Jak wspaniałe byłoby spoglądanie na muzykę klasyczną z lotu ptaka. Nie tylko oczami wykonawcy, teoretyka, ale również współtwórcy, a nawet kompozytora. Wszystko w jednej osobie. Objęcie wielowątkowości, głębi i ogromnego doświadczenia w poszczególnych profesjach artystycznych może jednak sprawiać wiele trudności. Nie każdemu udaje się szybować po niebie muzycznym jednocześnie w osobie dyrygenta, teoretyka i instrumentalisty.

Jedną z takich właśnie osób jest Daniel Barenboim. Czy jest on w pierwszym rzędzie pianistą czy też dyrygentem? Daniel Barenboim jest przede wszystkim wybornym muzykiem. Orłem wysoko szybującym i obejmującym swoim artystycznym wzrokiem całokształt twórczości kompozytorów wszystkich epok. Ba! Mowa nie tylko o dziełach stricte orkiestrowych i solowych na fortepian.
Daniel Barenboim nie od dzisiaj darzy wielką miłością przeogromną w swoich rozmiarach muzykę kameralną: poczynając od duetów na skrzypce lub wiolonczelę oraz fortepian aż po wszystkie inne wcielenia i konfiguracje instrumentalnej muzyki kameralnej. Nie są mu obce dzieła wokalne, jak i duety fortepianowe. Słowem jego praktyczne poznanie literatury muzycznej jest wprost niemożliwe do określenia. Można śmiało powiedzieć, że Daniel Barenboim ma muzykę we krwi.
Daniel Barenboim żyje muzyką. Daniel Barenboim w pewnym sensie jest muzyką. To nią się żywi, to nią oddycha każdego dnia i o każdej porze. Wspaniale jest obserwować jak jego sztuka pianistyczna ewoluuje dzięki profesji dyrygenta. Jego podejście do wielu kwestii stricte pianistycznych jest całkowicie nowatorskie. Całościowe traktowanie wykonywanych utworów idzie u niego w parze z głębokim przekazem treści, jakie kompozytorzy zawarli w swoich dziełach pomiędzy dźwiękami. Można śmiało powiedzieć, że Daniel Barenboim to jeden z niewielu artystów, który z ogromnym powodzeniem działa po dziś dzień na całym świecie wespół z największymi orkiestrami, najwybitniejszymi solistami i w najwyborniejszych salach koncertowych. Daniel Barenboim. Artysta prawdziwy.
Szymon Kowalski, pianista