Ojczyzno! Nie mogłam Cię obronić, niechaj przynajmniej Cię uwiecznię.
Te znamienne słowa wypowiedziała księżna Izabela Czartoryska po III rozbiorze Polski, wielka patriotka, bardzo zasłużona dla kultury polskiej, m.in. w dziedzinie literatury i muzealnictwa. Prapremiera śpiewogry Pielgrzym z Dobromila, z librettem Adama Kłodzińskiego wg powieści księżnej Izabeli Czartoryskiej z muzyką Wincentego Lessla (ok. 1750-ok.1825), miała miejsce w Sieniawie w 1819 roku, ok. 40 km od Rzeszowa, w pałacu Czartoryskich, z okazji urodzin księżnej Izabeli. Podobno rolę Pielgrzyma grał sam książę Adam Czartoryski.

Potem śpiewogra poszła w zapomnienie. Jednak duch niespokojny w osobie dr Anny Szałygi-Kuźmy z Uniwersytetu Rzeszowskiego spowodował, iż dziwnym trafem graniczącym z cudem dzieło odnalezione znowu zaczęło żyć. Na ślad śpiewogry „Pielgrzym z Dobromila” trafiłam przypadkowo, nabywając kiedyś w antykwariacie muzycznym książkę autorstwa krakowskiego muzykologa – pani Anny Papierzowej – „Libretta oper polskich z lat 1800-1830”, wyd. przez PWM w 1959 roku. Dla mnie osobiście było to „odkrycie”, jako że jestem urodzona i wychowana w owym Dobromilu (obecnie woj. lwowskie), a z profesji byłam śpiewaczką operową (absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu w klasie prof. Antoniny Kaweckiej), obecnie jestem pedagogiem wokalnym. – mówi Anna Szałyga.
Śpiewogra „Pielgrzym z Dobromila”, jak wiele innych utworów epoki przedmoniuszkowskiej, wystawianych na dworach możnych w czasie zaborów (w tym wypadku Galicji), spełniała ważną rolę w tworzeniu oryginalnych wartości kulturalnych, upowszechnianiu wyższego poziomu życia towarzyskiego, pielęgnowaniu zamiłowania do języka i literatury ojczystej, przeszłości narodowej (St. Durski „Pamiętnik teatralny”, rok XIX, zesz. 1-2, str. 48).

Dlatego uważam, że i ten utwór zasługuje na zaprezentowanie go publiczności jako relikt przeszłości, tym bardziej, że wyszedł spod pióra Izabeli Czartoryskiej, która oprócz działalności literackiej położyła ogromne zasługi w tworzeniu muzealnictwa polskiego. Dbała też o religijne wychowanie społeczeństwa polskiego (jest autorką książki o tej tematyce „Książka do pacierzy dla dzieci wiejskich podczas Mszy Świętej. Dla szkółki puławskiej napisana.”). „Pielgrzym z Dobromila” zaczyna się pięknym hymnem do Boga. Niedawno ogłoszony błogosławionym przez Papieża Jana Pawła II – August (Gucio) Czartoryski był prawnukiem Izabeli” – pisze dr Anna Szałyga w programie rzeszowskiej premiery Pielgrzyma z Dobromila. Warto przypomnieć, iż Puławy, dawna rezydencja Czartoryskich, była na przełomie XVIII i XIX wieku żywym ośrodkiem polskości – kulturalnym, oświatowym, filantropijnym, a zarazem ośrodkiem literackiego sentymentalizmu. Ośrodek ten, po upadku Powstania Kościuszkowskiego, został przeniesiony do Sieniawy, nic nie tracąc ze swej prężności. Jak w Puławach, działał tam teatr, orkiestra, odbywały się koncerty i spektakle muzyczne i teatralne.
Rzeszowska premiera Pielgrzyma z Dobromila była wydarzeniem niecodziennym choćby i dlatego, iż było to pierwsze wykonanie w Rzeszowie, po sieniawskiej prapremierze w 1819 roku, dzieła odnalezionego – w formie libretta, z rekonstrukcją części muzycznej, starannie dokonanej przez niestrudzoną i oddaną całej sprawie dr Annę Szałygę.

Spektakl to niecodzienny także i z tego powodu, że na scenie, oprócz zawodowych śpiewaków, pedagogów muzycznych, jak Stanisława Mikołajczyk-Madej, Klemens Gudel, Andrzej Jasiński, Dariusz Kosak, pojawili się też ich uczniowie i studenci, a także małe dzieci, co dodawało szczególnego smaku i, co tu dużo mówić, ciepłego, serdecznego i życzliwego klimatu całej scenicznej prezentacji. Całości towarzyszyła lekka i pogodna muzyka zrekonstruowana z dzieł nadwornego kapelmistrza i kompozytora dworu Czartoryskich w Puławach i Sieniawie, Wincentego Lessla w wykonaniu zespołu instrumentalnego pod moim kierunkiem złożonego z pedagogów muzycznych i muzyków rzeszowskiej Filharmonii. Spektakl poprzedziło słowo Łukasza Rusina o historii powstania i rekonstrukcji dzieła.

Rzeszowska premiera miała miejsce w Teatrze „Maska” w dniu 19 grudnia 2004 roku, a więc 10 lat temu. Z tej to okazji w rzeszowskim ratuszu w dniu 4 października 2014 roku miał miejsce nadzwyczajny wieczór muzyczny dofinansowany ze środków Gminy Miasto Rzeszów, na którym przedstawiono fragmenty Pielgrzyma z Dobromila.
Całość reżyserował zgrabnie i kompetentnie doświadczony rzeszowski pedagog i animator kultury teatralnej Jerzy Czosnyka, nastrojową scenografię przygotowały Grażyna Wieczorek i Maria Klejbach, opracowania muzycznego i instrumentacji dokonał Andrzej Jakubowski, układ tańca przygotowała Barbara Kotwasińska. A Jasiuk pełen ochoty do swojej spieszy roboty – ten refren z arii Gdy w poranek świeży w zgrabnym wykonaniu Jasiuka, czyli Darka Kosaka, śpiewała cała sala.

Z wdzięków ja nie szukam chluby – to początkowy fragment Piosnki Rózi w uroczym wykonaniu Karoliny Gajdy, a piosnkę Hej, Rozyno, hej, dziewczyno z werwą śpiewała Justyna Świder-Soczek. Dostojny Pielgrzym, w którego wcielił się Andrzej Jasiński z Przemyśla, mocnym, pełnym wyrazu głosem śpiewał Pieśń o Janie Zamoyskim o patriotycznej wymowie. Uroczysta pieśń religijna kończąca śpiewogrę Tobie my, Panie w wykonaniu wszystkich solistów zakończyła pierwszą część wieczoru, ubarwioną wspomnieniami i anegdotami. Zachwycona publiczność wypełniła po brzegi salę posiedzeń rzeszowskiego ratusza.

Nadzwyczajny wieczór muzyczny w rzeszowskim ratuszu był artystycznym zwieńczeniem IX Sesji Naukowej „Musica Resoviana” zorganizowanej staraniem Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego, Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego i Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, gdzie sesja miała miejsce. Towarzyszyły jej dwie wystawy – o realizacji śpiewogry „Pielgrzym z Dobromila” oraz działalności artystycznej i pedagogicznej Stanisława Szabata.
Sesję rozpoczął duet w składzie: Katarzyna Kubicz – skrzypce i Aleksandra Kowalska – wiolonczela z Zespołu Szkół Muzycznych nr 2 im. W. Kilara w Rzeszowie grający z wielką starannością muzykę dawną epoki baroku. Interesujący wykład inauguracyjny o obecności edukacji muzycznej na Uniwersytecie Rzeszowskim, od Katedry Wychowania Muzycznego WSP, poprzez Instytut Muzyki UR do niedawno utworzonego Wydziału Muzyki UR, wygłosił dziekan Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. dr hab. Mirosław Dymon.

O powstawaniu Uniwersytetu Rzeszowskiego, jego wadze i znaczeniu, mówił jego współtwórca, swego czasu prezydent Rzeszowa dr Mieczysław Janowski, współzałożyciel i Honorowy Członek Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego.

O rekonstrukcji „Pielgrzym z Dobromila” pisała polska prasa regionalna i krajowa, także pisma muzyczne i muzykologiczne, z rzeszowskim „Kamertonem” włącznie. W „Źródle Diecezji Rzeszowskiej” nr 3/2005 napisano: Rzeszowscy artyści, pedagodzy i animatorzy kultury pokazali, że są godni kreowania najlepszych tradycji i wzorów kultury polskiej. Także i publiczność po raz kolejny pokazała, jakich wartości w sztuce oczekuje i jakie ceni.
Monika Partyk w „Ruchu Muzycznym” (nr. 8 z 17 kwietnia 2005 roku) napisała: Księżna, patrząca na ten spektakl w krakowskim Muzeum Czartoryskich z portretu, słuchała – jak sądzę – owych śpiewów nader życzliwie. Była bowiem świadkiem czegoś, co dla „uwieczniania ojczyzny”, do którego tak dążyła, ma wartość znacznie większą niż pusty tytuł na pożółkłych kartkach za szkłem muzealnej gablotki.

Dodajmy, że spektaklowi towarzyszyła wystawa oryginalnych wydań książki księżnej Izabeli Czartoryskiej pt. „Pielgrzym w Dobromilu czyli nauki wieyskie” ze zbiorów Muzeum Czartoryskich w Krakowie, a także portret samej księżnej. Z kolei „Dziennik Polski” w Krakowie w numerze 9/195 z 3-9 marca 2005 roku piórem AN o krakowskiej premierze Pielgrzyma... pisze m.in.: Książka [...] pełniła w dobie zaborów ważną rolę w pielęgnowaniu języka ojczystego, wartości narodowych, dumy z przeszłości. [...] Dziś, w 185 lat po prapremierze, za sprawą Fundacji Czartoryskich i Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego, mamy okazję poznać od nowa zupełnie zapomnianego „Pielgrzyma...”.

Justyna Woś w Gazecie Codziennej „Nowiny” z 1-3 kwietnia 2005 roku po prezentacji śpiewogry w miejscu, gdzie w marcu 1819 roku miała ona swoją prapremierę w pałacu Sieniawie 5 marca 2005 roku pisze: Sala balowa pałacu w Sieniawie rozświetlona kandelabrami, nobliwa publiczność. Na urodziny księżnej licznie zjechała okolica. Mamy gości z Rzeszowa, Przeworska, Jarosławia, Przemyśla – cieszy się Michał Kochanowski, dyrektor Zespołu Pałacowo-Parkowego w Sieniawie. [...] Publiczność fetuje artystów. Oklaski, kwiaty, gratulacje. [...] Działa nostalgiczny czar ramotki. Ożywiony teatr dworski przenosi widzów w czasie.
Do świata, którego już nie ma. W „Gazecie Codziennej Nowiny” w Rzeszowie z 7 czerwca 2005 roku Andrzej Piątek o kolejnych prezentacjach śpiewogry tak pisze m.in.: Zaletą spektaklu jest lekka, pogodna muzyka, grana przez zespół rzeszowskich nauczycieli i muzyków filharmonii, pod batutą Andrzeja Szypuły, dyrygenta, animatora kultury, odkrywcy spuścizny po wybitnym kompozytorze Zygmuncie Mycielskim. [...] „Pielgrzym” [...] zaistniał na scenie kolejno w Teatrze „Maska” w Rzeszowie, krakowskim Arsenale i pałacu w Sieniawie. Wkrótce pojedzie do Puław, siedziby rodowej ks. Izabeli, na „Izabeliadę”, ważną imprezę poświęconą tej nietuzinkowej kobiecie, miłośniczce sztuki, pisarce i feministce.

Trzeba nieustannie sięgać do korzeni naszej narodowej kultury. Naród, który traci pamięć – ginie. Obyśmy tej pamięci, umiłowania tradycji i narodowej kultury, nigdy nie utracili! Warto dodać, iż spektakl grano 22 razy, m.in. trzykrotnie na Zamku Królewskim w Warszawie, w Zamku w Łańcucie i Sieniawie, Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu, Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, Domu Kultury „Chemik” w Puławach, auli Uniwersytetu Rzeszowskiego, Akademii Muzycznej we Lwowie i Wrocławiu. Z przyjemnością konstatuję, iż odkrywczy trud dr Anny Szałygi nie poszedł na marne i wydaje coraz lepsze i obfitsze owoce. Albowiem muzyczna pasja tej niezwykłej artystki z wielką skutecznością przekłada się na jej talenty organizacyjne, promocyjne, naukowe, pedagogiczne, zmuszając wszystkich wokół, z niżej podpisanym włącznie, do nieustannej pracy nad coraz lepszym kształtem wspomnianej śpiewogry...
Andrzej Szypuła