Przegląd nowości

Wznieść się ponad ułomne ciało

Opublikowano: piątek, 13, marzec 2015 20:55

Francuzi w tym roku zdominowali odbywający się w rytmie biennale trzeci festiwal teatru formy „Materia Prima” (Kraków: 21-28 lutego 2015) zarówno pod względem ilości (cztery zespoły na ogólną liczbę dwunastu, przy czym pozostałe kraje reprezentowane były po jednym przedstawieniu), jak i pomysłowości pokazanych widowisk.

Boska komedia 1

Występy włoskiej Nogravity Dance Company oraz francuskiej Compagnie 111 stanowiły wyzwanie, a przynajmniej tak się mogło wydawać, rzucone prawom grawitacji. Przy czym pierwsi czynili to skrycie, nie ujawniając przed widzami arkanów swej sztuki. Spektakl „Boska komedia: z piekła do nieba” w sposób zaledwie pretekstowy nawiązywał do Dantego, dla porządku kilkakrotnie cytowanego przez głos dobiegający zza kulis.


Na ekranie w głębi sceny można było śledzić pokaz niezwykłych figur kreślonych w powietrzu. Przedzielały je solowe i w duecie układy choreograficzne, wykonywane na proscenium.

Boska komedia 2

Tydzień później, tego rodzaju prestidigitatorstwo zdemaskowało czterech fenomenalnych artystów francuskich w przedstawieniu „Plan B”. Naprzód dali popis umiejętności akrobatycznych na pochylni, która wraz z upływem czasu coraz bardziej stawała się pionową ścianą.

Boska komedia 3

W niektórych epizodach dochodziła do tego gra białymi piłeczkami, przydająca akcji pozorów fabularnych, a co za tym idzie przywołując rodzącą się żądzę posiadania i zawładnięcia nimi, lub odwrotnie, dawała znać o sobie zdolność do współdziałania opartego na zaufaniu.


W pewnym momencie ściana znika, a na podłodze, przed ekranem w głębi, leżące na boku, bądź z podłożonym pod plecyma wózeczkami na kółkach, postacie  przesuwają się i kręcą, wykonując młynki w różnych kierunkach, co za pośrednictwem kamery wyświetlane jest na ekranie, dając złudzenie nieważkości, unoszenia się w powietrzu.

Plan B 1

Pierwiastki fabularne i narracyjne zdominowały spektakle: niemiecki „Ogród Elzy” oraz francuski „Natychmiast!”. Pierwszy, w wykonaniu Anny Pleschke, w dość naiwny sposób przywołuje grozę i okrucieństwo niemieckich obozów koncentracyjnych, ogniskując swoją akcję wokół perwersyjnego sadyzmu tytułowej Elzy, esesmańskiej lekarki.

Plan B 2

Niestety, poprzestaje on na fetyszystycznie potraktowanych akcesoriach i rekwizytach ze świata kacetów, a więc czarnym mundurze, groteskowym pejczu ze względu na swą monstrualną długość, włosach ofiar. 


Drugi, prezentowany przez Compagnie l’Immédiat, jest przypowieścią o zbuntowanych przedmiotach, które starają się zawładnąć ludźmi, a przynajmniej uprzykrzyć im życie poprzez nieustanne zastawianie na nich pułapek. Można się w tym dopatrzyć refleksu ballady Johanna Wolfganga Goethego „Uczeń czarnoksiężnika” o uwolnieniu mocy, nad którymi w dalszym ciągu nie jest się w stanie zapanować.

Natychmiast

Nurt teatru plastycznego, obywającego się bez odwoływania się do werbalnych środków wyrazu, reprezentowały przedstawienia Philippe’a Gentyego oraz Adolfa Weltschka, dyrektora krakowskiego teatru „Groteska”, organizatora festiwalu. Spokrewnia je motyw miłości, opierającej się destrukcyjnym siłom śmierci i przemocy. „Nie zapomnij mnie” sytuuje swą opowieść w mroźnym krajobrazie, w którym wszystko tężeje, nawet woda zamienia się w lód i zamiast przynosić ożywienie, zabija.


Poza tym postacie zmagają się ze swoimi przyzwyczajeniami, które stają się ich drugą naturą, przybierając formę dźwiganych kukieł-sobowtórów, przytoczonych do pleców. W końcu trudno odróżnić je od żywych aktorów, tak jak zatraca się granica między własnym poczuciem tożsamości a nabytymi rolami i wizerunkami, narzuconymi przez kulturę i społeczeństwo.

Przemiany 1

Jedynie para zakochanych nie poddaje się temu, a nawet śmierci, w imieniu której przybywają po nich jej wysłannicy-karawaniarze, uwożący ich saniami, z których jednak udaje się im zbiec.

Przemiany 2

Z kolei „Przemiany” to dzieje świata od wyłaniającej się z chaosu praformy, poprzez pojawienie się ludzi, po narodziny zbrodni, szerzonej podczas wojen przez żołnierzy. I znów ich gniew będą w stanie przetrwać i odradzać się kobieta i mężczyzna, których połączy uczucie. Biegowi wydarzeń towarzyszy wyłącznie muzyka, w tym z „Exodusu” Wojciecha Kilara.


O ile jednak początkowe sceny przedstawienia, operujące czystymi środkami wizualnymi jak różnobarwne, przeobrażające się kształty, efekty świetlne i projekcje, wywierały znaczne wrażenie, to wraz z uzyskiwaniem przewagi przez alegoryczną opowieść, przybierającą mimiczno-taneczną postać, w coraz większym stopniu wkradała się swoista naiwność zbyt jednoznacznego, uproszczonego obrazowania.

Ogrod Elzy

Szkoda, że w ramach towarzyszącej konferencji, jako źródeł teatru formy obok działalności Tadeusza Kantora i Józefa Szajny (dołączenie Jerzego Grotowskiego w tym kontekście uznać należy za nieporozumienie, ponieważ był on skoncentrowany głównie na aktorze i jego relacji z widzem) nie przywołano Leszka Mądzika i Sceny Plastycznej KUL-u, których poszukiwania wydawały się najbardziej wychodzić naprzeciw obecnym tendencjom w tym względzie, z którymi mieliśmy do czynienia podczas omawianego festiwalu.

                                                             Lesław Czapliński