10 lipca br. minęła 20. rocznica tragicznej śmierci Patricka i Taeko Crommelyncków, którzy będąc u szczytu sławy popełnili samobójstwo, wieszając się. Tworzyli najbardziej zgrany duet fortepianowy XX wieku. Słuchając ich, odnosiło się wrażenie, że przy instrumencie siedzi jedna osoba.
Początki
Patrick Crommelynck urodził się w Brukseli w 1945 r., a Taeko Kuwata – tak brzmiało jej panieńskie nazwisko – w Hiroszimie dwa lata później. Patrick najpierw kształcił się w Królewskim Konserwatorium Muzycznym w Brukseli w klasie Stefana Askenazego, pianistycznego „prawnuka” Chopina i „wnuka” Liszta, a od 1964 r. w Moskiewskim Konserwatorium Państwowym pod okiem Wiktora Mierżanowa.

Z kolei Taeko stawiała pierwsze kroki muzyczne w usytuowanej na przedmieściach Tokio szkole Toho Gakuen, a do jej mistrzów należał Kazuko Yasukawa. Naukę kontynuowała w Konserwatorium Wiedeńskim u Bruna Seidlhofera i Dietera Webera, gdzie poznała Patricka. W 1974 r. oboje zdali egzamin dyplomowy z wyróżnieniem, pobrali się i założyli zespół, który nazwali Duo Crommelynck.
Festiwale
Tandem skupił się niemal wyłącznie na repertuarze na cztery ręce. Dzięki talentowi i mozolnej pracy przyszła pora na święcenie triumfów – posypały się propozycje koncertowe i fonograficzne. Crommelynckowie występowali w Europie, Ameryce Północnej, Azji oraz Australii. Grali Mozarta na trzy fortepiany ze Stefanem Askenazym. Gościli w rozgłośniach radiowych i telewizyjnych wielu krajów, także w TVP. Szczególnie mile widziani byli we Francji, gdzie zapraszano ich na liczne festiwale: w La Roque-d’Anthéron, Besançon, Opactwie w Fontevraud, La Chaise-Dieu, Tuluzie oraz Paryżu. Koncertowali także poza krajem winnej latorośli, np. na słynnym Festiwalu w Salzburgu, który jest największym letnim przeglądem muzyki na Starym Kontynencie.
Pierwsze płyty
Karierę fonograficzną Duo Crommelynck rozpoczęło w roku 1980 analogowym nagraniem „Walców miłosnych” Johannesa Brahmsa, opublikowanym przez Pavane Records. Łącznie duet zrealizował w tym wydawnictwie pięć płyt gramofonowych i jedną kompaktową – z dziełami Brahmsa i Schuberta. Oprócz „Fantazji” f-moll Schuberta cały dorobek wznowiła na srebrnym krążku szwajcarska wytwórnia Claves, dla której muzycy zarejestrowali wszystkie pozostałe albumy. Jeśli chodzi o Brahmsa, utrwalili jeszcze „Tańce węgierskie”, „Walce” op. 39, „Pamiątkę z Rosji” oraz „Wariacje na temat Roberta Schumanna” op. 23. Mimo że kompozycje te mają nierzadko salonowy charakter, można by je uznać za kameralistykę najwyższych lotów – zwartą formalnie i uduchowioną. Wykonanie odznacza się lekkością, starannym wykończeniem, klarownością faktur i nie epatuje patosem. Za przygodę z Brahmsem artyści otrzymali w 1982 r. nagrodę „Diamant Harmonie”, a ich interpretacja „Tańców węgierskich” została uznana za najlepszą na falach rozgłośni France Musique, podczas audycji „La tribune des critiques de disques”, w której jurorzy słuchają poszczególnych wykonań nie wiedząc o tym, kto gra.
Bogata dyskografia
Dyskografia kameralistów obejmuje dzieła skomponowane od XVIII wieku do współczesności. Szwajcarska firma wydała szesnaście albumów podpisanych ich nazwiskiem (nie licząc reedycji i składanek), z których dwa dedykowane są muzyce francuskiej. Pierwszy, utrwalony w 1985 r., zawiera kompozycje Claude’a Debussy’ego, m.in. „Morze”, „Małą suitę” i „Sześć epigrafów antycznych”. Drugi, zarejestrowany siedem lat później, jest bardziej zróżnicowany; są na nim „Moja matka gęś” Ravela, „Gry dziecięce” Bizeta, „Dolly” Faurégo oraz „Sonata” Poulenca, a poza tym utwory mniej znanych twórców. Wykonanie cechuje się wyrafinowaniem, bogactwem barw i zmiennością nastrojów.
Innym dokonaniem Crommelyncków jest dwupłytowy komplet utworów na fortepian na cztery ręce Antonina Dworzaka, za który dostali nagrodę „Choc du Monde de la Musique”. Znajdziemy tu m.in. „Tańce słowiańskie”, „Z cygańskiego lasu” op. 68 oraz oryginalną wersję „Legend” op. 59, zapomnianego arcydzieła XIX-wiecznej kameralistyki, naznaczonego w ich wykonaniu melancholią i liryzmem.
Symfonika
Ponadto zespół utrwalił dzieła literatury symfonicznej: pierwszą i czwartą symfonię Brahmsa, symfonię „Patetyczną” Czajkowskiego uzupełnioną cyklem „Pięćdziesięciu rosyjskich pieśni ludowych” oraz symfonię „Z Nowego Świata” Dworzaka, wydaną na jednym krążku z „Wełtawą” Bedrzicha Smetany. Utwory te pierwotnie skomponowane zostały właśnie na fortepian na cztery ręce. Pod palcami Crommelyncków zachwyca przede wszystkim „Wełtawa” – uczuciowa, finezyjna i pełna wigoru.
Unikatowy Mozart
W dyskografii duetu nie mogło zabraknąć kompozytorów z kręgu kultury germańskiej: Wolfganga Amadeusza Mozarta, Johanna Straussa syna oraz Franciszka Schuberta. Pierwszemu i ostatniemu kameraliści poświęcili sześć krążków, po trzy na każdego, Straussowi zaś jeden, z zestawem walców wiedeńskich. Jeśli chodzi o Mozarta, należy wyróżnić album z koncertami na dwa fortepiany i orkiestrę: Es-dur KV 365 i F-dur KV 242, nagrany z towarzyszeniem Orchestra di Padova e del Veneto pod batutą Bruna Giuranny. Gra solistów urzeka przejrzystością, elegancją i subtelnością. Warto też wspomnieć o unikatowej płycie z czterdziestoma miniaturami, które autor „Don Giovanniego” pozostawił w formie szkiców, przygotowanej z okazji 200. rocznicy jego śmierci.
Mroczny Schubert
Najważniejszym osiągnięciem fonograficznym Crommelyncków jest trzypłytowa antologia utworów na fortepian na cztery ręce Franciszka Schuberta. Zawiera ona zarówno kompozycje mniej znane – np. „Trzy marsze bohaterskie” op. 27 – jak i dzieła wielkiego formatu: „Sonatę” C-dur op. 140 oraz „Fantazję” f-moll op. 103. Tę ostatnią, będącą najbardziej przejmującym utworem na fortepian na cztery ręce w historii, Schubert napisał w roku swojej śmierci. Jest dźwiękowym traktatem o przemijaniu, z zapadającym w pamięć tematem głównym, który kojarzy się z motywem losu. Interpretacja kameralistów zapiera dech w piersiach – jest wyważona, spójna, przejrzysta, ale też udramatyzowana, z imponującą kulminacją. Nagranie zdobyło prestiżową nagrodę „Grand Prix du Disque” przyznaną przez Académie Charles-Cros.
Tragiczny finał
Patrick i Taeko Crommelynck mieszkali w Auderghem na przedmieściach Brukseli. Przyjaźnili się z Marthą Argerich, u której Taeko była częstym gościem. Pod nieobecność Argentynki opiekowała się jej córkami; w ostatnich godzinach życia towarzyszyła również jej chorej matce, Juanicie. Postać Argerich jest w tej opowieści niezwykle ważna, do niej bowiem muzycy przyjechali po awanturze, do której doszło, gdy słuchali zarejestrowanej kilka miesięcy wcześniej „Fantazji” f-moll Schuberta. Patrick miał powiedzieć, że będzie to ich ostatnia wspólna płyta. Jak pisze Olivier Bellamy, biograf Marthy Argerich, robiła ona „co mogła, żeby ich pogodzić, ale po nocy spędzonej na rozmowach i płaczu padły straszliwe słowa”. Pięć dni później policja znalazła zwłoki Patricka leżące u stóp powieszonej żony, która przed śmiercią obcięła sobie włosy, składając hołd pogrzebowej tradycji Kraju Kwitnącej Wiśni. Artyści podzielili tragiczny los Romea i Julii.

Wśród dzieł, które mieli w repertuarze, a nie zdążyli nagrać, były utwory Bachów, Beethovena, Chopina, Francka, Liszta, Mendelssohna, Musorgskiego, Rachmaninowa, Schumanna, Schoenberga, a także opracowania baletów Strawińskiego oraz „Romea i Julii” Czajkowskiego w wersji Rimskiego-Korsakowa.
Maciej Chiżyński (Res Musica)
***
Tekst powstał z myślą o pewnym dużym piśmie, został jednak opublikowany w postaci znacznie odbiegającej od tej, którą autoryzowałem – bez informowania mnie, artykuł skrócono o blisko 1/8 długości i wprowadzono liczne błędy, których nie potrafię zaakceptować.