Przegląd nowości

Wagnerowscy bohaterowie (4)

Opublikowano: wtorek, 09, czerwiec 2020 07:04

Tristan  i Izolda, czyli muzyka niespełnionej miłości 

Jest to z całą pewnością najdoskonalsze pod względem muzycznym, a zarazem najgłębsze psychologicznie i najbardziej nowatorskie, dzieło Ryszarda Wagnera. Prosta konstrukcja dramaturgiczna sprawia, że opowiedziana w tym dziele tragiczna historia wielkiej beznadziejnej miłości może być – i jest – odczytywana w sposób bardzo osobisty. Izolda, królewna irlandzka, płynie okrętem na dwór króla Marka, którego ma zostać żoną.

Tristan,1866

Rycerzem, który czuwa nad jej bezpieczeństwem jest Tristan, rycerz i bratanek króla Marka. Izolda spotkała już Tristana, który ranny szukał u niej ratunku. Po jej staraniach ozdrowiał i odjechał, ale wrócił by zrealizować zamiar poślubienia Izoldy przez swojego stryja. Ani Izolda, ani Tristan nie zdają sobie sprawy, że oboje darzą się wielkim uczuciem. Dopiero podany przez Brangenę, służącą Izoldy, napój który miał na oboje sprowadzić śmierć, a okazał się podanym przez pomyłkę służącej eliksirem miłości i odsłonił ich głęboko skrywane wzajemne uczucia miłości. Wszystko co następuje później to jedno wielkie misterium miłości, i to miłości prowadzącej do śmierci, która w tym przypadku okazuje się wielkim wyzwoleniem i połączeniem dusz.


Skąd Wagner wziął ten temat? Jeszcze podczas pobytu w Dreźnie poznał, oparty na staroceltyckiej legendzie, średniowieczny poemat Tristan i Izolda napisany przez Gotfryda ze Strassburga. Można więc z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że wielka niespełniona miłość Ryszarda Wagnera i Matyldy Wesendonk stała się jedynie językiem spustowym, który na tyle uruchomił wyobraźnię kompozytora by to wielkie uczucie utrwalić w poezji i muzyce.

Tristan,Reszke

Nie bez znaczenia w powstaniu Tristana był wpływ przesyconej pesymizmem filozofii Artura Schopenhauera mówiącej, że ideału szczęścia nie da się osiągnąć w życiu, które jest tylko oczekiwaniem na śmierć. To dlatego w tym dramacie tak mało jest akcji, mówi się nawet że jest on wyjątkowo statyczny, bowiem Wagner oparł całe dzieło na wewnętrznych doznaniach dwojga głównych bohaterów sprowadzających się właśnie nie do oczekiwania szczęścia lecz... śmierci! Najtrafniej ujął to Lichtenberger pisząc o miłosnej śmierci Izoldy: „...jest to istotne zakończenie filozoficzne całego dramatu. Mówi nam ono o nadnaturalnej piękności zupełnego wyrzeczenia się, o niewypowiedzianym spokoju duszy, która wyzwoliła się z pragnień i unosi się w pełnej wolności nad ziemską niedolą”.


Sam Wagner napisał o tym momencie: „Co los rozdzielił, ożywa teraz, wyzwolone w śmierci: wrota do połączenia są otwarte; umierająca nad zwłokami Tristana widzi Izolda najszczęśliwsze zaspokojenie gorącej tęsknoty w połączeniu się na zawsze w niezmierzonych przestrzeniach – bez przeszkód, bez więzów.” Trudno o lepsze ujęcie istoty tego dramatu.

Tristan,Flagstad,1932

Wagner pisał swojego Tristana w latach 1857-1859, by to uczynić przerwał pracę nad Zygfrydem. Pierwszy akt powstał w Zurychu o okresie kiedy jego płomienny romans z Matyldą Wesendonck dobiegał już do końca. Drugi akt skomponował w Wenecji, gdzie schronił się po wielkim skandalu jaki wywołała jego żona Mina przechwyciwszy pełen miłosnych wyznań list Ryszarda do Matyldy. Trzeci akt powstał w Lucernie w hotelu Schweizerhof, gdzie odwiedzili go małżonkowie Wesendonck. Znana jest nawet dokładna data i pora – 6 sierpnia 1858 roku, o wpół do piątej po południu – zakończenia pracy nad całą partyturą. Jednak prapremiera odbyła się dopiero pięć lat później – 10 czerwca 1865 roku w Teatrze Dworskim w Monachium.


W Teatrze Wagnerowskim w  Bayreuth wystawiono Tristana i Izoldę dopiero 25 lipca 1886 roku. Nie bez powodu mówi się, że partytura Tristana jest kamieniem milowym i jedną z najpiękniejszych kart w historii muzyki. Jak już pisałem na wstępie, muzyka tego dramatu odzwierciedla wewnętrzne przeżycia bohaterów, ich psychikę, ból i duchowe cierpienia oraz kłębiące się namiętności.

Tristan,Kawecka

Nawet słynne wagnerowskie motywy przewodnie mają charakter emocjonalny i wyrastają z psychiki bohaterów. Ich rozwój i zespalanie związane są ściśle z rozwojem akcji. Można powiedzieć, że prawdziwy dramat rozgrywa się w orkiestrze, każdy takt tej muzyki przepojony jest nieukojoną tęsknotą, bólem i namiętnością.

Tristan,MET,2003

Wagnerowi dopiero w tym dziele udało się rozbudować system tonalny dur-moll do granic możliwości. To właśnie w Tristanie posługiwał się Wagner efektem dążącej, a nie rozwiązującej się, dominanty, będącej takim metafizycznym znakiem zapytania. Niezwykła kolorystyka, bogactwo zmian rytmicznych i chromatycznych zwielokrotnią napięcie prowadząc do niezwykłego uniesienia, wręcz nieziemskiej ekstazy. Linie: melodyczna i harmoniczna ujmują płynnością, pięknem ekspresji i niczym nie skrępowaną spontanicznością.


Muzyka, mimo ogromnej gęstości instrumentacji, subtelną przejrzystością. I chociaż partytura Tristana jest jednym wielkim arcydziełem to są w niej jeszcze miejsca zupełnie wyjątkowe. Pierwsze to sto jedenaście taktów muzycznego wstępu z pojawiającym się na początku słynnym „akordem tristanowskim”, polegającym na „silnym schromatyzowaniu współbrzmienia”.

Tristan,Lisowska

Akord tristanowski, wyznacza kres możliwości klasycznie pojmowanej harmonii tonalnej. Rozpoczyna uwerturę, a potem wielokrotnie pojawia się w operze, jako motyw muzyczny miłości Tristana i Izoldy. Właśnie w tym akordzie samodzielnie prowadzone głosy instrumentów splatają się i wiążą w osobliwe harmonie obrazując pragnienie miłości, drgając wzruszeniem i namiętnością, wprowadzają nas w świat zupełnie innej muzyki, która przez trzy akty płynie swobodnie niczym nie skrępowaną falą. Nie bez racji mówi się, że wstęp do Tristana pozostanie w muzyce na zawsze historyczną legitymacją Ryszarda Wagnera. Potwierdzeniem genialności kompozytora jest wspaniały duet Isolde! Tristan! Geliebter, śpiewają go w II akcie główni bohaterowie.


Jak pięknie splatają się tutaj motywy oczekiwania, radosnej nadziei i upojenia, by w końcu przejść w miłosną ekstazę. Oboje wyśpiewują na pozór nieskładne frazy:...  Izoldo, kochanko! Tristanie kochany! Jesteś mój. Mam znowu ciebie, mogę cię objąć. Nie mogę w to uwierzyć! Wreszcie, wreszcie. Twe oczy, Twe usta, Twa ręka, Serce tu. Jesteś? Jestem? Czy to nie sen?.... Próżno szukać takiego drugiego duetu w całej operowej literaturze. Jest tylko ten jeden, zupełnie niepowtarzalny!

Tristan,Bayreuth,1999

Równie przejmujący beznadziejnością jest wstęp do III aktu, który jest jednym wielkim oczekiwaniem i zamieraniem. Tutaj wspaniała pieśń Kurwenala, łączy się z pełnym bólu monologiem umierającego Tristana. Wreszcie słynna scena Mild und leise, zwana Libestod, to tutaj w stanie nieziemskiej ekstazy umiera Izolda. Jej dusza łączy się z duchem zmarłego chwilę wcześniej Tristana, a „muzyka promienieje najwyższym pięknem miłosnej śmierci Izoldy” – napisał o tej chwili Zdzisław Jachimecki w biografii kompozytora pt. „Wagner”. 


To wszystko składa się na jedyne i wyjątkowe w swoim rodzaju dzieło, „Opus metaphysicum” powiedział o Tristanie i Izoldzie Friedrich Nietzsche. Warto wspomnieć, że w 1862 roku Wagner napisał koncertową wersję wielkiego duetu miłosnego z II aktu. Skomponował ją z myślą o Ludwigu Schnorr von Carolsfeld, jego żonie Malwinie, którzy mieli zaśpiewać ten duet na przedpremierowej prezentacji.

Tristan,Luana de Young,2004

Niestety, z niewiadomych powodów ten duet nie został nigdy wykonany, a nuty trafiły do zbioru partytur niemieckiego kompozytora Juliusa Weissmana i tam właśnie w latach pięćdziesiątych je odnaleziono i przekazano archiwum wagnerowskiemu w Bayreuth.

Tristan,Nina Stemme,2009

Niedawno natknął się na nie Daniel Barenboim i zainteresował nimi Antonia Pappano, który właśnie wybrał tę wersję dla nagrania Wagner Love Duets, którego dokonał Placido Domingo i Deborah Voigt. Wersja koncertowa różni się od scenicznej finałem. W scenicznej wyznania kochanków przerywa niespodziewane wejście króla Marka, w koncertowej Wagner w to miejsce dopisał frazy pozwalające zakochanym zatopić się w miłosnej ekstazie. 


Polska premiera miała miejsce 24 stycznia 1921 roku, dyrygował Emil Młynarski. Pierwszym polskim Tristanem był Ignacy Dygas, Helena Zboińska-Ruszkowska Izoldą, partię Króla Marka śpiewał Adam Ostrowski. Powojenne dzieje Tristana i Izoldy są na naszych scenach więcej niż skromne! Jedyna premiera miała miejsce 15 grudnia 1968 roku na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu.

Tristan,Bayreuth,2006

Dyrygował i reżyserował Robert Satanowski, który zdecydował się na spore skróty w partyturze, śpiewali: Antonina Kawecka i Stanisław Romański. Warto jeszcze wspomnieć, że 15 grudnia 1987 roku, w Filharmonii Narodowej, Jerzy Semkow poprowadził wykonanie koncertowe, główne partie śpiewali: Ingrid Bjoner i Jean Cox. Jedyną polską śpiewaczką, która oprócz Antoniny Kaweckiej wykonywała partię Izoldy była Hanna Lisowska, która 1988 roku zaśpiewała ją w Lipsku. Na czerwiec 2004 roku zaplanowano koncertowe wykonanie Tristana i Izoldy w stołecznym Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Niestety, nie odbyło się! We wdzięcznej pamięci wielbicieli twórczości Wagnera pozostały wspaniałe kreacje tytułowych bohaterów. 


Pierwszy na listę Tristanów wszech czasów wpisał się Lauritz Melchior, który partię Tristana śpiewał ponad 200 razy, z czego blisko 130 na scenach amerykańskich. Jego rywalem był w tym względzie nasz wielki śpiewak Jan Reszke. Podziwiano go w tej roli w Londynie, Nowym Jorku, Chicago.

Tristan i Izolda 519-42

Tradycje wspaniałych Tristanów kontynuował na scenie La Scali wspomniany już Belina-Skupiewski. Z historią festiwali w Bayreuth związana są nazwiska: Ramona Vinay, Wolfganaga Windgassena, Rene Kollo, Jona Vikersa, Petera Hofmanna.

Tristan i Izolda 832-137

Ostatnie lata należą bez wątpienia do Siegfrieda Jerusalem, Bena Heppnera i Christiana Franza. Idealna kreacja tej partii musi przede wszystkim wstrząsać dramatyczną ekspresją szczególnie w trzecim akcie gdzie wykonawca powinien stworzyć w pełni  przekonywujący obraz cierpiącego z miłości bohatera. Partia Izoldy przyniosła sławę Lilli Lehmann, Lilian Nordicy, Helen Traubel. Jednak tytuł najwybitniejszych odtwórczyń tej partii należy bez wątpienia do trzech pań: Kirsten Flagstad, Birgit Nilsson i Marthy Mödl. Każda z nich nasycała partię Izoldy ogromnym bogactwem wszelkich odcieni dramatyzmu isubtelnej ekspresji, by w Libestod uzyskać wręcz nierealne brzmienie. 


Do ich osiągnięć usiłowały nawiązać Astrid Varnay, Johanna Meier, Catarina Ligendza, Gabriele Schnaut, Jane Eanglen. Ostatnie lata to przede wszystkim wspaniałe kreacje Waltraud Meier, Deborah Polaski i Nina Stemme, które zdominowały większość światowych scen. Tylko w poprzednim i tym sezonie można je podziwiać w Wiedniu, Monachium, Berlinie, San Francisco, Barcelonie.

Tristan i Izolda

Warto też zapamiętać, że raz jeden w scenicznej historii Tristana i Izoldy zdarzyło się by jednej Izoldzie (Birgit Nilsson) partnerowało podczas jednego przedstawienia aż trzech Tristanów (w pierwszym akcie Ramon Vinay, w drugim Karl Liebl, w trzecim Albert da Costa). Gdzie i dlaczego to tego doszło? Wydarzyło się to w 1959 roku w nowojorskiej Metropolitan, kiedy nagle zachorowali wszyscy trzej tenorzy śpiewający na zmianę partię Tristana. By nie odwoływać przedstawienia, na które oczywiście wyprzedano z góry wszystkie bilety, dyrektor Rudolf Bing uprosił każdego z nich by wystąpili chociaż w jednym akcie. Zgodzili się! Po przedstawieniu Bing z ulgą oświadczył: – Całe szczęście, że Tristan ma tylko trzy akty!

                                                                                                   Adam Czopek