Nowa wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie ma bardzo prostą nazwę GŁOS. Zgromadzono na niej prace, głównie instalacje akustyczno-wizualne (21 artystów polskich i obcych), które można odbierać na różny sposób w zależności od kondycji i kompetencji odbiorcy. Ktoś, kto jest bywalcem sal koncertowych przyjmie propozycję CSW jako wystawę z pogranicza muzyki i plastyki, ktoś inny powie, że to jedynie instalacja z głosami. CSW informuje, że GŁOS/VOICE to interdyscyplinarny projekt artystyczny poświęcony fenomenowi ludzkiego głosu, będącego podstawowym narzędziem komunikacji i ekspresji, artykulacji treści oraz wyrażania emocji. Ideą projektu jest wsłuchanie się w głosy, które na różne sposoby zbierają artyści, ale również stworzenie warunków sprzyjających odnalezieniu przez odbiorcę własnego głosu, odkryciu jego cielesnej natury, politycznej siły, formy, możliwości i znaczenia. Celem wystawy i towarzyszących jej wydarzeń jest zaproponowanie zbioru doświadczeń sprzyjających refleksji nad rozległością określonej przez głos przestrzeni, rozciągającej się od artykulacji dyskursu do nieartykułowanego krzyku.

Wiele w tym opisie przemądrzałej retoryki, bo „odkrywanie cielesnej natury” głosu w istocie nie jest żadnym odkryciem, ale stwierdzeniem faktu. Głos jest produktem natury i ciała, czymś najbardziej naturalnym. Co innego jego polityczna siła i znaczenie, a właściwie rozmaite znaczenia, zarówno komunikacyjne, ekspresyjne, jak artystyczne czy rytualne, czego najbardziej dobitnym przykładem jest śpiew. Tutaj jeszcze wiele pozostaje do odkrycia i wystawa wypełnia jakąś część takich zamierzeń. Bardzo znamienna była jednak odpowiedź kuratora całego projektu, Stacha Szabłowskiego, który zdecydowanie odciął się od wszelkich muzycznym asocjacji wystawy i czegoś, co było widoczne gołym okiem, podążania śladami wytyczonymi przez zakończony właśnie 57 Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień.
Tymczasem poszukiwanie rozmaitych odmian ludzkiego głosu i dźwięków nietypowych, zapomnianych bądź bardzo egzotycznych instrumentów wchodziło w zakres założeń programowych tegorocznej imprezy Związku Kompozytorów Polskich. W szczególności projekt Yuvala Avitala prezentowany na Festiwalu uwzględniał np. takie głosy, jak alikwotowy szamański śpiew syberyjskiej mniejszości Tuwy, techniki wokalne zuluskiej Afryki Południowej, gardłowy śpiew bassu prastarej wokalnej polifonii z Sardynii, modalny śpiew archaicznej tradycji Żydów z Buchary i mongolskie techniki śpiewu alikwotowego i gardłowego. Dodatkowym elementem projektu był chór ochotników-niemuzyków, którzy zgodzili się wziąć udział w warsztatach i koncercie, gdzie wykonywali muzykę na podstawie partytury graficzno-tekstowej.

W ramach projektu firmowanego przez Stacha Szabłowskiego też przewidziany jest występ chóru złożonego z amatorów, pracowników CSW. Chór Zamku Ujazdowskiego, przygotowywany przez Seana Palmera – amerykańskiego aktora, śpiewaka i tancerza, którzy występował m.in. na Broadway’u i w English National Opera, oraz Marcina Steczkowskiego, członka Muzykującej Rodziny Steczkowskich, nie zdążył co prawda na otwarcie wystawy. Jego występ przewidziany jest na grudzień 2014 (wystawa potrwa do stycznia 2015). Założeniem chóru złożonego z przedstawicieli różnych zawodów i specjalizacji, od techników i stolarzy, pracowników administracji, historyków sztuki i edukatorów jest „wyartykułowanie <głosu instytucji> rozumianej jako wspólnota tworzących ją ludzi”. Jeśli chodzi o instrumentarium zaproponowane na wystawie w CSW to pokrewieństwo z Warszawską Jesienią też jest dosyć wyraźne. Tam podczas jednego z koncertów DIISSC Orchestra z Wilna postanowiła przypomnieć stare analogowe organy/synezatory modelu Venta, produkowane w Wilnie za czasów radzieckich oraz legendarny już syntezator Polyvoks. Na wystawie GŁOS pojawił się natomiast inny „poradziecki” instrument elektroniczny theremin skonstruowany przez rosyjskiego fizyka i wynalazcę Lwa Termena.
Był on częścią wideoinstalacji Karoliny Freino Chansons de Geste, polskiej artystki wizualnie pracującej obecnie na wrocławskiej ASP. W pracy Karoliny Freino instrument ten, który powinien obsługiwać artysta – muzyk jest użyty nie tylko, jako urządzenie wydające dźwięki, ale także jako medium na którym gra się wykonując różne ruchy rękami i całą sylwetką, co autorka zestawiła z gestykulacją wielu historycznych mówców. To jeden z bardziej ciekawych, choć nieco kontrowersyjnych elementów wystawy w CSW. Inną zdecydowanie muzyczną propozycją GŁOSU była emitowana równolegle z czterech rzutników na cztery ściany „Opera Seria” Grzegorza Drozda, definiującego się jako obserwator spektaklu współczesnej rzeczywistości, w której buduje niewygodne i zaskakujące sytuacje.

Jego zdaniem artysta to banita społeczny i przestępca. Projekt „operowy” Drozda w CSW jest jednak dosyć konwencjonalny. Twórcami zarejestrowanej na wideo opery są hinduski artysta Anoop Misra i Grzegorz Drozd, oraz Alicja Łukasiak, która od 2003 współtworzy wraz z Grzegorzem Drozdem projekt Zmiana Organizacji Ruchu (ZOR). Śpiewa hinduski chór i hinduscy soliści, a akompaniują im muzycy grający na tradycyjnych indyjskich instrumentach - tabli, sitarze, swarmandalu, naali, pakhawatcie oraz harmonium. Opera zaczyna się słowami: Nie wiem dlaczego jestem tutaj, nie wiem dlaczego jestem tu teraz. A kończy stwierdzeniem: Dobrzy ludzie nigdy nie są bogaci – oczywiście wszystko po hindusku, z napisami po angielsku. Wracając do Warszawskiej Jesieni – jej tegoroczny program koncentrował się wokół instrumentów różnych kultury tradycyjnych, na które skomponowano muzykę współcześnie. Szkoda tylko, że poszczególne prezentacje muzyczno-wizualne nie są na wystawie dobrze odizolowane od siebie, bo poszczególne prezentacje emitowane czasem dosyć dyskretnie w jednych pomieszczeniach są zakłócone przez dźwięki – głosy dochodzące z innych sal CSW. Muzyka, czy nie muzyka, ale słuchanie dźwięków wymaga odpowiednich warunków, czyli panującej wokół ciszy.
Joanna Tumiłowicz