Przegląd nowości

„Cyganeria” w Krakowie

Opublikowano: piątek, 02, październik 2015 12:15

W tej operze radość, beztroska zabawa i szampański humor prowadzą do przejmującego tragizmem finału. Partytura została ukończona 10 grudnia 1895 roku, a już 1 lutego 1896 roku odbyła się, dyrygowana przez Arturo Toscaniniego, prapremiera w Teatro Regio w Turynie gorąco przyjęta przez publiczność. Natomiast prawdziwym zaskoczeniem dla Pucciniego okazały się głosy krytyków odmawiającej operze jakiejkolwiek wartości. „Cyganeria” nie pozostawia żadnych wrażeń w uczuciach słuchacza, bez znaczenia będą również ślady, które pozostawi ona w historii naszego teatru muzycznego – napisał Carlo Bersezio. Czas pokazał jak bardzo się mylił! Już pierwsza inscenizacja zamiast ośmiu, miała 24 przedstawienia, W grudniu tego samego roku pokazano operę w Buenos Aires. 15 marca 1897 roku wystawiono Cyganerię w La Scali. Kilka miesięcy później poznaje ją publiczność Wenecji, Londynu, Moskwy, Wiednia, wszędzie przyjmowana jest wręcz entuzjastycznie. Dzisiaj Cyganeria zaliczana jest do grona pięciu najpopularniejszych oper świata.

Cyganeria,Krakow 1

Jej najnowsza inscenizacja miała swoją premierę w piątek 25 września 2015 na scenie Opery Krakowskiej. Przedstawienie zrealizowane przez Laco Adamika (reżyseria) i Barbarę Kędzierską (scenografia i kostiumy) jest bardzo tradycyjne w formie i kształcie scenicznym, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Scenografia świetnie oddaje klimat XIX-wiecznych paryskich ulic, placu przed kawiarnią Momus i diabelską rogatką. Kostiumy w wielu odcieniach szarości wśród których pojawiają się jak kolorowe motyle czerwono-niebieskie mundury wojskowe i barwne suknie pań lżejszej konduity są doskonale wpisane w scenografię tworząc spójną organicznie całość. Sprawna reżyseria sprawia, że wszystko co dzieje się na scenie biegnie naturalnie, wypływa z muzyki Pucciniego i jej jest podporządkowane.


Tutaj każde słowo, gest, czy zdarzenie sceniczne mają swój muzyczny odpowiednik. W tym właśnie zawarta jest  finezja kompozytora, którą pięknie wykorzystał Laco Adamik. Cztery sceny: Na poddaszu, Dzielnica łacińska, Rogatka d’Enfer i ponownie Na poddaszu zostały potraktowane bardzo serio i zgodnie autorskimi didaskaliami. Każda z nich daje inny obraz życia paryskiej cyganerii artystycznej. W pierwszym obrazie poznajemy czterech przyjaciół: Rudolfa – poetę, Marcella – malarza, Collina – filozofa i Schaunarda – muzyka. Mansarda czterech przyjaciół wygląda jak na paryską bohemę przystało, czyli bieda wyziera z każdego kąta, ale za to jest radość życia młodych artystów. To tutaj jesteśmy też świadkami narodzin uczucia między Rudolfem a ubogą hafciarką Mimi. Drugi to beztroska zabawa w Dzielnicy Łacińskiej i okazja do poznania pełnej temperamentu Mussety, przyjaciółki Marcela. Trzeci, rogatka d’Enfer, wyglądająca jak stara pocztówka jest obrazem kryzysu obu zakochanych par. Rudolf nie czuje się na siłach związać z chorą Mimi, a Marcel ma dość ciągłych flirtów Musetty. W czwartym obrazie wracamy na poddasze czynszowej kamienicy, gdzie wszystko się zaczęło. To tutaj śmiertelnie chora Mimi otoczona miłością Rudolfa i jego przyjaciół spędza swoje ostatnie chwile.

Cyganeria,Krakow 2

Jednak największą wartością najnowszej krakowskiej Cyganerii jest jej wysoki poziom muzyczny będący zasługą Tomasza Tokarczyka, który pięknie prowadził drugą premierę (sobota 26 września). Zawdzięczmy mu wydobycie z partytury wszystkich niuansów dynamiczno-kolorystycznych i niezwykle sugestywną ekspresję. Jest w jego interpretacji: subtelna gra uczuć, młodzieńcza fantazja i beztroska zabawa, a wszystko to jest jakby wstępem prowadzonym do dramatu ostatnich fraz, który w tym ujęciu zabrzmiał z wyjątkową siłą. Jednocześnie należy zaznaczyć, że dyrygent zadbał o właściwe proporcje brzmienia na linii kanał orkiestrowy – scena, co pozwoliło solistom na swobodne i naturalne prowadzenie głosu.


Wyszukana instrumentacja, barwna linia melodyczna, rytm, tempo, liryzm i akcja wymagają od wszystkich wykonawców wysokiego kunsztu wokalno-aktorskiego. W znakomicie dobranej obsadzie, w której właściwie nie było słabych punktów prym wiedli Marcelina Beucher (Mimi) i Andrzej Lampert (Rudolf), oboje młodzi i bardzo wiarygodni w swoich scenicznych poczynaniach. Lampert stworzył przekonującą postać zakochanego poety Rudolfa, pełnego liryzmu i żarliwości. Jego dobrze brzmiący głos o szlachetnej barwie prowadzony był naturalnie z niezwykłą lekkością i precyzją.

Cyganeria,Krakow 3

Czystą satysfakcję sprawiały emisja i sposób prowadzenia frazy. Beucher kreśliła obraz kruchej delikatnej Mimi bardzo przekonywująco, a zarazem niezwykle subtelnie. Jej prowadzony naturalnie głos ma ciepłe nasycone i wyrównane w każdym rejestrze brzmienie, a cała kreacja wokalna ujmuje prostotą i doskonale opracowaną ekspresją. Pięknie i wzruszająco brzmiały w ich wykonaniu oba duety Mimi i Rudolfa O soave fanciulla z finału I aktu oraz Mimi è una civetta z finału III aktu. Równie wiele dobrego można powiedzieć o kreacjach pozostałych wykonawców. Adam Szerszeń urzekał nie tylko pięknym głosem o interesującej barwie, ale też prawdą artystyczną stworzonej przez siebie postaci malarza Marcella. Podobnie jest w przypadku Michała Kutnika (Schaunard) i Patryka Rymanowskiego (Colline). Temu ostatniemu należą się specjalne brawa za pięknie, z dużą kulturą, zaśpiewaną balladę o płaszczu Vecchia zimarra. Nie do końca potrafiła mnie przekonać do swoich wokalnych i scenicznych działań Iwona Krzywicka w partii Musetty.

                                                                                           Adam Czopek