Przegląd nowości

Sztuka do kotleta

Opublikowano: wtorek, 25, listopad 2014 10:34

Spektakl Johna Logana, RED w Teatrze Dramatycznym M.St. Warszawy stwarza okazję do dyskusji o roli sztuki w społeczeństwie. Słynny malarz Mark Rothko ustami natchnionego aktora Janusza R. Nowickiego wypowiada kilka prawd, z którymi musi się zmierzyć każdy prawdziwy artysta.

Red,plakat

Po pierwsze nie można tworzyć wielkich dzieł, jeśli się nie ma odpowiedniego przygotowania intelektualnego, jeśli się nie przeczytało podstawowych pozycji literatury filozoficznej, Nietzschego, Heideggera, Freuda i jeśli się nie słucha muzyki nawiększych mistrzów, Bacha, Mozarta, Beethovena. Po drugie nie można stworzyć nic nowego, jeśli się nie pozna, ale także jeśli się nie zaneguje dorobku sztuki przeszłości, nawet całkiem nieodległej. Po trzecie wreszcie nie uda się osiągnąć sukcesu w sztuce jeśli nie znajdzie się jakiegoś sposobu na przekazanie swych idei ludziom, publiczności, jeśli się nie znajdzie odpowiedniego miejsca, do którego ludzie zechcą przychodzić, aby kontemplować, rozmyślać i podziwiać.


Wszystkie te sprawy Mark Rothko w sposób bardzo dynamiczny wykłada przed swym pomocnikiem, uczniem, początkującym malarzem, którego z talentem kreuje Julian Świeżewski, debiutujący w tak odpowiedzialnej  roli na scenie. Problem pojawia się z całkiem nieoczekiwanej strony – malarz otrzymał zamówienie na kilka wielkich płócien dla luksusowej restauracji  w supernowoczesnym hotelu Four Seasons otwieranym w 1959 roku na Manhattanie.

Janusz Nowick

Kontrakt jest szalenie korzystny finansowo, staje się więc przedmiotem dumy, ale budzi również szereg wątpliwości u samego artysty. Dowiaduje się on, że pewne osoby twierdzą, iż jego wyrafinowane abstrakcyjne płótna epatujące kolorami będą odbierać apetyt klientom restauracji. U niego samego powstaje więc wątpliwość, czy konsumenci podczas spożywania posiłków będą wystarczająco zainteresowani wielką sztuką na ścianach lokalu. Podobny problem został wyłożony przez kompozytora Richarda Straussa w operze Ariadna na Naxos, którą niedawno zaprezentowała w wersji koncertowej Filharmonia Narodowa pod baturą Jacka Kaspszyka, Tam również twórca czuje się poniżony na wieść, że jego dzieło będzie towarzyszyć zabawie i sutej uczcie w pałacu.


W efekcie kompozytor się buntuje, a malarz rezygnuje z kontraktu. W kameralnym spektaklu reżyserowanym przez Agnieszkę Lipiec-Wróblewską  atmosferę pracowni malarskiej, niezależnie od burzliwych sporów, tworzą świetnie dobrane elementy scenografii i typowe dla malarza rekwizyty – sztalugi, blejtramy, płótno, które jest na oczach publiczności gruntowane i malowane, wreszcie liczne farby i pigmenty, które w szale dyskusji służą do wysypywania, ciskania w młodego adepta.

Julian Swiezewski

Wkoło roznosi się charakterystyczny zapach farby. Autorka scenografii i kostiumów Agnieszka Zawadowska, zadbała nawet o typowe dla ambitnej młodzieży artystycznej charakterystyczne nakrycie głowy – czapeczkę narciarską, z której jednak podczas premierowego przedstawienia zrezygnowano. Sądzę wszak, że spektakl może być pozycją obowiązkową np. dla studentów Akademii Sztuk Pięknych, bo porusza szereg instotnych problemów z dziedziny sztuki współczesnej i stanowi doskonałe wyjście do debaty nad miejscem artysty w społeczeństwie. Dodajmy, że spektaklowi towarzyszy dobrze dobrana ilustracja muzyczna w stylu minimal, przygotowana przez Jana Miklaszewskiego.

                                                                      Joanna Tumiłowicz