

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościRosja, jaka chciała być
Strona 2 z 2
Przecież wciąż jeszcze drzemie w nas nadzieja, że to nie jest czysta utopia, że przy spełnieniu pewnych warunków to się wreszcie kiedyś uda. Na plakacie ucharakteryzowana na rosyjską dziewoję Magdalena Smalara, nie ma w tym spektaklu, opartym na opowiadaniu Epifańskie śluzy roli czołowej, pokazuje jednak to, co stanowi istotę podejścia Rosjanki do zachodnich standardów. Radość życia, ironię, sceptycyzm i akcentowaną przepaść dzielącą nas – choć nie ma tu słowa o Polsce – i ich. W treści sztuki mamy do czynienia ze zderzeniem postaw Anglika, Niemców i Rosjan, jest też rozgrywająca się jakby na marginesie historia miłosna Bertranda – brytyjskiego inżyniera na carskim kontrakcie, oraz jego żony Mary. Ten równoległy dramat wplata się w główną historię budowy wielkiej drogi wodnej przecinającej Rosję wszerz, i być może stanowi jakieś uzasadnienie upadku całej idei. W domyśle – tego typu rozmaite przedsięwzięcia podejmowano w tym kraju wiele razy i skrzętnie tuszowano trudności w realizacji, a zwłaszcza ogrom ludzkich ofiar na skutek błędnych decyzji. Dla Bertranda cała przygoda kończy się tragicznie – car Piotr I każe go stracić, bo nie wykonał powierzonego mu zadania. Wszystko rozgrywa się jednak głównie w wyobraźni i niedopowiedzeniach, a więc oddziałuje silniej niż przekaz wprost, co w dużej mierze jest zasługą reżysera i autora adaptacji Krzysztofa Rekowskiego. Główny ciężar spektaklu spoczywa na Oskarze Hamerskim, który nie dość, że z urody przypomina Anglika, niemal doskonale odegrał rolę brytyjskiego inżyniera, człowieka powściągliwego, rzeczowego, ale i kompletnie bezbronnego w konfronacji z realiami Rosji. Ząb aktorskiej metamorfozy dostrzegłam też w Carze Piotrze Marcina Sztabińskiego; jak sobie przypominam też mu nieźle wyszła rola młodego Stalina w innym spektaklu Teatru Dramatycznego M.St. Warszawy. Z uproszczonej scenografii Jana Kozikowskiego najlepiej odbierało się projekcje wideo Emilii Sadowskiej filmowane w jakimś porcie, który tylko imitował nabrzeża Newy. Obsesyjną atmosferę spektaklu świetnie też podkreślała muzyka, której autorstwo przypisuje się Marcinowi Mirowskiemu, jednak główny trzon dźwiękowy tego materiału stanowi cytat z nigdzie nie odnotowanej w programie opery (Haendla?), z arii staccato wykonywanej przez sopran męski, charakterystycznie, nerwowo i obsesyjnie właśnie. Brawa za pomysł, minus za łatwiznę. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||