Przegląd nowości

Zdradliwy Zamek

Opublikowano: środa, 12, listopad 2014 16:59

Sala Wielka Zamku Królewskiego w Warszawie jest z pewnością miejscem reprezentacyjnym i bardzo prestiżowym dla rozmaitych uroczystości i koncertów, jednak orkiestry symfoniczne nie powinny tam występować. W sumie niewielka kubatura i wyłożone marmurem ściany odbijają dźwięki tworząc niemiłą dla ucha magmę. Przekonali się o tym muzycy Sinfonii Iuventus, którzy pod kierunkiem Michała Maciaszczyka dali koncert muzyki wiedeńskiej. Haydn w postaci Symfonii nr 88 G-dur  przyniósł pierwsze oznaki zagrożenia, choć dyrygent niezwykle plastycznie formował klasyczną formę tego pogodnego, wręcz radosnego dzieła.

Iuventus 2014-1.10.28

W pierwszej części akcentowane wejścia instrumentów dętych blaszanych trochę dudniły w uszach, ale były to tylko okazjonalne epizody. Pięknie zabrzmiał obój w wolnej części II, spokojnie naśladując „stąpanie" po pałacowych salonach. Rewelacyjny okazał się Menuet, a zwłaszcza środkowe Trio, z którego dyrygent wydobył maksimum ludowej śpiewności i taneczności.


Szalenie efektownie zaprezentował się motoryczny finał, najpierw uwypuklający staccato fagotu,zaś koda zagrana dwa razy szybciej była nie tylko sprawdzianem dla smyczków, lecz także doskonałym świadectwem temperamentu i muzykalności.

W Koncercie skrzypcowym A-dur K 219 W. A. Mozarta Michał Maciaszczyk zaprezentował się jako skrzypek lecz zaczął niefortunnie, zepsuł cały efekt intonując pojawiający się jakby „znikąd" pierwszy dźwięk zdecydowanie za nisko. Potem jednak mógł się zrehabilitować wykonując precyzyjnie Mozartowskie figuracje, jednak tutaj sporo satysfakcji odebrała mu orkiestra, której on nie potrafił wyciszyć, a grając  sami nie mogli powstrzymać swoich emocji i skutecznie zagłuszali solistę, zwłaszcza w części I. Dopiero pod koniec dopuścili skrzypka do głosu, który z dużym rozmachem wykonał trudną kadencję Józefa Joachima. Część wolna koncertu była też zdecydowanie cichsza. Być może członkowie orkiestry usłyszeli, że jednak w sali jest jeszcze solista.

Na zakończenie wieczoru Sinfonia Iuventus zagrała stosunkowo rzadko wykonywaną VI Symfonię  C -dur D.589 Franciszka Schuberta. Ten taneczny niemal, pogodny i beztroski utwór mógł być zaakceptowany tylko w połowie. Fragmenty grane piano lub z solówkami instrumentów dętych drewnianych cieszyły ucho. Sekwencje tutti i forte z dodatkiem kotłów  układały się jak odgłosy z blaszanej balii , płasko i homogenicznie. A szkoda, bo program koncertu był ułożony ze smakiem, zaś dyrygentowi nie brakowało talentu i temperamentu.

                                                                                    Joanna Tumiłowicz