Jedyny warszawski koncert sopranistki Sophie Klussmann zorganizowano dzięki staraniom Ambasady Niemiec dla upamiętnienia 25 rocznicy podpisania Układu o Dobrym Sąsiedztwie między Polską i Niemcami.

Śpiewaczka wystąpiła w towarzystwie pianisty Daniela Heide w cieszącej dobrą akustyką Sali Odczytowej Centralnej Biblioteki Rolniczej. Artystka mająca przy okazji tzw. doskonałe warunki sceniczne wystąpiła w atrakcyjnej długiej sukni, zaprezentowała też niemałe zdolności estradowo-aktorskie, bo w pięknym, ale dosyć obszernym recitativie i arii Hrabiny z mozartowskiego Wesela Figara przeszła śpiewając przez całą długość sali i stworzyła atmosferę wydarzenia w dosyć skomplikowanym życiu prywatnym bohaterki słynnej opery.
Sophie Klussmann, na razie mało znana w Polsce, jest jedną z najpopularniejszych solistek koncertowych w Niemczech. Występuje też w operach klasycznych, jak i tworzonych współcześnie. Obecna jest nawet w nagraniu opery Ryszarda Wagnera, a dosyć oryginalnym wydarzeniem w jej karierze był występ w specjalnej inscenizacji spektaklu o Casanovie z wykorzystaniem muzyki operowej Mozarta. Tu wystąpiła obok amerykańskiego gwiazdora Johna Malkovicha, który ryczał jak zarzynany niektóre fragmenty mozartowskich ansambli.

Program warszawskiego recitalu został ułożony z doskonałym wyczuciem i wyważeniem. Na wstępie artystka wykonała po dwie pieśni kompozytorów niemieckich, Mozarta, Schuberta, Schumanna i Malhlera, dobierając na zmianę wolną i liryczną oraz szybszą i wesołą. W tym zestawieniu pełna spokoju i rozmarzenia Du bist die Ruh Schuberta sąsiadowała z jego skocznym i błyskotliwym Pstrągiem (Die Forelle). W drugiej części recitalu znalazły się trzy arie operowe i na zakończenie pełna rozmachu i energii Caecilie Richarda Straussa.
Głos Sophie Klussmann to sopran liryczny, bardzo dobrze wyrównany we wszystkich rejestrach, idealnie czysto intonujący, lekko cofnięty i jakby powstrzymywany w repertuarze pieśniarskim, ale już w pełni rozwijający swoją barwę w ariach operowych.
Recital artystki zakończył się bardzo miłym akcentem. Robiąc ukłon w stronę licznie zgromadzonej warszawskiej publiczności zaśpiewała na bis utwór polski, Preludium Fryderyka Chopina opracowane jako pieśń z niemieckim tekstem. W tej miniaturze muzycznej artystka wykazała się szczególnym wdziękiem, a jej głos, może wzorując się na wokalistach słowiańskich, stał się nawet bardziej lejący, płynny i swobodny.
Joanna Tumiłowicz