Przegląd nowości

Rewelacyjny „Ubu król” w Bytomiu

Opublikowano: sobota, 09, kwiecień 2016 17:58

Opera Śląska w Bytomiu po raz pierwszy w swojej historii sięgnęła po dzieło Krzysztofa Pendereckiego. Wybór padł na czwarte dzieło sceniczne Maestra, operę buffa Ubu król, której prapremiera miała miejsce w 1991 roku w Bayerische Staatsoper w Monachium.

Ubu krol 612-194

Autorami niemieckojęzycznego libretta, którego pierwowzorem literackim jest dramat Ubu król Alfreda Jarry'ego są Krzysztof Penderecki i Jerzy Jarocki. Polska premiera odbyła się 6 listopada 1993 roku w Teatrze Wielkim w Łodzi, w 60. rocznicę urodzin kompozytora. Dwa tygodnie później – 22 listopada 1993, dzieło wystawiła Opera Krakowska. Opera Narodowa - Teatr Wielki w Warszawie zdecydowała się na Ubu króla w 2003 roku, czyli dziesięć lat później, a Opera Bałtycka w Gdańsku uczyniła to w 2013 roku, również po dziesięciu latach od warszawskiej premiery.


Tak więc to już piąta realizacja tej opery na naszych scenach i jak powiedział obecny na bytomskiej premierze Krzysztof Penderecki – najlepsza z wszystkich dotychczasowych. No i trudno się tej opinii dziwić. Dawno już w Operze Śląskiej nie widziałem przedstawienia zrealizowanego z takim rozmachem i dynamiką, w którym dopieszczony był dosłownie każdy detal.

Ubu krol 612-142

Reżyseria zapewniająca zwartość dramaturgiczną każdej scenie, świetna scenografia (też Waldemara Zawodzińskiego) i doskonałe kostiumy Marii Balcerek uzupełniały się wręcz idealnie, tworząc niepowtarzalną całość, nad którą unosił się duch groteski, absurdu i pełnego dystansu do operowej rzeczywistości.

Ubu krol 612-200

Reżyseria Waldemara Zawodzińskiego wywiedziona została z pulsu muzyki; wszystko to co działo się na scenie miało swoje uzasadnienie w każdej nucie partytury, każdej frazie i pauzie oraz znaku muzycznym. Nie zdarzyło się na scenie nic przypadkowego: każda postać tworzyła jednorodną całość złożoną z głosu, gestów i charakteru muzyki przypisanej postaci. To samo odnosi się do świetnie opracowanych układów choreograficznych i ruchu scenicznego Janiny Niesobskiej, które również wywiedzione z rytmu i pulsu muzyki nadawały wielu scenom klimat absurdu i nonsensu, co zresztą jest najistotniejszym kształtującym wymowę tego dzieła. 


Z zamiarem skomponowania opery Król Ubu nosił się Krzysztof Penderecki przez prawie trzydzieści lat. Już po hamburskiej prapremierze Diabłów z Loudun zapowiadał, że następnym jego dziełem będzie opera buffa oparta na sztuce Alfreda Jarry'ego.

Ubu krol 612-78

Jednak najpierw powstały Bramy raju (1978) i Czarna maska (1986) i dopiero rok 1991 przyniósł światową prapremierę dwuaktowej opery buffa Ubu król przygotowanej w monachijskiej Bayerische Staatsoper. Premiera odbyła się 6 lipca i była dziełem znanych w świecie artystów: Augusta Everdinga - reżyseria, Rolanda Topora - scenografia oraz Michaela Bodera - kierownictwo muzyczne. Przyjęto ją mieszaniną ogromnego aplauzu zwolenników i nie mniej głośnego buczenia i gwizdów przeciwników nowego dzieła (tych drugich było zdecydowanie mniej).


Krzysztof Penderecki znany, ceniony i nagradzany za wielkie formy muzyczne, by wspomnieć oratoria i pasje wykonywane z wielkim powodzeniem na scenach i estradach całego świata.

Ubu krol 612-227

W swoim najnowszym dziele zaskoczył wszystkich świetną zabawą rozmaitymi konwencjami muzycznymi, świadomie posługując się pastiszem wielkich mistrzów - od Bacha i Mozarta do Wagnera i Weilla, co już samo w sobie było absolutną nowością w jego drodze twórczej. Po raz pierwszy Krzysztof Penderecki precyzyjnie w partyturze podkreślił muzyką groteskowość bohaterów.

Ubu krol 612-240

W Operze Bytomskiej znakomicie przygotowane przedstawienie miało jeszcze niezaprzeczalny walor, świetnie nakreślone, chwilami nieco przerysowane sylwetki postaci oraz malownicze operowanie grupami co idealnie współgrało z doskonałą, utrzymaną w surrealistycznym stylu scenografią, w której dominowały lustrzane tafle  i często przerażające rekwizyty oraz kostiumami, które świetnie podkreślały charaktery oraz atmosferę całej opery. No i te doskonałe kreacje wokalno- aktorskie całej bez wyjątku obsady. Co nie było rzeczą łatwą do osiągnięcia, bo strona wokalna Ubu króla jest prawdziwym wyzwaniem dla śpiewaków.


Mimo, że jak już zaznaczyłem, na słowa uznania zasłużyła cała obsada, to jednak największe wrażenie pozostawiły kreacje Anny Lubańskiej w roli Ubicy i Pawła Wundera jako Króla Ubu. Oboje nie tylko znakomicie śpiewali swoje karkołomne partie, ale też tworzyli przy tym wyraziste i przekonywujące postaci. Oboje pokazali chamskie charaktery, prymitywne instynkty, doskonale odnajdując się w konwencji buffo, w ramach której reżyser pozwalał sobie na „wycieczki”, które okazały się wyjątkowo aktualne w swojej wymowie i odniesieniu. No cóż nie bez racji będzie stwierdzenie, że wszystko to o czym jest ta opera jest nadal do bólu aktualne. 

Ubu krol 612-249 

Doskonałe wrażenie pozostawił poziom muzyczny premiery. To zasługa Jerzego Dybała, który  pewną ręką nie tylko precyzyjnie panował nad rozbudowaną orkiestrą, ale wydobył też z wielopłaszczyznowej partytury całą jej lekkość, wszystkie brzmieniowe niuanse oraz muzyczny dowcip.


Chwilami miało się wrażenie, że muzyka śmieje się sama z siebie. Sądzę, że na podkreślenie zasługuje doskonała instrumentacja dzieła oraz to, że kompozytor doskonale zobrazował muzycznie każdą sceniczną postać i akcję. Dyrygentowi udała się też sztuka wyeksponowania momentów o wyjątkowym uroku: świetny finał I aktu, interesujące intermezzo w II akcie oraz marszowe rytmy w ostatnich scenach tegoż aktu.

Ubu krol 612-341

Krzysztof Penderecki, ma ostatnio wyjątkowe powody do dumy i zadowolenia. Dwie premiery jego dzieł; Czarna maska w Gdańsku i omawiany wyżej Ubu król w Bytomiu okazały się wydarzeniami artystycznymi o wyjątkowej sile i wymowie. Publiczność w obu przypadkach otrzymała rewelacyjne przedstawienie, które ogląda się z wielką przyjemnością i satysfakcją.

Ubu krol 612-279

Z podobną przyjemnością i dużym zainteresowaniem oglądała premierowa publiczność zorganizowaną na foyer wystawę znanego artysty fotografika Juliusza Multarzyńskiego, który zaprezentował wykonane przez siebie zdjęcia z wszystkich dotychczasowych realizacji oper Maestro Pendereckiego na polskich scenach.

                                                                                          Adam Czopek