Lista nagród XVII Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego nie uwzględniła polskiego artysty Szymona Nehringa, co było dosyć przykrym zaskoczeniem. Jak grał w Finale Koncert e-moll – zawarł w tej muzyce całe serce, talent i wiedzę, jaką od lat gromadzimy o wielkim dziele naszego najważniejszego kompozytora. Był przekonujący i wzruszający. Dziwi mnie też, że nie otrzymał choćby nagrody specjalnej za ten utwór, jaka była przypisana Filharmonii Narodowej. Co więcej, nagroda za wykonanie koncertu fortepianowego została w ogóle wykreślona. Nehringowi poza wyróżnieniem przypadła jednak nagroda publiczności.

Spośród laureatów czterech równorzędnych wyróżnień żal mi także Georgisa Osokinsa z Łotwy, który pokazał, że można grać Chopina ciekawie, niesztampowo i w sumie też bardzo pięknie. Pozostałych dwoje wyróżnionych, Aljosa Jurinic z Chorwacji i Aimi Kobayashi z Japonii, żal mi najmniej. Byli z pewnością pianistycznie znakomici, jednak nie posiadali takiej osobowości, jak zdobywcy nagród regulaminowych. Niewiele mogę powiedzieć o osobowości zwycięzcy Konkursu Seong-Jin Cho, bo nie udało mi się posłuchać go na żywo w sali koncertowej FN. Odbiór muzyki przez radio, a tym bardziej przez telewizję, przekazuje do uszu dźwięk obrobiony elektronicznie, a więc trochę zdeformowany, a sama jakość realizacji partytury i sprawność palcowa to dopiero początek artystycznego mistrzostwa. Nagrody II, III, IV i V przypadły artystom, którzy byli uważani za bezspornych faworytów Konkursu. Dotyczy to Charlesa Richarda-Hamelin z Kanady, Kate Liu z USA, Erica Lu z USA o Yike (Tony) Yanga z Kanady, których słyszałam na żywo w FN i też mi się podobali. Jeszcze nigdy w historii Konkursów Chopinowskich nie zdarzyło się, aby aż dwoje Kanadyjczyków dostało się do finału i znalazło w grupie nagrodzonych.
W sumie można powiedzieć, że w tym ostatnim Konkursie zdecydowanie zwyciężyli przedstawiciele bogatych krajów pozaeuropejskich, a Europa została w tyle. Szósta nagroda dla Rosjanina Dmitry Shishkina była chyba także rodzajem wyróżnienia, bowiem doskonała Rosjanka Galina Chistiakova, która odpadła po III Etapie, grała swój program w chorobie. Zachorował też w końcu także Shishkin, który nie pojawił się na uroczystości wręczenia nagród i koncercie laureatów. Czy klęska polskiej ekipy, najliczniejszej bo składającej się początkowo aż z 14 osób, powinna nam dawać do myślenia?

Wydaje się, że nie ma powodów do rozpaczy. XVII Konkurs Chopinowski to dla każdego z uczestników to wiecej niż maraton nie tylko muzyczny, ale i psychiczny. Talent na miarę Krystiana Zimermana zdarza się rzadko, a obecny skład jurorów będących w znakomitej większości praktykującymi pianistami kazał zwracać uwagę na poziom artystyczny wykonania utworów, perfekcję techniczną i kondycję estradową. Program Konkursu był w obecnej edycji bardzo wyśrubowany, wymagający żelaznych sił i nerwów. Okazał się natomiast bardziej niż poprzednie wydania wielkim sukcesem promocyjnym polskiej muzyki i Polski. Przysłużyły się temu fachowe wypowiedzi komentatorów, nowoczesne środki przekazu, chopinowskie blogi internetowe, możliwość łączenia się z salą koncertową poprzez smartfony, uruchomienie cyfrowego Radia Chopin, umożliwienie słuchania wszystkich produkcji konkursowych w dowolnym miejscu i czasie. W rezultacie jak policzono, aż 80 milionów osób na całym świecie stanowiło globalną publiczność tego trwającego 3 tygodnie wydarzenia muzycznego. To jest kapitał, nie tylko kulturalny, który będzie nam procentował w przyszłości, więc kolejny XVIII Konkurs Chopinowski za 5 lat skupi jeszcze większe grono odbiorców.
Joanna Tumiłowicz