Przegląd nowości

„Halka” na miarę jubileuszu

Opublikowano: sobota, 20, czerwiec 2015 10:53

Przygotowany z okazji jubileuszu 70. lecia Opery Śląskiej w Bytomiu, festiwal zakończył się 14 czerwca wznowieniem Halki Moniuszki, której inscenizacja, przygotowana przez Marka Weiss-Grzesińskiego, miała swoją premierę w 18 czerwca 2005 roku, z okazji 60. lecia bytomskiego teatru operowego. To jest już ósma inscenizacja tego dzieła w historii Opery Śląskiej w Bytomiu. Wznowienie przygotowali Bernadetta Maćkowiak i Tadeusz Piszek.

Halka,Bytom 1

Tym razem dramat zakochanej i odrzuconej góralki rozgrywa się w niezwykle ascetycznej przestrzeni. Nie ma tu miejsca na żadne kiczowate widoczki gór (zielone diody sugerujące zarys gór też moim zdaniem niepotrzebne), stroje czy przedmioty rodem z Cepelii.

Halka,Bytom 4

Akcja rozgrywa się w niemal pustej przestrzeni sceny ograniczonej białymi ścianami. Ujmująca prostotą scenografia zaprojektowana przez Borysa Kudliczkę i Marcelego Sławińskiego pozbawiona jakichkolwiek odniesień i rekwizytów, a przy tym alegoryczna, nosi wszelkie znamiona uniwersalności. Biel ścian jest znakomitym tłem dla zaprojektowanych przez Marię Balcerek barwnych stylowych kostiumów, wywiedzionych ze szlacheckiego i góralskiego stroju. Przedstawienie zrealizowane zostało w konwencji; historia tragicznej miłości Halki do Janusza i Jontka do Halki może się zdarzyć zawsze i wszędzie.


Reżyser prowadzi akcję dynamicznie i wyraziście, konsekwentnie przeprowadzając dramat głównych bohaterów sprawnie przy tym operując chórami w dużych scenach zbiorowych. Przekłada się to na dramaturgiczną zwartość inscenizacji. Można co prawda mieć nieco wątpliwości czy wprowadzając na scenę dziecko tworząc obraz i sytuację jak z Madama Buttefly Pucciniego, nieco nie przedobrzył. W tej sytuacji scena z arią Halki Hej dzieciątko nam umiera traci na swoim dramatycznym wyrazie. Mam wrażenie, że zbyt mocnym i niejednoznacznym akcentem – symbolem okazała się też projekcja obrazu płonącej starej, zniszczonej lalki, czyżby proste przełożenie na fakt zabawy panicza z dziewczyną z ludu, którą gdy się znudzi wyrzuca się na śmietnik. Jednak te zastrzeżenia nie burzą zbytnio pozytywnego odbioru całego przedstawienia.

Halka,Bytom 3

Tym razem mocną stroną przedstawienia była jego dobrze zestawiona obsada. Z prawdziwą przyjemnością słuchałem dźwięcznego nośnego sopranu Jolanty Wagner w partii tytułowej. Jej Halka mieni się całą paletą emocji, przechodząc od stanu najwyższego szczęścia w spotkaniu z Januszem, do chwil zwątpienia i niepokoju podczas oczekiwania na spotkanie z nim, wreszcie rezygnacji i  szaleństwa prowadzącego do tragicznego finału. To była przejmująca kreacja aktorska nastawiona na pokazanie stanu emocjonalnego swojej bohaterki.


Partnerujący jej Sylwester Kostecki również zasłużył na słowa uznania. Kreślił postać nieszczęśliwego Jontka z prawdziwą pasją i wielką ekspresją, a że przy tym dobrze śpiewał mieliśmy więc przyjemność obcowania z prawdziwą kreacją wokalno-aktorską. Podobali się również pozostali wykonawcy, Bogdan Kurowski był stylowym Stolnikiem, Aleksandra Stokłosa – Zofią, Adam Szerszeń – Januszem, a Zbigniew Wunsch – Dziembą.  

Halka,Bytom 2

Bardzo korzystne wrażenie pozostawiły efektowne i dynamicznie poprowadzone sceny baletowe – mazur i tańce góralskie, w ujęciu Izadory Weiss. Pięknie śpiewały i brzmiały chóry, przygotowane przez Krystynę Krzyżanowską-Łobodę. Muzyka Moniuszki pod wytrawną batutą Tadeusza Serafina płynęła szerokim wartkim strumieniem.  Dyrygent prowadzi całość pewną ręką dbając o właściwe tempa, przejrzystość partytury oraz proporcje brzmienia solistów i orkiestry. Jednocześnie należy podkreślić dbałość o precyzję ansambli. W jego ujęciu była liryczna romantyczność muzyki Moniuszki i potęgujący się ze sceny na scenę dramatyzm.

Halka,Bytom 5

Galowe przedstawienie wznowienia Halki poprzedziło odsłonięcie popiersia Bogdana Paprockiego, który z bytomską sceną operową był szczególnie związany. Tutaj debiutował i zawsze chętnie wracał do tego teatru, gdzie zawsze otaczano go wielkim szacunkiem. Rzeźbę Adama Myjaka przekazał Operze Śląskiej w Bytomiu, na prośbę Tadeusza Kijonki, Waldemar Dąbrowski, dyrektor Opery Narodowej-Teatru Wielkiego w Warszawie

                                                                                   Adam Czopek