Przegląd nowości

XXV Festiwal im. Adama Didura w Sanoku

Opublikowano: piątek, 16, październik 2015 21:19

Sanok podczas Festiwalu to miejsce magiczne, do którego wracam regularnie od 1994 roku z największą radością, zawsze ciekaw wrażeń, które mnie czekają.

Didur,festiwal 527-73

Przepiękne wnętrze Sanockiego Domu Kultury z salą teatralno-operową o świetnej akustyce, gdzie na scenie występują co roku wielcy artyści, wspaniała publiczność – gorąca, ale znająca się na wartości tego, czego słucha i co ogląda, wreszcie urocza Wola Sękowa, miejsce, gdzie urodził się patron Festiwalu, z dworkiem Ewy Wójtowicz i romantycznym parkiem.

Didur,festiwal 527-99

Tam, spacerując wśród drzew i krzewów albo po kolacji, przy kominku odbywałem dziesiątki rozmów: ze Sławkiem Pietrasem (to Jemu zawdzięczam moje „odkrycie” Sanoka, bo On mnie dwadzieścia jeden lat temu namówił na długą podróż z naszego Poznania na kraniec Polski), Tadeuszem Serafinem, Tomaszem Tokarczykiem, Mariuszem Trelińskim, Juliuszem Multarzyńskim, Ewą Podleś, Jerzym Marchwińskim, Stefanią Toczyską, Aleksandrą Kurzak, Arturem Rucińskim, Andrzejem Dobberem, Józefem Kańskim, Grażyną Kulczyk i wieloma innymi cudownymi artystami lub po prostu ciekawymi ludżmi. Ale najważniejszy magnes jest inny. To Waldemar Szybiak.


Każda instytucja kultury żyje naprawdę tylko wtedy, gdy na jej czele stoi człowiek o wybitnej osobowości. Weźmy teatry operowe. Najbliższy mi, Teatr Wielki w Poznaniu, działa od 1919 roku.

Didur,festiwal 527-13

Ale znaczył naprawdę wiele tylko wtedy, gdy kierowali nim (za mojej pamięci): Robert Satanowski, Mieczysław Dondajewski i Sławomir Pietras. Tak samo Opera Wrocławska. Na miejsce Ewy Michnik z pewnością kiedyś ktoś przyjdzie, ale nikt Jej nie zastąpi, bo Jej wielkość jest niepowtarzalna.

Didur,festiwal 527-45

Podobnie jest z festiwalami. Ten Moniuszkowski, w Kudowie Zdroju, zawsze pozostanie Festiwalem świętej pamięci Marii Fołtyn, pomimo że odeszła z niego w 1998 roku. Festiwale w Łańcucie i Krynicy są tylko cieniem świetności z czasów Bogusława Kaczyńskiego. Wspaniały Festiwal Operowy w Operze Nova w Bydgoszczy jest niewyobrażalny bez jego twórcy, Macieja Figasa, tak jak Festiwal Beethovenowski bez Elżbiety Pendereckiej.


Tak samo jest z Festiwalem im. Adama Didura w Sanoku. To Waldemar Szybiak nadaje mu rangę. To on potrafi go udźwignąć organizacyjnie w sposób perfekcyjny i tworzyć atmosferę, która przyciąga największych artystów.

Didur,festiwal 527-518

Wiem, bo znam ich wszystkich, że występy w Sanoku wspominają jako piękne przeżycia i wywożą z Festiwalu niezatarte wspomnienia.

Didur,festiwal 527-383

Przede wszystkim zaś, dzięki ogromnej wiedzy, kulturze i smakowi artystycznemu, Waldemar Szybiak tworzy co roku bogaty i ciekawy program, na który składają się przedstawienia operowe, operetkowe, musicalowe, baletowe (wystarczy wspomnieć kilkakrotne występy światowej sławy Sankt Petersburskiego Teatru Baletowego Borysa Ejfmana), muzyka oratoryjna, kameralna, recitale mistrzowskie najsłynniejszych śpiewaków, czasem muzyka jazzowa. Doceniają to nie tylko melomani, ale także krytycy muzyczni i… sponsorzy.


Na tegorocznym, jubileuszowym Festiwalu mieliśmy dwie opery: Manru Ignacego Jana Paderewskiego w wykonaniu zespołu Opery Śląskej z Bytomia pod batutą Krzysztofa Dziewięckiego (zapamiętam młodą Jolantę Wagner jako wzruszająca Ulanę) i Imeneo Jerzego Fryderyka Haendla w wykonaniu Warszawskiej Opery Kameralnej pod kierownictwem muzycznym Władysława Kłosiewicza - z udziałem Sanoczanina, Wojciecha Gierlacha w partii tytułowej.

Didur,festiwal 527-289

Dwie znakomite inscenizacje – pierwsza Laco Adamika, druga Ryszarda Peryta. Bardzo udany był spektakl „królowej operetek”, Zemsty nietoperza Jana Straussa, w wykonaniu artystów Teatru Muzycznego z Łodzi w reżyserii Wojciecha Adamczyka ze świetnie zapowiadającym się młodym dyrygentem, Michałem Kocimskim.

Didur,festiwal 527-262

Radość przyniósł też występ Narodowego Lwowskiego Teatru Opery i Baletu w balecie Coppelia Leo Delibesa. Waldemar Szybiak bardzo dba o różnorodność repertuaru, więc tytuły nieczęsto się powtarzają.


W ramach „Mistrzowskich interpretacji” usłyszeliśmy gwiazdę Teatru Wielkiego w Warszawie, Katarzynę Trylnik (sopran) i bywalca najlepszych scen światowych, Marcina Bronikowskiego (baryton) w repertuarze operowym, operetkowym i musicalowym z akompaniamentem „poety fortepianu”, Roberta Morawskiego. Festiwal rozpoczął się w Kościele Chrystusa Króla koncertem „Wielkie chóry wielkich oper” w perfekcyjnym wykonaniu chóru i orkiestry Opery Krakowskiej. Świetnie dyrygował Tomasz Tokarczyk.

Didur,festiwal 527-247

Były jeszcze dwa koncerty kameralne: niezawodnego Zespołu Wokalnego Affabre Concinui z Poznania oraz również poznańskiej Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus pod mistrzowską dyrekcją Agnieszki Duczmal.

Didur,festiwal 527-274

Program tego kończącego Festiwal wieczoru był szczególnie interesujący. Złożyły się nań dwa współczesne utwory  pochodzące z Ameryki Łacińskiej: Sobre las Cuatro Estaciones (O czterech porach roku) Martina Palmeriego i Misatango – Msza Buenos Aires tegoż kompozytora. Wzięli w nim udział: znakomita śpiewaczka Iwona Hossa (sopran), pianistka Dorota Frąckowiak-Kapała oraz grający na egzotycznym dla nas instrumencie – bandoneonie – Mario Stefano Pietrodarchi, a także Chór Kameralny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.


Warto wspomnieć na koniec o organizowanym w związku z Festiwalem konkursie kompozytorskim (już XXIII z kolei). Jury, złożone ze znakomitych profesorów, nagrodziło utwór A Cradle Song do słów W. B. Yeatsa dwudziestodwuletniej wrocławianki, Urszuli Kozy.

Didur,festiwal 527-235

Kompozycja została wykonana przez mezzosopran, Magdę Niedbałę i zespół smyczkowy Quartet Airis. Festiwal im. Adama Didura już przed wielu laty osiągnął niezwykle wysoki poziom artystyczny i poziom ten nadal utrzymuje. Można powiedzieć tylko: oby tak dalej.

Didur,festiwal 527-233

A jeśli chodzi o Waldemara Szybiaka, przyłączam się do wniosku mojego przyjaciela, Sławomira Pietrasa: na dwudziestopięciolecie swojej pracy na stanowisku dyrektora Sanockiego Domu Kultury i z okazji XXV Festiwalu im. Adama Didura zasługuje na najwyższe odznaczenie przyznawane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – GLORIA ARTIS. Sam w tym roku otrzymałem to odznaczenie za całokształt mojej działalności, więc czuję się po trochu do takiej konkluzji upoważniony.

                                                                                Piotr Nędzyński