Przegląd nowości

Co zostało z Mozarta?

Opublikowano: sobota, 04, kwiecień 2015 13:45

W ramach Małych Warszawskich Spotkań Teatralnych przyjechał do stolicy Wrocławski Teatr Lalek z arcydziełem klasyki operowej Czarodziejskim fletem. W istocie było to mocno okrojone przedstawienie dla dzieci od lat 6 zawierające szczątkową fabułę z jeszcze bardziej spauperyzowaną warstwą muzyczną. Adaptacji libretta dokonała Elżbieta Chowaniec wraz z reżyserem Markiem Zakosteleckym. Na plus wrocławskiej inscenizacji policzyć trzeba natomiast to, że skorzystano z przetłumaczonych na polski przez Bogdana Ostromęckiego i Witolda Rudzińskiego  tekstów arii i dialogów.

Czarodziejski,Teatr Lalek 1

Autor opracowania nieśmiertelnej partytury Vratislav Sramek przełożył kilka podstawowych motywów melodycznych na głos z elektronicznym klawesynem niekiedy zastępowanym przez gitarę, kontrabas, dzwonki, flet, oraz  wspieranym przez rozmaite efekty perkusyjne. Ważne było jednak to, że większość tej zinfantylizowanej muzyki wykonywał na żywo jeden człowiek, Grzegorz Mazoń, niewątpliwie uzdolniony aktorsko i muzycznie multiinstrumentalista, któremu przypadła w spektaklu zaszczytna rola Mozarta. Przedstawienie zakończył zresztą znanym ze słynnego filmu Amadeusz Milosza Formana trywialnym śmiechem, co miało zapewne dodać autentyzmu kreowanej postaci. Rzadko w przedstawieniach teatralnych aktorowi wypada coś „własnoręcznie” zagrać na scenie, a nie tylko markować granie. Do tych kilku chwalebnych wyjątków należy Krzysztof Majchrzak, który potrafi w razie potrzeby stawić czoła klawiaturze fortepianu. Aleksandra Justa w Teatrze im. Witkacego w Zakopanem zdecydowała się wraz z zawodowym pianistą Markiem Brachą zagrać coś na cztery ręce.


Tutaj natomiast wszystko było w rękach jednego wykonawcy, który dodatkowo umiejętnie stopniował napięcie zapowiadając kolejne perypetie głównych bohaterów Tamina i Paminy, Papagena, Sarastra i Królowej nocy. Pojawiły się też trzy damy, zabrakło natomiast trzech chłopców, Monostatosa i paru pomniejszych postaci. Nie to było jednak ze stratą dla „dziecięcego spektaklu”, o wiele gorszy był sposób śpiewania mozartowskich fraz. Aktorzy Wrocławskiego Teatru Lalek wykonywali wszystko surowymi, otwartymi głosami, co przenosiło nas niechybnie w obszar muzycznego amatorstwa. Choć  korepetycje wokalne z aktorami prowadziła Magdalena Śniadecka, w efekcie rezultat sprowadził się do trzymania się w tempie i jako takiej czystości intonacyjnej. Dzieciom to pewnie nie przeszkadzało, ale przecież wiadomo, że to co się proponuje najmłodszej widowni powinno różnić się od „dorosłych” przedstawień tym, że jakość powinna być najwyższej próby, bo „czym skorupka za młodu nasiąknie...”

Czarodziejski,Teatr Lalek 2

Bezpośrednio po zakończeniu spektaklu na scenę wkroczył Olgierd Łukaszewicz, by jako prezes ZASP wręczyć Grzegorzowi Mazoniowi nagrodę stowarzyszenia im. Leon Schillera. Ten miły akcent został kompletnie zniweczony przez długie ględzenie prezesa w obecności sali pełnej już trochę zmęczonych dzieci, co świadczy o absolutnej głuchocie wybitnego skądinąd aktora. Bo trzeba przyznać, że ten przykrojony dla potrzeb dziecięcej widowni spektakl teatralny był przedsięwzięciem w sumie udanym i nawet jako wprowadzenie do smakowania Mozarta spełniał swoją rolę. Może przynajmniej tytuł dzieła Czarodziejski flet  pozostanie w pamięci młodych widzów, jako coś przyjemnego, zabawnego, z happy endem. Dobre i to.

                                                                        Joanna Tumiłowicz