Przegląd nowości

Artyści z probówki

Opublikowano: niedziela, 30, listopad 2014 13:32

Wbrew pozorom nie chodzi tutaj o homunkulusa, ale raczej o nową formułę edukacyjną dla młodzieży muzycznej, którą zapoczątkowało Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie. Podtytuł wyjaśnia więcej – „wszystko, co chcielibyście wiedzieć o muzyce współczesnej, ale baliście się zapytać”. Jest więc tutaj zawarta pewna doza prowokacji, co zresztą wydaje się zupełnie normalne w przypadku warszawskiego CSW, które lubi zaskakiwać a nawet szokować. 

Strumillo Andrzej

Tak jak szerokie jest pojęcie wizualnej sztuki współczesnej tak samo we współczesnej muzyce pojawiają się nurty na tyle nietypowe, że wychodzące daleko poza tradycyjne pojęcie sztuki muzycznej. Muzyczna Probówka 2014 stawia na interdyscyplinarność, poszukuje związków muzyki i sztuk wizualnych, trochę po to, aby poszerzyć krąg osób zainteresowanych, bo większość bezpłatnych wykładów, warsztatów i innych działań edukacyjno-kulturalnych dedykowana jest niezwiązanym zawodowo z muzyką (przynajmniej na razie).

 


28 listopada na takim mini kursie muzyczno-plastycznym mieliśmy przyjemność wysłuchać niezwykle interesującego wykładu o sztuce prof. Andrzeja Strumiłły, który opowiadał zarówno o swoich studiach u „ojca polskiej awangardy malarskiej” Władysława Strzemińskiego w Łodzi, jak i późniejszych doświadczeniach artystycznych.

Bauer Andrzej 652-415

Zwrócił też uwagę, że każdy z nas ma prócz zmysłu wzroku i słuchu także tzw. oko i ucho wewnętrzne, które dla artysty jest bodaj równie ważne jak zmysły zewnętrzne. Prof. Strumiłło zaprezentował też swoje cztery prace plastyczne będące ilustracjami do wierszy Czesława Miłosza, a więc pokazujące jak blisko może być plastyka i poezja. W sztuce wyraźnie widać, że nowe prądy pojawiające się w którejś z wybranych dziedzin szybko przenikają do innych, tak jak dadaizm być może wpłynął na zaistnienie kubizmu, a w muzyce i w malarstwie pojawiła się w podobnym czasie nowa figuratywność i nowy romantyzm.


Po spotkaniu z profesorem Strumiłłą na estradę Sali Laboratorium (stąd tytuł Probówka) weszli młodzi instrumentaliści z Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina, tworzący zespół The Crew, którzy zapowiedzeni przez koordynatora projektu Lecha Dzierżanowskiego zaprezentowali muzyczną próbę trzech przygotowywanych utworów współczesnych. Najpierw z towarzyszeniem znakomitych solistów i pedagogów Klaudiusza Barana – akordeon i Andrzeja Bauera – wiolonczela, zagrali cztery części kompozycji Sofii Gubaiduliny Siedem Ostatnich Słów na wiolonczelę, akordeon i orkiestrę smyczkową.

Baran Klaudiusz

Na wstępie prof. Andrzej Bauer opowiedział o genezie utworu, który w realiach byłego ZSRR mógł zaistnieć pod tytułem Partita, bowiem wszelkie odniesienia religijne były w ówczesnej sztuce ZSRR wykluczone. Ten bardzo skromny wyrazowo i skupiony utwór charakteryzował się m.in. glissandami wykonywanymi na wiolonczeli (co całkiem proste dla wykonawcy), ale także na akordeonie guzikowym, który ma dokładnie ustalony strój dźwięków. Glissanda na akordeonie to zabieg tyleż skomplikowany, co też zapewne ryzykowny dla instrumentu i wymagający nie lada sztuki od solisty. W drugiej części próby zespół przygotowywał nieco trudniejszy rytmicznie utwór Grave Witolda Lutosławskiego. Ponieważ ambicją The Crew jest granie bez dyrygenta, więc członkowie zespołu powinni nie tylko doskonale się słyszeć, ale także mieć „w uchu” całą partyturę utworu, aby nie wypaść z rytmu, rzeczywiście dosyć złożonego i zmiennego. Prof. Bauer radził młodym muzykom, aby grając liczyli na głos, gdyż Grave bez precyzji szybko się rozsypie. Zespół The Crew wziął się za wykonanie trudniejszej wersji utworu, na orkiestrę smyczkową i wiolonczelę – pierwotna była na fortepian i wiolonczelę, gdzie odpowiedzialność za precyzję spada tylko na dwójkę artystów.


Wreszcie na estradę weszła znakomita saksofonistka Alina Mleczko, aby z młodymi instrumentalistami popróbować kompozycję Pawła Mykietyna specjalnie dla niej napisaną Sonatina für Alina. Utwór ten pierwotnie napisany na elektronikę i saksofon ma też swoją wersję bez taśmy, w której efekty elektroniczne mają wydawać instrumenty smyczkowe. Tworzenie w sposób improwizowany rozmaitych szumów i „brudów” dźwiękowych na skrzypcach i altówkach okazało się znakomitą zabawą dla muzycznej młodzieży, ale wyszło też na jaw, że tu bardzo potrzebna jest umiejętność  dostosowania się do brzmienia pozostałych instrumentów oraz solistycznie potraktowanego saksofonu stosującego typowe dla Pawła Mykietyna przebiegi melodyczno-rytmiczne, wykorzystane wcześniej w znanych Sonetach miłosnych do słów Szekspira.

Alina Mleczko

Wniosek z probówkowych warsztatów jednoznacznie wskazuje, że wykonanie zaproponowanych utworów na koncercie publicznym wymaga jeszcze wiele pracy. Eksperyment jest rzeczą ważną, trzeba jednak zadbać o to, aby nie powstała sytuacja, że słuchacze bardziej obeznani z muzyką współczesną będą się obawiali zapytać artystów, czy wykonali tylko to co zostało zapisane przez kompozytora.

                                                                       Joanna Tumiłowicz