Przegląd nowości

Faust koncertowo

Opublikowano: poniedziałek, 08, czerwiec 2015 11:06

Symfonicznie i oratoryjnie zakończył się sezon koncertowy Filharmonii Narodowej. Zespoły pod batutą Jacka Kaspszyka wykonały Potępienie Fausta Hectora Berlioza. Dzieło to niezbyt często pojawia się na estradach koncertowych, chociaż całkiem niedawno wykonała je bardzo interesująco w wersji scenicznej Opera Nova w Bydgoszczy. Filharmonia Narodowa dysponuje natomiast nagraniem płytowym wykonanym w końcu lat 70. przez orkiestrę i chór pod dyrekcją Kazimierza Korda.

Kaspszyk Jacek 317-184

W tamtym wykonaniu uczestniczyli najlepsi w owym czasie soliści: Nicolai Gedda jako Faust, Leonard Mróz jako Mefisto i Krystyna Szostek-Radkowa jako Małgorzata. W obecnej obsadzie znaleźli się głównie śpiewacy zagraniczni, ale co najważniejsze, doskonale dobrani do swych ról. Debiutujący w Warszawie Amerykanin Michael Spyres – tenor, choć nie dorównuje u nas sławą Geddzie, to jednak dał popis wspaniałej wokalistyki, balansując na granicy śpiewu lirycznego i bohaterskiego. Popisał się imponującym głosem, nienaganną wymową francuską i jako jedyny śpiewał z pamięci.


Lionel Lhote – baryton zaangażowany do roli Mefista może zbyt często na początku korzystał z piana, ale głos miał silny i nośny jak przystało na prawdziwego diabła. Bas Adam Palka wykonał tylko jedną arię wystarczająco trudną i charakterystyczną, aby móc ocenić jego znakomitą dyspozycję głosową. Wreszcie Małgorzatą została została specjalizująca się w tej roli od dawna Lilli Paasikivi z Finlandii, dysponująca mezzosopranem o szlachetnym brzmieniu i ładnej barwie.

Michael Spyres

Co ciekawe wszyscy soliści znali doskonale charaktery kreowanych przez siebie postaci i potrafili to przekazać śpiewając. Chór Filharmonii Narodowej przygotowany perfekcyjnie w części męskiej spisywał się bez zarzutu, natomiast kobiety brzmiały interesująco w średnicy i dynamice piano. Orkiestra, której dyrygent narzucił bardzo silnie skontrastowane tempa z trudem się wyrabiała w tych szaleństwach, ale mimo to wypadała bardzo efektownie. Jak to u Berlioza prym wiodły instrumenty dęte drewniane czarujące ciepłym, szlachetnym dźwiękiem, oszałamiającą techniką w szybkich przebiegach. Bardzo dobrze spisały się też waltornie I tuba. Bardzo pięknie towarzyszyła Małgorzacie w arii pierwsza altowiolistka.

                                                                               Joanna Tumiłowicz