Przegląd nowości

„Król Roger” w Krakowie

Opublikowano: środa, 25, listopad 2015 20:37

Wbrew głoszonym przez Stefana Kisielewskiego poglądom, że Król Roger Karola Szymanowskiego to najnudniejsza opera świata, czego dowodził w jednym ze swoich felietonów, zdobywa on coraz większe uznanie na światowych scenach. Tylko w ostatnich kilku latach wystawiono Króla Rogera na scenach oper w Paryżu, Santa Fe, Madrytu, Londynu i Bilbao, co – myślę – jest wystarczającym dowodem na rosnącą z roku na rok popularność tego dzieła. W wiele z wymienionych przestawień łączy osoba Mariusza Kwietnia, bez wątpienia najlepszego, w tej chwili, odtwórcy tej partii na świecie.

Krol Roger 535-7

Najnowsza inscenizacja Króla Rogera weszła właśnie do repertuaru Opery Krakowskiej, premiera 13 listopada. Zrealizował ją Michał Znaniecki, który odrzucił historyczne wątki Króla Rogera, a unikając jasnego określenia czasu i miejsca akcji, pozbawił dramat zbędnych rekwizytów i historycznego kostiumu oraz wprowadził grę symboli, która niestety, nie zawsze jest do końca zrozumiała. Mimo tego nie można odmówić przedstawieniu dramaturgicznej zwartości i dynamiki. Na plus reżyserii można zapisać stopniowanie narastającego napięcie oraz to, że wszystko co dzieje się na scenie zostało wywiedzione z pulsu muzyki i mocno w niej osadzone.


Wtargnięcie Pasterza w życie Rogera burzy jego szczęście, poczucie rodzinnego bezpieczeństwa, uświadamia mu też długo i głęboko skrywane pragnienia i fascynacje. Najbardziej wyraziście zostały ustawione relacje Pasterza z Rogerem, ma się wręcz wrażenie ich nieustannego pojedynku prowadzącego do destrukcji uporządkowanego świata Rogera.

Krol Roger 535-78

A jednak kilka reżyserskich pomysłów trudno zaakceptować, należy do nich zwój Tory (chyba), który nie bardzo wiadomo po co rozściela się na proscenium. Sporym zgrzytem okazało się wprowadzenie w II akcie tańczącego w głębi sceny cienia Roksany, kiedy ona sama z bocznej kulisy śpiewa swoją pieśń, co w sumie wywołało dysonans. Również nie bardzo wiadomo dlaczego w scenie finałowej pojawiają się na ekranie przepływające wolno zdjęcia. Właśnie to najbardziej zaburza czytelność dramaturgiczną całej inscenizacji.

Krol Roger 535-64

Trzeci akt (druga część) przedstawienia przenosi nas w czasie przesuniętym o trzydzieści lat do zupełnie zburzonego świata Rogera. On samotny, zmęczony życiem i przeciwnościami losu, nie jest już nawet w stanie się cieszyć z powrotu Roksany, która kiedyś urzeczona charyzmą Pasterza podążyła za nim. Ruiny ich świata nie dadzą się już odbudować. To spotkanie po latach uświadamia małżonkom, że Pasterz nie tylko zniszczył ich świat, ale również ich związek. Niestety, czasu nie da się już cofnąć, pozostaje pustka i czekanie na śmierć. Ta przychodzi na tyle z zaskoczenia, że finałowy hymn do wschodzącego słońca śpiewa już jako duch Rogera.


Siłą krakowskiego Króla Rogera jest przede wszystkim udział w premierowym cyklu przedstawień  Mariusza Kwietnia, który stworzył wyrazistą oraz wiarygodną wokalnie i aktorsko kreację tytułowego bohatera. Jego piękny głos o pysznej bogatej barwie, mocnym brzmieniu oraz swobodnej emisji idealnie sprawdza się w tej partii. Na dodatek zaprezentował świetną dykcję dzięki czemu można było zrozumieć każde śpiewane słowo, czego niestety nie da się powiedzieć o pozostałych wykonawcach. Godnymi partnerami Kwietnia okazali się Iwona Socha w partii Roksany i Pavlo Tołstoy jako Pasterz. Iwona Socha dysponuje świetnie brzmiącym sopranem pozwalającym z pełną swobodą pokonać zawiłości tej trudnej partii. Z kolei Tołstoy okazał się wręcz charyzmatycznym Pasterzem uwodzącym ciepło brzmiącym głosem.

Krol Roger 535-151

Łukasz Borowicz prowadzi całe przedstawienie z ogromną pasją i dbałością o wyeksponowanie niuansów brzmieniowych, znakomicie przy tym budując właściwy dla każdej sceny nastrój. Muzyka Szymanowskiego w jego ujęciu urzekała pełnią kolorystyki, wyrafinowaną ekspresją i świetnie rozplanowaną dynamiką, Orkiestra, co należy podkreślić, realizowała tą trudną i gęstą partyturę z podziwu godnym zacięciem.

                                                                                           Adam Czopek