Przegląd nowości

„Don Giovanni” w Łodzi

Opublikowano: środa, 25, listopad 2015 20:50

Opera określana mianem „Drama giocoso per musica”, czyli wesoły dramat muzyczny, jest wspólnym dziełem W. A. Mozarta i Lorenza da Ponte, autora libretta. Co prawda jego praska prapremiera została entuzjastycznie przyjęta: „Znawcy i artyści mówią, że czegoś podobnego nie wystawiono dotąd w Pradze.” – napisano po pierwszym przedstawieniu w „Prager Oberpostamtszeitung”. Niestety, kolejne przedstawienia w Wiedniu i innych miastach nie stały się sukcesem Mozarta.

Don Giovanni,Lodz 1

Dopiero po śmierci kompozytora orzeczono jednak, że Don Giovanni to jedno z największych arcydzieł w światowej literaturze operowej. Ta opinia do dzisiaj nie straciła ważności! Muzyka tej opery łączy w sobie elementy lekkiej pogodnej komedii z frazami pełnymi dramatycznego napięcia, grozy i tragizmu. Gdybym chciał wyliczyć te najpiękniejsze i najbardziej wartościowe fragmenty i arie to bez wahania należałoby napisać, że w tej operze każda nuta i fraza to skończone arcydzieło! Jest też Don Giovanni dziełem, dającym rozległe pole do interpretacji, na które chętnie wchodzą wybitni reżyserzy pracujący na rzecz teatru operowego. Tylko w ostatnich latach do historii tego gatunku przeszły realizacje Jean-Pierre Ponnelle, Michaela Hampe, Calixto Bieito, Martina Kušeja, Clausa Gutha czy Grahama Vicka.


Na polskich scenach do historii przeszły inscenizacje Ryszarda Peryta, Marka Grzesińskiego, Adama Hanuszkiewicza, Michała Znanieckiego i Mariusza Trelińskiego. Czy dołączy do tej grupy ta przygotowana przez Marię Sartovą na otwarcie sezonu 2015/2016 w Teatrze Wielkim w Łodzi, premiera 21 listopada – zobaczymy?

Don Giovanni,Lodz 2

Chcąc przygotować interesującą inscenizację Don Giovanniego, jednego z  największych arcydzieł literatury operowej trzeba mieć jasno określony pomysł i to nie tylko na kształt sceniczny ale też na jego realizację. Tymczasem Maria Sartova nie do końca go miała! To co zaoferowała w swojej realizacji było mało przekonywujące.

Don Giovanni,Lodz 3

Z przeniesienia akcji w lata pięćdziesiąte niewiele wynikało, no chyba że zaliczymy do tego kolorowe kostiumy nawiązujące do sukienek noszonych przez Audrey Hepburn, wdzięczne kręcenie stópką pań z chóru czy konwulsyjne ruchy rąk w końcówce I aktu. I chociaż jest kilka interesujących rozwiązań, jak choćby ten z prezentowaną przez Leporella listą miłosnych podbojów Don Giovanniego, którą z niezdrową ciekawością studiuje Donna Elvira, czy wyraziste, a czasami z lekkim przymrużeniem oka, określenie charakteru bohaterów akcji, Leporella szczególnie. To jednak kilka innych nieco irytuje, by wymienić choćby tekturową walizeczkę Elviry z którą paraduje po scenie, czy ukradkowe ściągnięcie zwłok Komandora. „Roztańczony” finał I aktu też mnie nie przekonał.


Znacznie lepszy do pierwszego okazał się drugi akt o wyraziście zarysowanej dramaturgii i dobrej konstrukcji kolejnych epizodów i sceny finałowej, kiedy tytułowy bohater ginie w piekielnych czeluściach.

Don Giovanni,Lodz 4

W obsadzie z prawdziwą przyjemnością obserwowałem Patrycję Krzeszowską w partii rezolutnej, przebiegłej, a przy tym zalotnej Zerliny, Patryka Rymanowskiego w roli przebiegłego Leporella, którego głównym zadaniem było odwracanie uwagi od tego co robi Don Giovanni. Jego kreacja była kwintesencją służącego, który z filozoficznym spokojem znosi swój pogmatwany los.

Don Giovanni,Lodz 5

Interesującą kreację stworzył też Grzegorz Szostak, którego misiowaty Massetto, któremu jednak nie obce są wybuchy zazdrości pozostawił korzystne wrażenie. Dobry duet stworzyły panie Dorota Wójcik jako nieco histeryczna Donna Elvira i Iwona Sobotka w roli Donny Anny. Tercet Donny Anny, Donny Elviry i Don Ottavia to jeden z bardziej udanych muzycznie i reżysersko momentów tego przedstawienia. Niestety, nie do końca przekonał mnie Aleš Janis, któremu zabrakło błysku w oku i temperamentu w kreowaniu obrazu swojego bohatera. Podobnie jak Tomaszowi Krzysicy, który w roli Don Ottavia okazał się bezbarwny. Sprawujący kierownictwo muzyczne Wojciech Rodek starał się oddać urok tego mozartowskiego arcydzieła, co przyznaję w znacznej mierze mu się udało. Muzyka pod jego batutą brzmi lekko i finezyjnie udanie budując klimat kolejnych perypetii tytułowego  bohatera.

                                                                          Adam Czopek