

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościBartłomiej Nizioł. Nadzieja polskiej wiolinistyki
Strona 2 z 5
W latach 1984-1986 jego rozwojem muzycznym kierował Stanisław Hajzer z Zielonej Góry, do którego dojeżdżał raz na dwa tygodnie na weekendy, oficjalnie kształcąc się w ZSM im. Feliksa Nowowiejskiego w Szczecinie. Jak przystało na ucznia lubiącego na co dzień kopać piłkę, przymus spędzania pięciu godzin w pociągu – tyle trwała podróż do Zielonej Góry – przełożył się na umiejętność szybkiego opanowywania materiału muzycznego bez brania skrzypiec do rąk. Niekorzystne było jednak to, że lekcje u Hajzera odbywały się rzadko. Po latach Nizioł wspominał o niedogodnościach tamtej współpracy: „To był ekstremalnie wymagający pedagog i na pewno wiele skorzystałem na lekcjach z nim, ale było mi ciężko wytrzymać psychicznie i pewnego dnia oświadczyłem rodzicom, że trzeba coś zrobić, bo ja już nie mogę znieść presji […]”. Eksplozja talentu Jako dwunastolatek trafił pod skrzydła Jadwigi Kaliszewskiej, do Państwowego Liceum Muzycznego w Poznaniu, gdzie zamieszkał w internacie. Mistrzyni Bartka szybko zdała sobie sprawę z jego olbrzymiego potencjału; później przyznała zresztą, że taki talent zdarza się raz na sto lat albo jeszcze rzadziej. Zdecydowała się więc wysyłać go na konkursy, co w latach 80. stanowiło chyba jedyny sposób na wybicie się. To było szczęśliwe posunięcie, nastąpiło bowiem wyraźne przyśpieszenie rozwoju muzycznego nastolatka. Zdarzało się, że musiał przygotowywać nowy program z miesiąca na miesiąc. W konsekwencji nauczył się błyskawicznego przyswajania nut, a jego repertuar obejmuje dziś kilkadziesiąt sonat i koncertów. Można mimo to powiedzieć, że pod względem ćwiczenia był jak większość rówieśników – choć dobrze zorganizowany i sumienny, nie oddawał się tej mozolnej praktyce bez reszty, jak miało to miejsce np. w przypadku dorastającego Dawida Ojstracha. Wolał spędzać czas z przyjaciółmi, ale na konkursy solidnie się przygotowywał. Sukcesy Trudno by zliczyć turnieje, które wygrał; jeszcze trudniej te, w których brał udział i zajął czołowe lokaty. Niewątpliwie przełomowym momentem był występ w Międzynarodowym Konkursie Młodych Skrzypków Yehudiego Menuhina w Folkestone, w którym święcił triumfy dwukrotnie – w kategorii juniorów (1987 r.) i seniorów (1989 r.). Zagrał tam również z samym Menuhinem. W 1990 r. zajął czwarte miejsce w Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Carla Flescha w Londynie. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||