W tym koncercie prawdziwi byli tylko panowie i panie, ale z wyglądu, bo warstwa słuchowa została zdeformowana przez aparaturę nagłaśniającą. Miejsce tego wydarzenia zostało wybrane bez znajomości rzeczy, gdyż w radiowym studiu koncertowym im. Witolda Lutosławskiego akustyka jest niemal idealna i doskonale słychać każdy instrument i każdy ludzki głos, zwłaszcza operowy.

Tymczasem wzorem masowych imprez plenerowych śpiewacy zostali wyposażeni w mikrofony i sztucznie nagłośnieni, co miało podwójnie zły skutek. Po pierwsze było o wiele głośniej niż w czasie normalnego występu w Studiu im. Lutosławskiego, miejscami dźwięk był przesterowany. Po drugie wszelkie niedoskonałości, jak sapanie i chrypki, których na koncercie prawie nie słychać, tutaj urastały do rozmiarów makro i szpeciły piękną muzykę. Aż dziw bierze, że na taki zabieg zgodzili się utalentowani wykonawcy i doświadczony dyrygent Warcisław Kunc, który koncert z werwą i znajomością rzeczy poprowadził.
Sam pomysł koncertu w formie turnieju można uznać za sympatyczny i zabawny. Każdy słuchacz otrzymał jedną różę i po wysłuchaniu występów czterech tenorów miał wrzucić kwiat do kosza opatrzonego nazwiskiem śpiewaka.
Dodatkowo telewidzowie, bowiem koncert był transmitowany na żywo przez TVP Warszawa, mogli głosować na najlepszego tenora SMS-ami. W turnieju jako pierwszy wziął udział Tomasz Krzysica utytułowany śpiewak o charakterystycznej ciepłej barwie głosu. Rozpoczął od arii Leńskiego z opery Eugeniusz Oniegin.

Po nim zaśpiewał wykształcony w Polsce chiński tenor Jingxin Tan popisując się arią Księcia Mantui La donna e mobile z opery Rigoletto Verdiego. Z kolei Jakub Gąska związany z Teatrem Muzycznym w Lublinie, wykonał arię Jontka Szumią jodły z Halki Stanisława. Moniuszki. Wreszcie jako czwarty wystąpił Emil Ławecki – 29. letni absolwent Wydziału Wokalnego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie Ryszarda Karczykowskiego śpiewając arię Nemorina Una furtive lagrima z Napoju miłosnego Donizettiego.
Pomimo mikrofonowej deformacji głosów można się było zorientować, że śpiewacy dysponują ładnymi, dobrze postawionymi głosami, choć w wysokich rejestrach zarówno u Jakuba Gąski, jak i Emila Ławeckiego dały się słyszeć niewielkie problemy emisyjne. Wydaje się, że najmocniejszym wolumenem dysponuje Jingxin Tan, zaś Jakub Gąska ma największe zadatki na ciemny głos bohaterski. Tyle pozwalała zaobserwować koszmarna akustyka zdeformowana przez sztuczne nagłośnienie.

W programie koncertu znalazły się prócz arii operowych, pieśni neapolitańskie i duety operetkowe. Tutaj panowie wystąpili z uroczymi partnerkami Aleksandrą Noviną-Chacińską, Joanną Moskowicz, Agnieszką Piass oraz Alicją Węgorzewską. Nie będę oceniać poziomu wokalnego poszczególnych pań, bo to miała być Bitwa tenorów na róże, która miała uświetnić jubileusz 10. lecia Mazowieckiego Teatru Muzycznego. Zwycięzcą okazał się Emil Ławecki. W wyniku głosowania różami oraz SMS-ami publiczność przyznała mu tytuł Najlepszego Tenora i Platynową Różę.

Wieczór w konwencji prowincjonalnego festynu poprowadzili: Alicja Węgorzewska, dyrektor MTeatru oraz Jerzy Snakowski.
Joanna Tumiłowicz