Powtórzę znaną prawdę – I Etap Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego jest najważniejszy, bo tutaj możemy zapoznać się z pełną gamą możliwości pianistycznych wszystkich dopuszczonych kandydatów (w sumie zgłosiło się do preeliminacji ponad 400 osób). Wśród 78 uczestników I Etapu było kilka osób ciekawych i oryginalnych, kilka bardzo wrażliwych i subtelnych, ale znakomita większość to muzycy z doskonałymi kompetencjami pianistycznymi i wirtuozowskimi – bez tego nie ma co marzyć o profesjonalnym graniu Chopina – którzy najczęściej jednak naśladują nagrania najlepszych chopinistów, zwycięzców poprzednich konkursów chopinowskich i są przez to wtórni a nawet nudnawi.

Wielką sztuką jest ocena, którą trzeba wydać gdy słucha się Chopina przez osiem godzin dziennie często napotykając na ten sam utwór. Przecież po pewnym czasie uwaga tępieje i następuje zmęczenie nie tylko słuchu, ale i psychiki. Myślę, że wybitne osobowości i osoby słabe zwrócą uwagę, ale co z grupą pozostałą, jak wytypować, kto z nich zasługuje na przejście dalej. To trudne zadanie mieli jurorzy i miejmy nadzieję rozporządzają metodą wyłonienia z tej masy artystów tych z dużym potencjałem twórczym, którzy nie tylko zagrają w sposób stylowy utwory Chopina, ale dołożą do tego własny, indywidualny rys. Czy po I Etapie widać, że Konkurs zmierza w dobrym kierunku?
Na takie stwierdzenie jest jeszcze zbyt wcześnie. W II Etapie gra 43 pianistów i są wśród nich zarówno osobowości interesujące, jak też tuzinkowe. Do większości uczestników konkursu, których słuchałam w I Etapie miałam zastrzeżenia. Nie podobali mi się zwłaszcza ci, którzy stawiali na siłę, a nie piękne brzmienie. Oczywiście budzi podziw sprawność palcowa, ale to dziś standard. Błyskotliwie zagranymi pasażami muzyki się nie stworzy. Nastrój zadumy albo niepokój można osiągnąć subtelnymi środkami wyrazu, a te pojawiały się bardzo rzadko. Żałuję więc, że do kolejnych etapów nie przeszła 16-letnia Czeszka Natalie Schwamova, która tworzyła z muzyki Chopina obraz może dosyć naiwny i dziecinny, ale bardzo fantazyjny i niesamowicie piękny. Jakby odwrotność dla tej pianistki zaprezentował młody Rosjanin Arseny Tarasevich-Nikolaev, którzy odczytał w tych samych albo podobnych utworach wyłącznie dramat i tragizm. I jemu się udało przejść do kolejnego etapu. Wirtuozowskie kompetencje i zamiłowanie do wyrazistej, mocnej gry zaprezentował inny Rosjanin Dmitry Shishkin, który także mnie raził wielkim forte, on jednak w Etiudzie a-moll stworzył wrażenie, że gra „lot trzmiela” Rimski-Korsakowa, co było dosyć ciekawe.
Szlachetny dźwięk udało się wytworzyć kilku Polakom. Np. Szymon Nehring, który już dał się poznać recitalem podczas Festiwalu Beethovenowskiego potrafił wytworzyć ciekawy nastrój w Etiudach i uniknął przykrego brzęczenia fortepianu, a mimo to jego forte było głębokie. Dobrze też zapisał się w mojej pamięci bardzo muzykalnie grający Łukasz Byrdy.
Generalnie jednak jurorzy odrzucili tych, którzy mi się zdecydowanie nie podobali. Pod palcami Nozomi Nakagiri z Japonii instrument rzęził, doceniam jednak piękną białą suknię, którą miała pianistka. Nie podobała mi się specjalnie Anastasiia Nesterova z Rosji ani Ronald Noerjadi z Indonezji, który bardzo udziwnił grane utwory, podobnie jak całkiem nieprofesjonalnie wykonujący program Kausikan Rajeshkumar z Wielkiej Brytanii. Bardziej dojrzały i grający dobrym dźwiękiem Koreańczyk Jinhyung Park według mnie nie miał indywidualności, ale jurorzy go przepuścili. Natomiast odpadli Piotr Ryszard Pawlak, który grał jak automat, i Zuzanna Pietrzak grająca całkiem szkolnie. Tiffany Poon z Chin była stanowczo zbyt sentymentalna. Z występu Tamili Salimdjanovej z Uzbekistanu zapamiętałam tylko ciekawie zagraną Etiudę. W pełni natomiast zgadzam się z zachwytami nad Kanadyjczykiem Charlesem Richardem-Hamelin, którzy był nie tylko doskonały technicznie, ale zdecydowanie muzykalny i dający się słuchać z zaciekawieniem, a nie ze znudzeniem.
W II Etapie pianiści grają inny repertuar, w tym Polonezy i Walce. Tutaj umiejętność tworzenia nastroju jest jeszcze bardziej przydatna.
Joanna Tumiłowicz