Przegląd nowości

Porwanie z kawałkiem zasłony

Opublikowano: niedziela, 26, październik 2014 22:25

„Rigoletto” Verdiego na scenie Opery Nova w Bydgoszczy to wielki popis wokalny i aktorski Leszka Skrli. Śpiewak ten wśród polskich barytonów zajmuje pozycję znaczącą, lecz więcej się mówi o Mariuszu Kwietniu, Arturze Rucińskim czy Andrzeju Dobberze. Leszek Skrla opanował jednak Polskę Północną i tutaj dzierży mocno berło. W „Rigoletcie” ten rekwizyt zamienić musi na laskę, kaduceusz, wywija nim, śmieszy, straszy, a nawet używa jako szpady. W pierwszym akcie umalowany, przylizany, wygląda tragikomicznie, kiedy jednak zdejmuje nakrycie głowy zamienia się w postać tragiczną. Sekundują mu na bydgoskiej scenie doskonali partnerzy. Krystyna Nowak jako Gilda popisywała się delikatnością i bogatą barwą sopranu, Dorota Sobczak w roli Magdaleny była uosobieniem podstępnego seksu, a także wybijającym rytm śmiechem metronomem w słynnym kwartecie, w którym jako kochanek sekundował jej Książę Mantui czyli będący w znakomitej formie tenor Pavlo Tolstoy. A przyglądał się temu z daleka posępny morderca na zlecenie Sarafucile z głosem Łukasza Golińskiego. Świetnie oddawał atmosferę włoskiej opery zgrany i zdyscyplinowany chór męski, przygotowany przez Macieja Wierzchonia, całością zaś z wyczuciem i nerwem dyrygował Maciej Figas, który w pokazywał śpiewakom wejścia i przytrzymywał lub pobudzał orkiestrę raz ręką, a niekiedy, w momentach wymagających większej precyzji - batutą.

Rigoletto,Nova 5

Ważnym walorem bydgoskiego „Rigoletta” jest strona wizualna, o co zadbała kierująca się uchem i wzrokiem reżyserka Natalia Babińska. Wszystkie jej pomysły inscenizacyjne wynikały z długich dyskusji i negocjacji z pozostałymi realizatorami przedstawienia, zwłaszcza autorką scenografii Dianą Marszałek, kreatorką kostiumów Martyną Kander i reżyserem świateł Maciejem Igielskim, któremu doskonale wychodziło tworzenie mrocznej, ponurej atmosfery. Choć dekoracje były nadzwyczaj umowne, zwiewne to jednak doskonale służyły rozgrywającej się akcji.


Np. dom Rigoletta, w którym ukrywał on swą córkę zastępowała długa zasłona/firana zwieszona z góry sceny i przywiązana do talii Gildy. Kiedy spiskowcy księcia porywają dziewczynę po prostu urywają kawałek tej materii razem z uprowadzoną.

Rigoletto,Nova 4

 Tak wygląda symboliczne, ale przecież jakże dramatyczne wtargnięcie do domu błazna. Sugestywne ale ekstremalnie skromne jest ostateczne rozstanie z ojcem i śmierć Gildy, zaś najlepszymi plastycznie scenami są: oferta zabójstwa składana Rigolettowi przez Sparafucile, który wyłania się zza symbolicznego ogrodzenia utworzonego z czerwonych taśm, za którymi kryją się upiory w maskach stworzonych z czaszek zwierząt domowych, te same, które uczestniczą też w orgiach i intrygach dworskich, oraz taniec kilkudziesięciu rąk i nóg w chwili dostarczenia Gildy do pałacu księcia.

Rigoletto,Nova 6

Warto dodać, że przedstawienie „Rigoletta” tak spodobało się zamożnym sponsorom, że uznali iż można je bez obawy zawieźć choćby do Ameryki. Czy tylko ten spektakl? Wszak w repertuarze Opery Nova jest więcej pozycji godnych najlepszych scen muzycznych.

                                                                               Joanna Tumiłowicz