Przegląd nowości

Beczała znów najlepszy w MET

Opublikowano: wtorek, 10, marzec 2015 12:56

Transmisja radiowa z Nowego Jorku premiery dwóch oper Jolanty Czakowskiego i Zamku Księcia Sinobrodego Bartoka na antenie niezawodnej „Dwójki” przyniosła potwierdzenie znakomitej klasy naszego czołowego tenora Piotra Beczały, który wystąpił w Jolancie, kreując rolę rycerza Vaudemonta, pod batutą Valery Gergieva i w reżyserii  Mariusza Trelińskiego.

Piotr Beczala 965-276

Inscenizację tę poznała wcześniej warszawska publiczność, choć bez największych gwiazd – bez  Piotra Beczały i Anny Netrebko. Wystąpili wówczas bardzo dobrzy soliści Teatru Maryjskiego Sergei Skorokhodov – Tatiana Monogarova, którzy jednak nie dysponowali tak atrakcyjnymi głosami, jak soliści wybrani do MET.


Tutaj obsada była w przeważającej mierze rosyjska, poza właśnie Piotrem Beczałą i znaną z Warszawy Judytą w Zamku Sinobrodego Nadją Michael. Piotr Beczała jednak przebił wszystkich, nawet Annę Netrebko, zarówno pod względem czystości operowania głosem, jak i prowadzenia frazy muzycznej. Jego fermaty w duecie z Jolantą były wręcz zjawiskowe, oczywiście wytrzymane skwapliwie przez doskonałego dyrygenta.

Beczala,Netrebko

Anna Netrebko śpiewała na swoim znakomitym poziomie, choć być może brakowało w jej głosie żaru znanego z poprzednich jej kreacji. Alexei Tanovitski w roli jej ojca, czyli Króle Rene niczym nie zaskoczył, prezentował głos mocno rozwibrowany, tak samo jak podczas wykonania opery w Warszawie, a miejscami nawet zawodził intonacyjnie. Pozostali wykonawcy byli na dosyć średnim poziomie. Dobrze wypadła para wykonawców w operze Beli Bartoka. Sopranistkę już chwaliliśmy, natomiast jako Sinobrody wystąpił z dużym sukcesem Mikhail Petrenko wykonując swoją trudną partię bardzo muzykalnie, nienagannie emisyjnie i do tego w języku węgierskim. Jak donoszą świadkowie wydarzenia nowojorskiej publiczności podobała się inscenizacja będąca dziełem polskich artystów, ale nie ulega wątpliwości, że obecność Piotra Beczały dodała wartości całemu wydarzeniu, które trzeba uznać za kulturalny sukces Polski.

                                                                                           Joanna Tumiłowicz