Mazowiecki Teatr Muzyczny firmuje spektakl w wykonaniu studentów i absolwentów gdańskiej Akademii Muzycznej. Musical FAME ma już za sobą długą karierę na scenach amerykańskich, w Polsce natomiast oglądaliśmy film i serial telewizyjny oparty na tym samym scenariuszu.

Wersja musicalu z polskim tekstem Klaudyny Rozhin wypada miejscami trochę po amatorsku, zwłaszcza w sferze aktorskiej. Wokalnie młodzi adepci są dobrze przygotowani, nieźle wypadają w scenach chóralnych, choć wszyscy kształtują swoje głosy w sposób zmanierowany naśladując co popularniejszych wokalistów krajowych i zagranicznych.

Śpiewają „na gardło”, płaskim dźwiękiem. Chyba najlepiej prezentuje się ich przygotowanie ruchowo-taneczne zwłaszcza w scenach zbiorowych. Starają się być bardzo dynamiczni, poruszają się w sposób skoordynowany, chociaż zainstalowane przy ustach mikroporty zbierają i nagłaśniają także ich sapanie wynikające z fizycznego zmęczenia.
W spektaklu wyróżniają się odtwórcy głównych ról: Krzysztof Bobrzecki – Mr Myers, Marta Burdynowicz – Mabel Washington, Justyna Cichomska – Iris Kelly, Karol Drozd – Nick Piazza, Mateusz Dzierżawski – Goodman „Goody” King, Dawid Pelowski – Jose „Joe” Vegas i Anastazja Simińska – Carmen Diaz.

Jako producent musicalu występuje prof. dr. Andrzej Nanowski, dziekan Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Gdańsku. Spektakl wyreżyserował Miłosz Gałaj. Choreografię opracowała Joanna Semeńczuk. Kierownictwo muzyczne sprawował Adam Pietrzak zaś za przygotowanie ansambli odpowiadała Agnieszka Szydłowska.

Po obejrzeniu spektaklu nasuwa się przykra refleksja. W Warszawie zlikwidowano operetkę, w gmachu Romy dziś jest teatr musicalowy. Powstanie Mazowieckiego Teatru Muzycznego, który miał w podtytule operetka znów wzbudziło nadzieje, że ten klasyczny gatunek sztuki scenicznej zostanie w stolicy odbudowany. I teraz, pod nowym kierownictwem Alicji Węgorzewskiej, operetka wyparowała z nazwy teatru, a na scenie pojawił się znów musical. Czy tak musi być?.
Joanna Tumiłowicz