głównych protagonistów. Jest to zarazem inscenizacja mocno osadzona w muzyce, efektowna teatralnie i zrealizowana z dużym rozmachem.

Lohengrin,Drezno 10

Największą wartością tego przedstawienia jest jego rewelacyjny poziom muzyczno-wokalny. Nad pierwszym czuwał Christian Thielemann prowadzący oglądane przeze mnie przedstawienie (25 maja) z symfonicznym rozmachem eksponując przy tym całe romantyczne bogactwo partytury oraz brzmieniowe niuanse. Muzyka Wagnera pod jego wytrawną batutą płynie spokojną szeroką, niczym nie skrępowaną falą, pulsując właściwym rytmem, ujmując pięknymi pianami i zachwycając znakomicie rozplanowaną dramaturgią. Drygent świetnie przy tym buduje muzyczny klimat każdej sceny i aktu. Lohengrin pod dyrekcją Thielemanna ma właściwą dawkę liryzmu i magiczną atmosferę silnych namiętności i narastającego w muzyce dramatu, dzięki czemu przykuwa uwagę słuchacza od pierwszych taktów poprowadzonej  w mistrzowski sposób uwertury.

Równie wysoka ocena należy się wykonawcom partii wokalnych, wśród których brylowali Anna Netrebko i Piotr Beczała. Oboje stworzyli znakomite kreacje wokalno-aktorskie. Netrebko kreśli swoją kreację subtelnym aktorstwem, a jej finezyjnie prowadzony głos o pięknym wyrównanym brzmieniu jest pełen ciepła i liryzmu, ale kiedy trzeba bez trudu osiąga dramatyczne tony. Już pierwsza aria Einsam in trüben Tagen zachwyca delikatnością niewinnego dziewczęcia niezbyt świadomego w jakiej znalazła się sytuacji. Każda następna scena potwierdza jej wokalne mistrzostwo, w którym sposób prowadzenia frazy i piękne nośne piano stanowią najistotniejszą wartość. Z kolei Piotr Beczała zaprezentował swobodne, miękkie prowadzenie frazy, co ma w sobie coś z włoskiego belcanta. Znakomicie brzmiący w każdym rejestrze głos i świetna technika, oraz dojrzałe aktorstwo pozwoliły mu na stworzenie obrazu prawdziwie romantycznego bohatera. Wysłuchanie pięknie zaśpiewanej arii In fernem Land oraz duetu z Elzą Das süsse leid Verhalt w III akcie sprawiało wielką przyjemność i jeszcze większą satysfakcję.


Znakomitą parę „operowych czarnych charakterów” stworzyli: Evelyn Herlitzius i Tomasz Konieczny. Ona jako demoniczna Ortruda zaprezentowała ogromny wolumen swojego pięknego głosu i świetne aktorstwo. On znakomicie jej partnerując pokazał wszystkie walory swojego głosu o interesującej barwie i rozległym wolumenie, co pozwoliło mu wykreować wyrazisty portret Telramunda, męża bez reszty zdominowanego przez  żonę. Oboje najpełniej dowodzą swojej klasy w duecie zemsty w II akcie, kiedy zawiść i nienawiść stają się treścią ich życia: Der Rache Werk sie nun beschworen aus meines Busens wilder Nacht!

Lohengrin,Drezno 11

Do pełnego obrazu należy wspomnieć o pięknie śpiewających chórach przygotowanych przez Jörna Hinnerka Andersena. Imponowały nie tylko pięknym wyrównanym brzmieniem, ale również wokalną dyscypliną.

W tej sytuacji zupełnie nie dziwi fakt kilkunastominutowej głośnej owacji na stojąco jaką zgotowała publiczność wszystkim wykonawcom po zakończeniu przedstawienia.

                                                                                            Adam Czopek