Przegląd nowości

Wizyta w Opéra royal de Wallonie w Liège

Opublikowano: środa, 25, listopad 2015 21:04

Opéra royal de Wallonie w belgijskim mieście Liège poświęca w bieżącym sezonie sporo uwagi włoskiemu repertuarowi dziewiętnastego wieku. Na przełomie września i października można tutaj już było obejrzeć Ernaniego Verdiego w reżyserii Jean-Louisa Grinda (byłego dyrektora rzeczonej placówki) i pod dyrekcją Paolo Arrivabeniego.

Lucja,Liege 1

W maju przyszłego roku obecny dyrektor i zarazem reżyser Stefano Mazzonis di Pralafera przedstawi natomiast swoją wizję innego dzieła tego samego kompozytora: Traviaty, w której rolę tytułową będą na zmianę śpiewać Mirela Gradinaru i Maria Teresa Leva, a w ich ukochanego Alfredo wcielą się wymiennie Javier Tomé Fernández i Davide Giusti. Po Traviacie przyjdzie kolej na Cyganerię Pucciniego, również w reżyserii Mazzonisa di Pralafery, z udziałem takich śpiewaków jak niejednokrotnie już przeze mnie w tym miejscu przedstawiana Patrizia Ciofi oraz Ira Bertman (Mimi), Jessica Nuccio (Musetta), Aquiles Machado i Marc Laho (Rodolfo) i Simone Piazzolla (Marcello).


W porządku chronologicznym po Ernanim na scenie w Liège pojawiły się już Cyrulik sewilski Rossiniego - pod batutą Guy Van Waasa, w inscenizacji niestrudzonego Mazzonisa di Pralafery i z udziałem Jodie Devos (Rozyna), Lionel Lhote (Figaro) i Gustavo de Gennaro (Almaviva) – oraz Łucja z Lammermooru Donizettiego.

Lucja,Liege 2

Miłośnicy twórczości wspomnianego Rossiniego cieszą się zapewne z zapowiedzianej na marzec farsy komicznej Jedwabna drabinka (po raz pierwszy w Liège) w reżyserii Damiano Michieletto i z Mariangelą Sicilią w roli Giulii.

Lucja,Liege 3

Płynne przejście do repertuaru francuskiego nastąpi za sprawą dyptyku, łączącego Tajemnicę Zuzanny Wolfa-Ferrariego z Ludzkim głosem Poulenca, poprowadzonego przez Patricka Davina i wyreżyserowanego przez Ludovica Lagarde’a, przy czym jako gwiazdę obu pozycji zapowiedziano Annę Caterinę Antonacci. Repertuar francuski będzie jeszcze reprezentowany przez Manon Lescaut Aubera (a nie Pucciniego) pod batutą Cyrila Engleberta i z Sumi Jo w partii tytułowej. Wspomnijmy ponadto, że na zbliżający się okres świąteczny zaplanowano pokazanie Czarodziejskiego fletu Mozarta, między innymi z udziałem Anne-Catherine Gillet w roli Paminy.


Zaprezentowana właśnie w Liège nowa realizacja Łucji z Lammermooru, którą miałem okazję obejrzeć, świadczy o dobrej kondycji artystycznej tej placówki operowej i to pomimo narzucanych jej przez władze miasta ograniczeń budżetowych. Po raz kolejny reżyserii tego dzieła Donizettiego podjął się Mazzonis di Pralafera, starając się w swojej pracy dochować pełnej wierności w stosunku do libretta Salvatore Cammarano i zadowalając się jedynie jedną drobną innowacją. Mam tu na myśli wprowadzenie na scenę niemej postaci Caleba, obecnego w pierwowzorze Waltera Scotta służącego młodego Edgara.

 

Lucja,Liege 5

Oczywiście respektowanie intencji twórców dzieła jest rzeczą jak najbardziej chwalebną, tylko że można to czynić na wiele różnych sposobów, nie wykluczających przecież własnej kreatywności. Dlatego można trochę żałować, że di Pralafera ograniczył swą zbyt tradycyjną inscenizację zaledwie do ilustracyjnego opowiadania historii i zrezygnował z podjęcia próby dokonania jej mogącej zaintrygować widza interpretacji. Niezależnie od tego mankamentu przyznać trzeba, że jego realizacja wzbudza uznanie publiczności nieprzeciętnymi walorami plastycznymi. Oko cieszą barwne odsłony, których realizm i wizualna atrakcyjność jest również zasługą autora scenografii Jean-Guy Lecata, kostiumologa Fernanda Ruiza i realizatora ustawień świetlnych Franco Marriego. Już na samym wstępie unosząca się kurtyna odsłania pejzaż przywołujący średniowieczną Szkocję, wraz z tak charakterystycznymi dla tej krainy mgłami, wieżami i tajemniczymi lasami. Podobają się też stroje wyposażonych w kusze i prowadzących prawdziwe psy chórzystów, ucieleśniających myśliwych lorda Henryka Ashtona. Na scenie dominują dwa symboliczne elementy: zamek Ravenswood (należący niegdyś do rodziny Edgara, a teraz znajdujący się w rękach Ashtonów, czyli rodziny Łucji) oraz mała wieża, w której znajduje się skromne mieszkanie Edgara.


Pomiędzy tą okazałą i imponującą konstrukcją oraz biedną i popadającą w ruinę wieżą rozciąga się las, będący miejscem potajemnych spotkań Łucji i Edgara. Niekiedy ów monumentalny zamek obraca się wokół własnej osi, odsłaniając swe wypełnione meblami i gobelinami wnętrze. Wreszcie warto zauważyć, że wygląd męskich ubiorów zmienia się wraz z narastającym klimatem przemocy.

Lucja,Liege 6

Jeśli jednak omawiana realizacja spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności, to dzieje się tak przede wszystkim dzięki jej wysokiemu poziomowi  muzycznemu, zarówno w odniesieniu do celnie dobranej ekipy solistów, jak i zjawiskowej gry orkiestry, prowadzonej z polotem przez wybitnego dyrygenta Jesúsa Lópeza-Cobosa. Pod jego batutą owa będąca jednym z ważniejszych muzycznych manifestów romantyzmu opera urzeka bogactwem inwencji melodycznej, subtelnością i pomysłowością rozwiązań instrumentacyjnych, spójnością i zwartością konstrukcji, a także niezawodnym zmysłem teatralnym. Na czele obsady wokalnej stoi jedna z wybitniejszych francuskich sopranistek Annick Massis, zachwycająca w równej mierze mistrzostwem techniczym i bezbłędnym wokalizowaniem, co wrażliwą, zniuansowaną i nieustannie przykuwającą uwagę interpretacją (wręcz wciskająca słuchacza w fotel scena szaleństwa: „Il dolce suono – Ardon gli incensi”). W jej ujęciu - a także zgodnie z koncepcją Stefana Mazzonisa di Pralafery – Łucja nie jest słabą i szaloną istotą, lecz mocną i zdeterminowaną kobietą, która buntuje się przeciwko narzucaniu jej siłą męża. Popełnione przez nią z premedytacją zabójstwo jest zatem aktem zemsty, wymierzonym przeciwko bezlitosnemu bratu.


W roli tego ostatniego występuje z powodzeniem belgijski baryton Ivan Thirion, ukazując Henryka jako nienawidzącego wszystkich i kierującego się wyłącznie własnym interesem egoistę. Na uznanie zasługują też ucieleśniający Edgara tenor Celso Albelo, finezyjnie śpiewająca partię służącej Alisy mezzospranistka Alexise Yerna oraz dysponujący pięknie nasyconym, mocnym basem i porażający ekspresyjną grą aktorską Roberto Tagliavini, wcielający się w dwuznaczną postać Raimondo. Zaś miejscowy chór – pracujący pod kierunkiem Pierre’a Iodice’a - sprawia dużą satysfakcję staranną intonacją i popisem zbiorowej muzykalności.

Lucja,Liege 4

Opisany spektakl był poprzedzony nasyconą niezwykle intensywnymi emocjami minutą ciszy, podczas której widzowie i artyści złożyli hołd dwóm poległym w Paryżu mieszkańcom Liège, a także wszystkim pozostałym ofiarom przeprowadzonych tam parę dni wcześniej bestialskich akcji terrorystycznych.

                                                                        Leszek Bernat