Przegląd nowości

Efektowny „Mefistofeles” w Krakowie

Opublikowano: wtorek, 30, wrzesień 2014 23:08

Włoski poeta Arrigo Boito przeszedł do historii opery przede wszystkim jako genialny librecista, świetny tłumacz i ceniony krytyk. Jest autorem librett do „Otella” i „Falstaffa”, dwóch ostatnich oper Giuseppe Verdiego, powszechnie uznawanych za arcydzieła sztuki operowej. Podpisał się też pod poprawionym librettem do drugiej wersji „Simone Boccanegra” Verdiego.

Mefistofeles 1

Pod anagramowym pseudonimem Tobia Gorrio napisał libretto do „Giocondy” Amilcare Ponchiellego. Ale próbował też swoich sił jako kompozytor, najpierw powstała partytura „Mefistofelesa”, po którym do końca życia pracował nad operą „Neron”, której nie zdążył dokończyć. Boito zmarł w czerwcu 1918 roku, a „Neron” został wystawiony w La Scali przez Arturo Toscaniniego 1 maja 1924 roku. Sukces prapremiery w żaden sposób nie przełożył się na zainteresowanie dziełem, które szybko wypadło z repertuaru.

Mefistofeles 2

Prapremiera „Mefistofelesa” Arrigo Boito, do którego napisał również libretto odbyła się 5 marca 1868 roku na scenie mediolańskiej La Scali i zakończyła się gigantyczną klapą („Mefistofeles urodził się, żył krótko i zmarł” – napisano w jednej z recenzji). Sprawiło to, że po trzech tak samo burzliwie przebiegających przedstawieniach operę zdjęto z afisza i odłożono na półkę dzieł nieudanych. A jednak Boito nie załamał się i po dokonaniu gruntownej rewizji partytury i libretta „Mefistofeles” 4 października 1875 roku wrócił na scenę w Teatro Comunale w Bolonii. Tym razem ze znacznym sukcesem co zaowocowało sporym zainteresowaniem przez inne teatry operowe poprawionym dziełem. W ciągu zaledwie pięciu lat „Mefistofeles” trafił na sceny Londynu, Nowego Jorku, Barcelony, Turynu, Wenecji i Rzymu.


W maju 1881 roku wrócił „Mefistofeles” na scenę La Scali. Opera Warszawska wystawiła dzieło 19 grudnia 1988 roku. Stało się też ono areną współzawodnictwa dla największych basów. Przodowali w tej rywalizacji Rosjanin Fiodor Szalapin, Włoch Nazareno De Angelis i Polak Adam Didur.

Mefistofeles 3

Dzisiaj ta opera uznawana za dzieło życia Boito pojawia się wyjątkowo rzadko na światowych scenach, naszych również. W powojennych dziejach naszego teatru operowego, wystawił ją w czerwcu 1984 roku Teatr Wielki w Łodzi w reżyserii Ryszarda Peryta, a w 2001 roku Opera Nova w Bydgoszczy. Reżyserem tej drugiej inscenizacji był Tomasz Konina, który jest też autorem najnowszej realizacji „Mefistofelesa” na scenie w Opery Krakowskiej, premiera 25 września 2014. Tym razem rozpoczyna swoje przedstawienie od tego, że Mefistofeles pojawia się na scenie z widowni. Dając tym do zrozumienia, że w każdym z nas drzemie taki diabeł i trzeba tylko okoliczności by się uaktywnił. Żałuję, że w finale nie pozwolił mu wrócić na swoje miejsce na widowni, co byłoby świetną klamrą spinającą całe przedstawienie.

Mefistofeles 4

Krakowska inscenizacja mająca uniwersalny wymiar i przesłanie, rozgrywana w przestrzeni bez jednoznacznego odniesienia do miejsca i czasu, we współczesnych strojach Joanny Klimas jest bez wątpienia przedstawieniem efektownym teatralnie i wysmakowanym kolorystycznie. Szkoda tylko, że reżyser koncentrując się na konstrukcji pięknego obrazu i rozbudowanych scen zbiorowych (świetna scena sabatu) nieco odpuścił sobie opracowanie psychologicznej głębi bohaterów dramatu i ich wyrazistości. Szczególnie zabrakło finezji w prowadzeniu postaci Fausta, który jest nieco bezbarwny.


Zresztą Vasyl Grokholskyi decydując się na zaśpiewanie partii Fausta wykazał nadmiar optymizmu, nie dość, że nie wytrzymał kondycyjnie i w trzecim akcie głos kilka razy odmówił mu posłuszeństwa, to jeszcze jego głos nie rozrastał się i pogłębiał razem z dramatem kreowanego bohatera. Wołodymyr Pankiv w roli tytułowego Mefista zaprezentował dobrze brzmiący głos, choć w górze skali przydałoby się więcej potęgi. Widziałbym też w kreowaniu tej postaci więcej diabolicznych rysów i ekspresji. Świetna była, i to pod każdym względem, Katarzyna Oleś-Blacha w roli Małgorzaty. Jej pięknie brzmiący i pełen ekspresji głos oraz wytrawne aktorstwo pozwolił jej stworzyć wyrazistą postać zakochanej dziewczyny. Wielka scena obłędu (aria „L’altra notce”) to był prawdziwy majstersztyk. Równie interesująco wypadli wykonawcy pozostałych partii, posągową Heleną była Elizabeth Teige, Maria Stattin z powodzeniem zaśpiewała partię Marty, a Paweł Brożek, Wagnera.

Mefistofeles 5

Bohaterem premiery był bez wątpienia znakomicie brzmiący chór przygotowany przez Zygmunta Magierę, który imponował nie tylko potęgą i spoistością brzmienia, ale również dyscypliną wokalną, szczególnie w fudze kończącej sabat.

Mefistofeles 6

Słowa uznania należą się przede wszystkim Tomaszowi Tokarczykowi za znakomite przygotowanie orkiestry, która z zapałem pokonywała trudności partytury. Muzyka pod jego batutą brzmiała szlachetnie i przejrzyście, bez trudu można też było w tej interpretacji odnaleźć romantyczne inspiracje muzyką Verdiego i Wagnera. Należy też przyznać, że dyrygent precyzyjnie prowadząc przedstawienie wydobył z partytury właściwą dynamikę, przestrzeń oraz dramatyczny pazur i puls.

                                                                                       Adam Czopek